Anna Kamieńska była dla mnie zawsze poetką ważną. Nie tylko ze względu na wielkość i ocenę jej poezji przez krytyków literackich, ale może przede wszystkim – po prostu osobiście lubię ją czytać.

Bywało, że gdy mieszkałem w Krakowie, dosłownie w każdą niedziele, i pamiętam to było popołudniami brałem do ręki jakiś jej tomik i czytałem wiersze. Dawały mi pewien spokój, który tylko poezja może dać duszy. Były to wtedy wiersze głównie religijne, i często o ludziach, o Januszu Korczaku, o Edycie Stein, o Hiobie. Ktoś powie, pisała o postaciach tragicznych. Tak. Bo to pokolenie miało do tego pełne prawo. W maju minęła 30. rocznica jej śmierci. I znowu osobisty bardzo z nią związek. Jej syn Paweł, poprosił czy mógłbym odprawić w tę rocznicę mszę za jej duszę. Modliliśmy się razem w Warszawie w kościele na Piwnej. Rodzina, przyjaciele, czytelnicy i przypadkowi ludzie, którzy wtedy właśnie tam przyszli.

***

Urodziła się w Krasnymstawie, wychowała w Lublinie. I teraz Brama Grodzka w ramach Festiwalu Miasto Poezji, wydała jej tomik wierszy w wyborze i opracowaniu Pawła Śpiewaka, syna poetki. To dobrze, że jej wiersze są przypominane. Dlatego, że to nie jest tylko odgrzebywanie, czy wydobywanie z historii. To jest prezentacja nowemu pokoleniu poezji, która wciąż jest czytana i może być na nowo odkryta przez nowych ludzi. Sam przypomniałem sobie i jakoś znowu odkryłem poemat „Stół Mordechaja Gebirtiga”. Balladę o stolarzu i poecie żydowskim z Krakowa jego pieśniami przetykaną. A, gdy pisałem te słowa w Drohobyczu na Festiwalu Brunona Schulza, przypominał Gebirtiga głos puszczony z taśmy błogosławionej pamięci Alfreda Schreyera. On też śpiewał jego pieśni. Paweł Śpiewak we wstępie do tego tomiku przypomina zmagania i jej miłość do Biblii: „Najważniejsza zawsze była dla niej poezja i Biblia. Najbardziej lubiła Biblię Gdańską, z jej starodawnym językiem i nieznaną dzisiaj składnią. Kiedy nauczyła się hebrajskiego, czytała Księgę nad księgami w oryginale tłumacząc, niestety, tylko fragmenty: psalmy i Księgę Koheleta”. Śpiewak sam przecież zafascynowany tą Księgą – piszący stale w „Tygodniku Powszechnym” o żydowskiej tradycji Pisma – mówi o mamie. „Czytała Biblię na wiele sposobów, ale zawsze poszukując w niej czegoś, co nazwać mogę radością i napięciem wiary religijnej, choć sama pisała, że nie chodzi o to, by wierzyć, ale miłować. Kochaj bliźniego zawsze stało przed dogmatami i uczonymi poradami teologów”. A o pisaniu wierszy powie w pewnym momencie: „poezja, by w nas pozostała, by zaistniała, musi ocierać się, czy dotykać metafizyki”. Sam tego doświadczałem zawsze, gdy brałem jej wiersze do ręki. Paweł Śpiewak powie to dobitniej: „Spełnieniem jej wierszy jest poezja mistyczna, poezja miłości i śmierci. Przezroczystość umarłych Umarli są przezroczyści Dlatego przez nich widać Boga ( ) Niepewność, jak owo »miejsce dla wiary niedostępne, skrawek dzisiejszej łaski «, jest bodaj fundamentem chrześcijańskiego doświadczenia. O nim pisała na różne sposoby”. Niech mi wolno przytoczyć tutaj jeden wiersz „Przemiana”, nawiązujący do historii świętego Pawła, ale czy tylko jego Przemienić się wywrócić się jak rękawica okręcić jak planeta przewlec siebie przez siebie aby każdy dzień przenikał przez każdą noc aby każde słowo przebiegało na drugą stronę prawdy aby każdy wiersz wyszedł z siebie i zaświecił osobno i aby twarz wsparta na ręku wypomniała na wewnętrzną stronę dłoni Aby To pióro przeoblekło się w samo milczenie chciałam powiedzieć w miłość Spaść z konia twarz umazać w pyle oślepnąć wstać i dać się poprowadzić jak ślepy Szaweł do Damaszku.

***

Raz jeszcze Śpiewak, uzasadniając swój wybór, mówiąc o poezji Kamieńskiej powie: „Pisanie o Bogu wymaga, jak dobrze wiemy, zabicia w sobie Jego obrazu”. I inna refleksja syna: „We wszystkim, co pisała, ale i co robiła, znajduję po latach rys radykalizmu. Zawsze podkreślała, trzeba żyć, jak się myśli, pisać, jak się żyje, wierzyć, aż do końca, upaść na dno, by tonąć, krzyczeć, by nikt nie usłyszał.” Może niech te słowa pozostaną w nas i będą zaproszeniem do jej poezji. Ale i tych porywających stron o Biblii, napisanych w kilku książkach o Twarzach księgi. I jeszcze pewien wyrzut sumienia pro domo sua. Wydawnictwo dominikańskie W drodze wydało przed laty wielu za ojca Marcina Babraja dwa tomy „Notatnika” Kamieńskiej. Dziennika duszy, który karmi nie tylko swoją lapidarnością, ale może przede wszystkim metafizyką codzienności. A tom trzeci leży stale, od lat niewydany, u rodziny poetki. Czas wielki, aby ktoś się znalazł, kto wyda ten nieznany tom, może odkryjemy na nowo i raz jeszcze poetkę w jej codziennym przeżywaniu wiary, życia i kontaktu z ludźmi. A na dziś raz jeszcze chwała Bramie Grodzkiej, że w Lublinie pamięta o poetach stąd pochodzących. Pisane w Drohobyczu na Festiwalu Brunona Schulza.

* Anna Kamieńska. Wybór wierszy 1939-1986. Wybór i wstęp: Paweł Śpiewak. Wydawnictwo Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”. Lublin 2016.

 

Gazeta Wyborcza Lublin – 11/12/06.2016.