Boże Wszechmocny i Miłosierny,
oddajemy Ci przez ręce Matki Najświętszej
całe życie nasze w łączności z ofiarą Chrystusową

Codziennie odmawiam tę modlitwę. To jest NASZA modlitwa, modlitwa naszej Wspólnoty.

Wszystko zaczęło się mniej więcej 125 lat temu, kiedy to, wiedziona Bożym natchnieniem młoda Francuzka, Jeanne Leplatre (1864 – 1928), wspierana duchowo przez ojców dominikanów, założyła Małą Grupę Dominikańską Jezusa Ukrzyżowanego. To są nasze korzenie. Z tych korzeni wyrasta fundament mojego/naszego powołania w Świeckim Instytucie Dominikańskim z Orleanu: włączyć swoje życie w ofiarę Chrystusa i Jego zwycięstwo paschalne.
To dlatego święto Podwyższenia Krzyża Świętego jest naszym bardzo osobistym i bardzo wspólnotowym świętem.

Moje życie w łączności z ofiarą Chrystusową… Czy ta łączność naprawdę jest? Czy rzeczywiście oddałam całe życie? Czy ofiara Chrystusa jest wzorem, który chcę naśladować?

Przez ślub ubóstwa członkowie Instytutu zobowiązują się do naśladowania Chrystusa, który będąc bogaty stał się dla nas cierpiącym niedostatek. (Konstytucje, p. 15)

Aha, Chrystus dla nas stał się cierpiącym niedostatek, choć był bogaty. Taką podjął decyzję. Tylko jak to przełożyć na radykalizm ewangeliczny dzisiaj, w świeckim życiu konsekrowanym? Ileż razy zadawałam takie pytanie sobie, ileż razy pytałam ojców rekolekcjonistów…

Zaglądam do notatek z ostatnich rekolekcji:
Nie ma chrześcijaństwa bez krzyża… Życie to krzyż, krzyż to miłość. Chrystus nie chciał nas nawracać na siłę, ale prowokował miłością – miłością prowokował do miłości. Jego ubogie życie, w końcu krzyż – czy tak musiało być? Nie. Chrystus nie musiał tego cierpieć, ale chciał. Z miłości!
(17 lipca 2017)
Pytanie o moje życie w łączności z ofiarą Chrystusową ciągle wraca, więc wracam do notatek. Kilka kartek wcześniej, 14 lipca 2017 roku, czytam: Prośmy o łaskę, abyśmy chcieli nieść krzyż razem z naszym Panem.

No to zaczynam. Który to już raz?

Anna Maria