„ Nie wierzę już w to, że niedługo stąd wyjdę i wszyscy razem zaczniemy nowe życie w Kijowie. Nie wierzę też już w wiele innych rzeczy, ale to nie znaczy wcale, że się rozkleiłem i zamierzam się poddać. Co by się nie działo, nie poddam się. Po prostu przestałem wierzyć, że ta historia będzie miała szczęśliwe zakończenie” – napisał z łagru Ołeh Sencov, ukraiński reżyser, pisarz, działacz społeczny. W 2014 roku skazany na 20 lat kolonii karnej. W maju 2018 przeprowadził 145 dni strajku głodowego. Aresztowany na Krymie, po aneksji przez Rosję. Jako terrorysta. W książce jego autorstwa Żywoty, która właśnie się ukazała w Lublinie, tłumacz Bohdan Zadura napisał w pewnym momencie: „Kto przeczyta Żywoty, będzie wiedział, że ten kto tak pisze jak Sencov, nie może być terrorystą”. Maleńka książeczka, czyta się w jedno popołudnie, to opowiadania bardzo autobiograficzne: Autobiografia, Pies, Dzieciństwo, Szpital, Szkoła, Testament, Babcia, Makary.
Kilka wypisów: „ Cała dobroć wpojona jest w dzieciństwie.
To pieszczoty matki, to ręce ojca, to przyjaciele, to bajki, to książki. To nasze kreskówki. W mamuciątku, płynącym do mamy na krze, więcej jest dobroci, niż we wszystkich fundacjach dobroczynnych razem wziętych! Jednak dobroć – to także miłość. I nie tylko do rodziców, braci i dalszej rodziny, lecz również do zwierząt. Najlepiej do domowych i najlepiej do swoich”. Z opowiadania Testament: „ Wszyscy umrzemy. Ja, niestety, też nie jestem wyjątkiem. Wszyscy chcieliby pożyć sobie dłużej i tutaj też na szczęście nie jestem wyjątkiem. Nie, nie chciałbym przedłużyć swojego życia, dożyć do stu lat i przez ostatnią jedną czwartą z nich przeciągać zgrzybiałej egzystencji swego organizmu z pomocą licznych stymulatorów i preparatów. Chciałbym żyć dłużej młodym, pełnowartościowym życiem, dostawać od życia satysfakcji albo dawać ją innym, chodzić albo lepiej biegać, spać po nocach albo nie spać, i żebym decydował o tym ja, a nie mój organizm do spółki z moim lekarzem”. I może jeszcze krótkie uwagi: „ pisać, podobnie jak sikać, należy tylko wtedy, kiedy nie możesz już dłużej wytrzymać. Sił, żeby wytrzymać, nie miałem, a siły, żeby pisać, były”. „ Nie wiem, co w moim wnętrzu zaskoczyło.
Co dokładnie szczęknęło to już nieważne. Ważne jest co innego: że od tamtej pory ani razu nie zmilczałem, kiedy ktoś próbował drugiego poniżyć, i już dokładnie wiem, że nigdy nie zmilczę też w przyszłości”.
Jego Żywoty trzeba przeczytać, aby zobaczyć, że ludzie dla innych podejmują decyzje, które ich prowadzą na odwieczny i bezkresny Sybir. Sencov przebywa w Kolonii IK -8 zwanej białym niedźwiedziem. W Lublinie go wydajemy, w Lublinie go czytamy, i w Lublinie o nim pamiętamy. Niech cała Polską przyłączy się do nas.

Żywoty, Ołeh Sencov. Tłum. Bohdan Zadura. Lublin 2019. Warsztaty Kultury.