Kiedy zastanawiam się nad bezbronnością Boga, przychodzą mi na myśl dwa teksty, jakże różne, i dwa wydarzenia z naszej historii zbawienia. Tekst zmarłego 18 grudnia 2011 roku w Pradze Vaclava Havla, esej „Siła bezsilnych” i fragment czwartej pieśni Sługi Pańskiego z księgi Proroka Izajasza. Wydarzenia zaś to narodziny w Betlejem i śmierć na krzyżu w Jerozolimie – Jezusa.

Havel w tekście zupełnie niereligijnym mówi o człowieku, ale i o społeczeństwie uwikłanym w totalitaryzm. Czyli zniewolonym. Mówi o bezradności, bezsilności, niemocy. O kłamstwie, strachu, hipokryzji. I mówi o tym, że „Prawda zwycięży”,przywołując stare, czeskie hasło, jeszcze z czasów husyckich. I mówi o tym, że człowiek nie potrafi żyć bez wolności. W „Sile bezsilnych” mówi, że prawda niesie ze sobą siłę oswobadzającą człowieka, bez względu na to, czy żyje w niewoli zewnętrznej, czy niewoli wewnętrznej. I że prawda i wolność są człowiekowi do życia potrzebne jak powietrze.

Izajasz mówi o cierpiącym Słudze:

Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić,

nawet nie otworzył ust swoich.

Jak baranek na rzeź prowadzony,

jak owca niema wobec strzygących ją,

tak On nie otworzył ust swoich (Iz 53, 7).

I zawsze, kiedy czytałem początek Ewangelii według świętego Marka w tłumaczeniu Czesława Miłosza – od tej pierwszej lektury, gdy już potrafiłem czytać ze zrozumieniem, to Izajasz i Jan Chrzciciel otwierali mi oczy na Chrystusa, który był delikatny i bezbronny. A zarazem był mi bliski. I zapraszał do życia w bliskości z Sobą:

Początek Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym

Jak napisano u Izajasza proroka: Oto posyłam mego wysłannika przed Twoje oblicze. On przygotuje drogę Twoją przed Tobą.

Głos wołającego na pustyni: Gotujcie drogę Panu,

Czyńcie prostymi ścieżki Jego (…)

I nauczał, mówiąc: Idzie za mną mocniejszy ode mnie, któremu niegodzien jestem, schylając się, rozwiązać rzemieniu u obuwia (Mk 1, 1–3, 7).

Mocniejszy, a bezbronny, dla którego ja mam przygotować drogę, aby do mnie przyszedł.

Narodziny w Betlejem przypominają, że dziecko, każde dziecko potrzebuje kogoś drugiego. Bez dorosłego dziecko nie potrafi żyć. Jest bezbronne. A skazaniec, prowadzony na ukrzyżowanie ulicami Jerozolimy, także bezbronny, został już wydany w ręce innych. Swoich wrogów i oprawców.

Istnieje koncepcja, że po drugiej stronie życia będą nas osądzali Ewangeliczni Sędziowie. Będą to zarówno dzieci, starcy, chorzy i cudzoziemcy. Ci ludzie, którzy bez drugiego człowieka, bez jego pomocy, nie mogą lub nie potrafią sami żyć.

Ludzi starszych, czy też po prostu starych, w rodzinach, w najbliższym otoczeniu, mamy wielu. Często gdzieś zapomniani, zepchnięci na margines dzisiejszego życia, sami żyjąc wspomnieniami,czekają na najmniejszy choćby gest dobrej woli. Starość może być piękna, ale może być także krawędzią rozpaczy.

Chorzy, wołający o miłość, liczący na cud, ludzie od lat przykuci do łóżka, bez pomocy innych dosłownie nie mogą żyć.

Dzieci, które potrzebują dorosłych, ażeby wzrastać, dojrzewać, aby czuć się bezpiecznymi i kochanymi.

Cudzoziemcy, zwykli, przypadkowi, ale także uciekinierzy, emigranci, ludzie bez ojczyzny, bez domu.

Oni wszyscy nas potrzebują. Każdy z nas nie tylko był dzieckiem, ale może się znaleźć także w innej grupie. Żyjemy szybko, często za szybko, tak, że nie oglądamy się często za innymi, nawet ich nie dostrzegamy czy nie chcemy dostrzegać. Żyjemy tak, jakbyśmy sami innych do życia nie potrzebowali. Ci ewangeliczni sędziowie upomną się kiedyś o siebie i przewartościują całe nasze życie.

Te słowa piszę na święta Bożego Narodzenia, na wigilię. Bo gdy myślę o bezbronności Boga, to staje mi przed oczyma człowiek. Który gdzieś blisko, może bardzo blisko, w rodzinie, sąsiedztwie, w klasztorze, po prostu mnie potrzebuje. Może jego bezbronność jest jakimś odbiciem tej bezbronności, którą nosił w sobie Ten, o którym będziemy za chwilę śpiewali, że „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami”. Tak to „między nami” – to odkrywanie bezbronności Jego w nas.
Magazyn Kontakt 2012 r.