Ktoś mnie niedawno zapytał na facebooku jakie są moje lektury na wakacje. Odpowiedziałem, że zabieram ze sobą do czytania: „Jan Karski. Jedno życie” Waldemara Piaseckiego, ostatnią ekologiczną encyklikę papieża Franciszka „Laudato si” oraz wywiad, rozmowę z Daną Nemcovą „ Lidé mého života”. Oczywiście inne rzeczy też czytam, ale te sobie zaplanowałem. I plan chcę wykonać

Jan Karski jest napisany brawurowo, świetnie się czyta, to bite 900 stron, ale idzie dobrze. Dostałem tę książkę na 25 – lecie kapłaństwa. Biografia wykonana w amerykańskim stylu. Swobodny, trochę powieściowy i trochę przygodowy. Nie nudzi i nie jest akademicko pasywna.

Wakacje to czas, gdy wydaje się nam, że znajdziemy czas na czytanie. Pewnie już takich dinozaurów co czytają,  jest coraz mniej. Szczególnie, że nasi rodacy w ogóle czytelnictwem nie grzeszą. Ale inteligent to w końcu taki, co litery umie składać. I nie męczy go czytanie. Ja w każdym razie w to wierzę. Byłem też na spotkaniach „Lato z książką” w Łebie. Sam spotykałem się z czytelnikami moich dwóch najnowszych pozycji. Wzruszył mnie i zaskoczył sprzedających pewien młody człowiek, gdy po jednym takim spotkaniu kupił pięć egzemplarzy„Duchowego wędrowania” i poprosił, aby wpisać dedykacje kilku członkom jego rodziny. A jeszcze bardziej zaskoczył Jacek Dudka przesyłając mi zdjęcie mojej książki czytanej nad Morzem Czarnym.

Morze Czarne

Sam jestem od czytania uzależniony. Czytam dużo. Ale nie mam złudzeń po czasach, gdy byłem wydawcą, że książki są masowo czytane. Nasi sąsiedzi Niemcy,Czesi biją nas wielokrotnie na głowę w ilościach sprzedawanych i przeczytanych pozycji. Ale my i tak uważamy się za lepszych. Bo Polak to ktoś inny.

Dzisiaj już nie tylko druk klasyczny przyciąga, lub odpycha jak kto woli. Są cyfrowe czytniki, i nośniki z ekranami. Ale też znam wielu ludzi po studiach, którzy całe miesiące i lata niestety książki w ręce nie mieli. I czasami nie wiem, przyznam się prywatnie, o czym z takimi rozmawiać. A zauważam takich opisanych „wykształconych” coraz więcej wokół siebie. I widzę, że narzekam, ale to dlatego, że się starzeję. Wracam więc do lektury Karskiego.