Za chwilę nad grobami bliskich będziemy odmawiali modlitwę: „Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci, niech odpoczywają w pokoju”.

A ja nie mogę przestać myśleć o tym, co napisały rodziny ofiar katastrofy w Smoleńsku. O zdaniu: „jesteśmy smutni i bezradni wobec bezwzględnego i okrutnego aktu”. To krzyk rozpaczy wobec tego, co chcą zrobić z ciałami ich najbliższych władze mego kraju: ekshumować bez zgody rodzin.

Dla mnie – chrześcijanina, dominikanina i księdza katolickiego – to akt barbarzyństwa. Wykopywanie zmarłych dla celów ideologicznych i politycznych stoi w sprzeczności z chrześcijańską i humanistyczną tradycją, aby na cmentarzach i miejscach pochówku zachować pokój.

Społeczeństwa, ludzie, którzy nie szanują uświęconej tradycji, spokoju zmarłych – czy poprzez milczącą zgodę, czy poprzez brak sprzeciwu – stają się barbarzyńcami. Wiemy to choćby z historii Antygony.

Jestem bardzo smutny, że nie słychać mocnego głosu mojego Kościoła. Kiedy Małgorzata Rybicka mówi, że oczekiwałaby od nas, księży, większego zaangażowania w tej sprawie, nie mogę udawać, że nie słyszę jej prośby. Nie tylko poprzez pamięć o „Aramie” jej mężu, którego znałem.

Każdy z nas doświadcza w cierpieniu odejścia najbliższych. Żałoba jest potrzebna, aby móc wrócić do świata żyjących. Nieliczenie się z bólem i cierpieniem osób opłakujących swoich najbliższych jest niechrześcijańskie, niezgodne z ewangelią. Powiedzmy to jasno: nie można mieć ust pełnych chrześcijańskich fraz, wspominać żołnierzy, bohaterów, pomordowanych, a nie liczyć cię z bólem najbliższych, którzy dziś są przymuszani prawem państwowym do ponownego przeżywania tragedii sprzed 6 lat.

Jestem tylko prostym zakonnikiem, ale nie mogę nie powtórzyć słów „non possumus” praktykom, które naruszają spokój zmarłych i łamią wolę i wolność człowieka.

Ostatnie oświadczenie rzecznika episkopatu waży racje. To za mało. Potrzeba tego, o co apelował papież Franciszek w wawelskiej katedrze – być blisko ludzi.

Nic więcej. I aż tyle.

Wyborcza.pl 30.10.2016.