Ojciec Pierre Marie, kierowany jakąś przedziwną intuicją, pisząc regułę dla nowopowstałego zgromadzenia, rozpoczął ją od jednego wezwania: „Kochaj”. Jakby w tym wezwaniu chciał streścić cały sen życia (nie tylko monastycznego, zakonnego czy chrześcijańskiego). Dalej pisze tak: „Pierwszym twoim obowiązkiem, jako osoby poświęconej Bogu jest przyjęcie Jego miłości”. Zwraca się on do swoich braci i sióstr, którzy w sposób szczególny chcą oddać się Bogu, żyjąc w monastycznej wspólnocie zakonnej. Myślę jednak, że w każdym z nas mogą rezonować te słowa. Przecież konsekracja zakonna jest pogłębieniem konsekracji chrzcielnej. W słowach ojca Delfieux możemy znaleźć rozwinięcie czegoś bardzo fundamentalnego: tkwiącego gdzieś głęboko w nas zupełnie podstawowego pragnienia bycia kochanym, przyjętym i akceptowanym.

Ewangeliczny obraz Przemienienia przychodzi dzisiaj do mnie z pocieszeniem i umocnieniem. Jednocześnie uświadamia mi jak bardzo ważne jest to poczucie ukochania i wybrania. Zauważmy, że taki moment umocnienia przychodzi w pewnej samotności. Jezus zabrał ze sobą tylko trzech najbliższych uczniów i „zaprowadził ich na górę wysoką, osobno” (Mt 17, 1). Łukasz wspomina nawet, że uczniowie „snem byli znużeni” (Łk 9, 32). Jakoś zawsze zwracałem uwagę na to, że jednak Jezus wziął ze sobą kilku, najbliższych uczniów; że byli razem. Do tego Jezus, Eliasz i Mojżesz. Dopiero dzisiaj dostrzegłem w tym opisie jakąś pustkę i samotność. Uczniowie nie wiedzą co się dzieje, nie rozumieją a nawet się boją. Ale takie sytuacje nie muszą być złe czy destrukcyjne. Myślę, że wielu z nas ma w sobie takie doświadczenie pustki, samotności, niezrozumienia czy nawet odrzucenia. I nie ma tu znaczenia czy jesteśmy zakonnikami czy świeckimi, dziećmi czy rodzicami, małżonkami czy osobami żyjącymi samotnie. To było także doświadczenie proroków, patriarchów a nawet samego Jezusa. Po pierwsze dobrze jest to zobaczyć – to, że nie jesteśmy w tym wyobcowani. A po drugie zobaczyć, że taka sytuacja może być czasem niesamowitego działania Bożej łaski. Z jednej strony Jezus prowadzi uczniów w górę, a z drugiej prowadzi ich w głąb. Ojciec Augustyn Pelanowski podczas jednej ze swoich konferencji powiedział, że „cierpienie i wyzwolenie jest etapem niezwykłego przyśpieszenia w procesie dojrzewania wiary”. Doświadczenie cierpienia i odrzucenia może sprawić, że odezwie się w nas to co najważniejsze: pragnienie miłości. Tego, żeby być kochanym i kochać. Jedna wiadomość jest dobra: jesteśmy kochani. Często ciężko nam to przyjąć. Boża miłość bywa nieuchwytna, ale jest niezaprzeczalna. Druga wiadomość jest wymagająca: kochaj. Naszym podstawowym powołaniem jest przyjęcie miłości i kochanie.

6846_188537271533891_7392936575075455923_n

(ikona autorstwa Grety Leśko)

 

Dzisiaj w Liturgii Bóg Ojciec mówi: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”. Słyszysz to?