Tak jak powracają pory roku, tak powracają do nas okresy roku liturgicznego. Religie i filozofie przed-chrześcijańskie wiedziały o tej cykliczności czasu; wyraził ją lapidarnie Kohelet w swoim pełnym rezygnacji wyznaniu: „Nic nowego pod słońcem (Nihil novi sub sole)… To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie” (Koh 1, 9).

A jednak od wyprowadzenia Abrahama z Ur Chaldejskiego coś radykalnie nowego pojawiło się w ludzkiej historii, wkroczył w nią Bóg ze Swoją ostateczną obietnicą. Spełnienia tej obietnicy i oczekiwania z nią związanego dotyczy Adwent.

Dlatego to jest radosny czas, mimo że uczestniczy w wiecznym powrocie wszystkiego. To radosny czas, ponieważ do naszej pokręconej historii rzeczywiście przychodzi Bóg.