„Wystarczy KOCHAĆ: słuchać i obejmować…
przecież nieobecni są najbliżej, potrafią umierać,
a nie odchodzić…”
ks. Jan Twardowski/

Ostatni telefon od Ojca Jana „odnalazł” mnie w Łagiewnikach kilka tygodni temu…
Ostatnie spotkanie – na kresach wschodnich, w drodze na Białoruś…
Ostatni gest szeroko otwartych rąk i, jak zwykle, otwartego serca…
Ostatnia wymiana słów, uśmiechu… i to nieustanne zatroskanie o młodych…

Każde nasze spotkanie było iście dominikańskie… To były spotkania „na temat”… Pełne nowych pomysłów i wyzwań, zakorzenione w mądrości słów św. .Jana Pawła II, które wybrzmiały do setek tysięcy młodych na Lednickich Polach: „Nie bój się! Wypłyń na głębię! Jest przy Tobie Chrystus !”…

Nie mogę o tym nie powiedzieć: Ojciec Jan Góra był Bożym Szaleńcem! Tego nie da się ukryć. I tym swoistym „szaleństwem” realizował charyzmat św. Dominika.

Nie mogę o tym nie powiedzieć, że właśnie to jego Boże szaleństwo „zarażało” przez tyle lat tysiące młodych, którzy z krańców Polski zmierzali na Lednickie Pola, aby skorzystać z Miłosiernej Miłości Boga…

Darem to jest Boga, że miałam szczęście nie tylko spotkać Ojca Jana na mojej drodze życia konsekrowanego, ale też z Nim współpracować. Może nie zawsze na Lednickich Polach, może nie zawsze bezpośrednio, może nie zawsze tak „z bliska” – mimo że „pochodzimy” z tej samej Dominikańskiej Rodziny – ale zawsze na Bożej Niwie, na której dane nam było rzucać ziarna Bożej Nadziei w serca młodzieży.

Teraz, gdy wiadomość o odejściu do Domu Ojca charyzmatycznego Ojca Jana Góry zaskoczyła nas wszystkich boleśnie, trzeba nam przede wszystkim DZIĘKOWAĆ BOGU za Dar Jego życia, za to, że był i działał pośród nas. DZIĘKOWAĆ za to, że był i pozostał dla nas ZNAKIEM CZUŁEJ OBECNOŚCI BOGA i SIEWCĄ JEGO NADZIEI.

Kochany Ojcze Janie! DAREM TO JEST BOGA, że teraz, gdy Ty jesteś TAM, a my ciągle jeszcze tu – będziemy mogli modlitwą „latać do siebie nawzajem w odwiedziny”.

K.B.