„PAMIĘTAJ na wszystkie drogi, którymi prowadził cię Pan, Bóg twój,
aby cię utrapić, wypróbować i poznać, co jest w twym sercu.
NIE ZAPOMNIJ o Panu Bogu twoim, który cię wywiódł z ziemi egipskiej…,
chcąc cię utrapić i wypróbować, aby ci w przyszłości wyświadczyć dobro…”
(Pwt 8,2-3,14b-16a)

KOCHANA BARDZO !!!

Powyższe Słowo Boże wybrzmiało w Uroczystość Bożego Ciała w naszym Sanktuarium i muszę przyznać, że trwa nadal we mnie, dzięki homilii naszego Księdza Proboszcza, który uświadomił nam, że mimo iż Mojżesz wypowiedział te słowa 3200 lat temu, to aktualność tej prawdy jest oczywista.

Nie chodzi tu jednak o wrażenie. Nie wiem dlaczego, ale gdy po uroczystościach zatrzymałam się jeszcze w kościele przed Panem Jezusem, myśli moje pobiegły w Twoją stronę. Uświadomiłam sobie bardziej wyraziście, że przecież to już tuż, tuż… Właściwie miesiąc tylko dzieli Cię od  owego TAK, które będzie aż do progu wieczności…

I myślałam, jak bardzo ważne jest to „Pamiętaj”, „Nie zapomnij!” Te słowa pozwalają bardziej poznać, co jest w Twoim sercu, czym Cię Pan Bóg dotychczas „utrapił”, a więc dostarczył trudności, aby sprawdzić Twoje z Nim relacje… Wiem, że wiesz, kto Cię prowadził przez te lata, kto Cię „przynęcił na pustynię, aby Ci mówić do serca”, kto tak naprawdę pozwolił Ci być aż tak blisko Niego, że możesz codziennie karmić się Jego Słowem i Eucharystią…

Uroczystość Bozego Ciała prowadzi prosto do Jezusa. Pozwól, że na ten ostatni kawałek drogi poproszę Cię całym sercem, abyś szczególnie mocno przylgnęła do Jezusa Eucharystycznego… Abyś poczuła aż taki GŁÓD EUCHARYSTII, żeby każda Msza Św. była KARMIENIEM SIĘ Słowem, Ciałem i Krwią Chrystusa…

Życzę – nie tylko na ten czas – jeszcze większej gorliwości i żarliwości w spotkaniu się z Panem Jezusem. Obyś nigdy nie czuła się nasycona tym Pokarmem, ale coraz bardziej i bardziej pragnęła i łaknęła tego Niebieskiego  Chleba…

Życzę – nie tylko na ten czas ale na każde „teraz” i każde „jutro”, szczególnego umiłowania Eucharystii, bo wtedy nie ustaniesz w drodze, nie grozi Ci anemia duszy, a nade wszystko nic Cię nie odłączy od miłości Chrystusowej.

Życzę – nie tylko na ten czas ale na każde „zawsze”, abyś wiernie klękała przed Najświętszym Sakramentem i uczyła się naśladować Jezusa czystego, ubogiego i posłusznego. Abyś uczyła się tego na klęczkach, aż do spuchnięcia kolan, aż do  bezgranic pragnienia – w myśl Pawłowego imperatywu: „Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala”…

Takiego rozmiłowania się w Eucharystii i Adoracji życzę, a wówczas będę spokojna o Ciebie i o Twoje powołanie.

Ogarniam Cię sercem i modlitwą – i „zdalnie” przytulam!

K. B. – Twoja „formacyjna”