Ostatnio jeden z moich współbraci zapytał mnie o to, jak to jest z tym moim pisaniem bloga i kiedy następny wpis. W trakcie całej rozmowy podzielił się ze mną ciekawą tezą – blog jako dobra forma do sprawdzenia tego, co ma się do powiedzenia. Szybko może się okazać, że są to zwykłe frazesy. I to mnie zastanowiło. Bo o czym ja piszę? Raczej niczego nowego nie odkrywam… Ale czy jest w tym coś złego?

Pierwsza reakcja jest negatywna, no bo jak to tak? Samo słowo ‘frazes’ już brzmi kiepsko. Jest to jakieś górnolotne, oklepane powiedzenie. A przecież my cały czas szukamy czegoś nowego, zaskakującego. Człowiek współczesny raczej jest kreowany na osobę zindywidualizowaną, która ma się wyróżniać z tłumu. A tu standardowy frazes. Więc wydaje się, że kiepsko…

Ale przecież Ewangelię też możemy zakwalifikować do naszego frazesowego zasobu językowego, a „biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (1 Kor 9, 16).
Ojciec Delfieux na początku reguły pisze: „strzegłem się, by nie mówić nic ponad to, co Pan już nam objawił”. Nawet założyciel nowej wspólnoty nie chce wymyślać niczego nowego. Zresztą św. Dominik nie był lepszy.

Frazesy wcale nie muszą być złe. Pytanie jest inne: czy się nimi żyje? Jeżeli nie, to wtedy rzeczywiście jest kiepsko. Ojciec Delfieux pisze dalej: „wartość reguły stanowi nie to, czym ona jest lub co mówi, lecz to, że się nią żyje” (a regułę możemy potraktować jako zwykły zbiór frazesów dla zakonników).

Czy żyję frazesami? Staram się. Z realizacją bywa różnie, ale naprawdę staram się. Przyznam szczerze, że jestem zmęczony wyszukiwaniem nieprzeciętnych, wyrafinowanych reguł gry. Coraz bardziej chcę wierzyć w to, że życie, mimo wszystko, jest proste. Coraz mocniej chcę kierować się tymi prostymi frazesami. Często słyszę, że wszystkie rady dotyczące życia duchowego (i życia w ogóle) są takie zgrabne i ładne, ale w życiu to się nie sprawdza (przecież nie jest ono takie proste). Na pewno życie ma wiele odcieni, wiele różnych momentów i sytuacji, ale mocno wierzę w to, że życie (duchowe) mimo całej swojej komplikacji, jest proste. „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom” (Mt 11, 25).

To chyba cały czas pozostaje kwestią wiary. Jeżeli chcesz, żeby Twoje życie było proste, piękne i dobre, to mocno wierzę w to, że własne takie ono będzie. Oczywiście, nie znaczy to, że trudności i przeciwności znikną, ale ufam, że łatwiej wtedy dostrzec, jak mówi jeden z frazesów, słońce, które jest za chmurami.