Piękny wpis o. Macieja Biskupa o zmarłych ks. Wacławie Hryniewiczu przypomniał mi recenzję, którą napisałem ponad 20 lat temu dla „W drodze”, książki ks. Hryniewicza „Dramat nadziei zbawienia”.

– x –

            Rabbi Lewi Icchak z Berdyczowa powiedział uczonemu, który chciał podyskutować o istnieniu Boga: „Mój synu, uczeni w Piśmie, z którymi wiodłeś spór, na próżno z tobą rozmawiali; odchodząc śmiałeś się z ich słów. Nie mogli wyłożyć  ci na stół Boga i jego królestwa i ja też nie mogę tego uczynić. Ale pomyśl, mój synu: może to jednak prawda”. Proste „może” stało się nie do podważenia.[i] Istnieją prawdy, które nie są oczywiste, ale nie da się ich też wykluczyć. Często stanowią źródło do refleksji i dyskusji.

Pewnym fenomenem na polskim teologicznym podwórku jest trwająca z różnym nasileniem od prawie 20 lat dyskusja, zapoczątkowana przez ks.Hryniewicza, wokół tezy – prawie tak starej jak chrześcijaństwo – o nadziei zbawienia dla wszystkich.[ii] Jasne jest wielokrotnie przywoływane rozróżnienie między potępioną doktryną apokatastazy (pewnością zbawienia wszystkich), a możliwością (nadzieją) zbawienia wszystkich. To owo „może” jest zarówno źródłem nadziei, jak i kontrowersji. Prezentowana pozycja jest kontynuacją rozważań podjętych w książce Nadzieja zbawienia dla wszystkich.[iii] Po licznych dyskusjach, a także atakach[iv] Dramat nadziei zbawienia jest jakby podtrzymywaniem nadziei, umacnianiem kolejnych „filarów” gmachu nadziei. Temat jest ogromnie ważny, dotyka bowiem nieustannie otwartego pytania jakim jest los ostateczny człowieka, sens jego życia tu i teraz, wartość jego wolności. Podejmowanie tego tematu to dotykanie samego serca chrześcijaństwa. To pytanie o jego istotę, a także o sposób przekazu i rozłożenia akcentów w głoszeniu chrześcijańskiego orędzia. W konsekwencji prowadzi do pytania o obraz Boga, o to jak Go człowiek postrzega. Jest to poszukiwanie prawdziwego oblicza Boga – z całą świadomością naszego ograniczenia i potrzeby apofatycznej postawy. A od obrazu Boga zależy i  dojrzałość religijna człowieka, jego modlitwa, odniesienie do siebie i innych.

Tym razem ks.Hryniewicz posłużył się jako środkiem wyrazu medytacjami teologicznymi (eschatologicznymi). Stąd możliwe stały się pewne kategorie swoistej metodologii biblijnej. Poznanie serdeczne, płynące z serca inteligentnego (serce w biblijnym rozumieniu)[v] zostało uzupełnione zaczerpniętą z filozoficznych poszukiwań (Rosenzweig, Tischner) logiką dobra, będącą uzupełnieniem logiki bytu oraz logiki dramatu (por.s.38-42). Autor uprzedzając krytykę określa, że taka medytacja jest bliższa „rytmowi samego życia ludzkiego, które nigdy nie karmi się samą logiką i poprawnością, lecz pełne jest niejasności, zaskoczeń, paradoksów, nieoczekiwanych decyzji, zmartwień i radości” (s.17). W takiej perspektywie najpełniej realizuje się myśl o prawdzie jako nieustannym pytaniu oraz filozofia życia, która związana jest z otwarciem na pojawiające się pytania i zgodą na życie pełne poszukiwań i wątpliwości (por.s.23).[vi] Pytania bowiem prowadzą do głębszej refleksji, a następnie do kolejnych pytań. Pytania dotykające ostatecznych spraw człowieka wynikają nie tylko z dociekliwości i ciekawości umysłu, ale przede wszystkim z miłości i nadziei. Stąd zaskakujące poszerzenie poznania i prawdy: „Gdzie jest więcej serca i nadziei, tam jest również więcej prawdy” (s.19). Rodzi się postawa wnikliwego i pokornego wgłębiania się w tajemnicę ze świadomością granicy za którą dotrzeć może jedynie przeczucie, ale także „przeczucie tajemnicy jest sojuszniczką nadziei” (s.23).

Podstawowym tematem rozważań jest „sprawa wolności – najbardziej dramatycznego daru, jakim Bóg obdarzył człowieka” (s.14). Hryniewicz wychodzi od znanej z augustyńskich dzieł i ostatnio sformułowanej w nowym katechizmie, tzw. wolności pozytywnej.[vii]  Prowadzi zaś do ukazania pełni wolności w dążeniu do Boga, gdzie wypełnieniem wolności jest oddanie Mu czci. Taka wolność ma konsekwencje eschatologiczne: „Dar wolności jest darem dla wieczności, dla osiągnięcia ostatecznego spełnienia tajemnicy istnienia w Bożym świecie zmartwychwstania” (s.51). Wieczność wpisana jest w istotę wolności. Celowością wolności jest Bóg, wolność wypełniona w Bogu jest wolnością stworzoną dla wieczności (por.s.61). Również w eschatologicznej rzeczywistości pełnia wolności objawi się w całkowitej obecności Boga, którego miłość i wolność oczyści naszą wolność. Boża troskliwość wydobędzie nawet ziarnko dobra z każdego z nas – to jest źródłem nadziei. Możliwość odrzucenia Boga istnieje (piekło to bycie bez Boga i jest realną możliwością przede wszystkim dla mnie, nie dla kogoś drugiego), ale pojawia się nadzieja, że nie będzie ono definitywne. Bóg naszej nadziei nie jest bezradny wobec daru wolności. Sam Bóg ma nadzieję, „iż dzięki posłannictwu Syna i Ducha będzie mógł przeobrazić tę wolność od wewnątrz, wyzwolić ją i pociągnąć ku sobie nie zadając gwałtu” (s.51). W takim ujęciu wolności możemy mieć nadzieję, że człowiek nie będzie w stanie wypowiedzieć konsekwentnego „nie” Bogu, że Jego miłość przyciągnie każdego. Autor wprowadza na tyle pojemne pojęcie śmierci, że z jednej strony jest ona procesem, z drugiej zaś dzięki rozciągłości w czasie umożliwia podjęcie decyzji „za” czy „przeciw” Bogu: „Przemiana możliwa jest także w samym momencie śmierci, której tajemnica pozostaje niedostępną dla naszych ludzkich dociekań. Możliwa jest także po drugiej stronie życia” (s.127). Ta powracająca w wielu miejscach koncepcja szuka wsparcia przede wszystkim w tajemnicy paschalnej, a zwłaszcza w zstąpieniu do piekieł: „Oto największe chrystologiczne wsparcie dla powszechnej nadziei. Innymi słowy, nawet w `piekle’ stworzonym przez wolność człowieka może zawsze zjawić się Chrystus ukrzyżowany, największy znak miłości i wierności Boga” (s.74).

Drugą przesłanką nadziei jest wyraźna niesymetryczność między wiecznością daru miłości jakim jest życie wieczne a wiecznością odtrącenia, potępienia. Potwierdzenia tej intuicji – zaczerpniętej z tradycji prawosławnej – szuka Autor we wnikliwej analizie biblijnych wypowiedzi eschatologicznych, zwłaszcza w pismach św. Jana. Wskazuje również niesymetryczność między wypowiedziami dotyczącymi potępienia a słowami otuchy i obietnicy. Próbuje to ukazać podejmując kwestie terminologiczne i pewne intuicje etymologiczne. Główną ideą jest wskazanie, że greckie terminy używane do określenia wieczności mają różne odcienie znaczeniowe. A w konkretnym przypadku, jak słowo kolasis, pozwalają na interpretację kary wiecznej w znaczeniu terapeutycznym, uzdrawiającym, a więc mającym swój kres. Hryniewicz wskazuje także na pewną nieuprawnioną jego zdaniem nadinterpretację biblijnych wypowiedzi eschatologicznych, które mówią tylko o możliwości potępienia, podczas gdy tradycyjna doktryna Kościoła mówi o pewności (por. 175).

Ważnym źródłem nadziei dla Autora jest świadectwo świętych i mistyków. W omawianej książce przywołuje postacie św.Izaaka Syryjczyka, Thomasa Mertona, św.Grzegorza z Nyssy, którzy wespół z innymi tworzą swego rodzaju Magisterium Świętych. Magisterium o szczególnym znaczeniu, ponieważ poparte świadectwem życia. Świadectwo świętych to duchowość nadziei i ofiary. Święci to ci, którzy są naznaczeni stygmatem współczucia. Jest wyraźna rozbieżność między nauczaniem Kościoła a doświadczeniem świętych: „Nadal istnieje rozbieżność pomiędzy oficjalnym stanowiskiem Kościołów i teologią szkolną, a mistycznym nurtem nadziei i zaufania do Boskiej pedagogii miłosierdzia i Jego zwycięskiej łaski” (s.193).

Imponuje i inspiruje wierność ks.Hryniewicza w podejmowaniu tego tematu, mającego nie tylko wymiar teoretyczny, ale także – a może przede wszystkim – egzystencjalny, to obszar przede wszystkim modlitwy, nie zaś chłodnej spekulacji akademickich rozważań. Ogromna erudycja przejawiająca się bogactwem świadectw: od Ojców Kościoła, przez wschodnich i zachodnich myślicieli, współczesnych teologów, a także pisarzy (np.Dostojewski, Kazantzakis, Stachura) nie przeszkadza, a właściwie otwiera nieustannie nowe przestrzenie tajemnicy i pytań. Otwiera także źródła do których każdy może próbować dotrzeć. I ostatnia uwaga: jest to lektura zapraszająca do poszukiwania jedności wyznawanej wiary i doświadczenia duchowego. To taki sposób uprawiania teologii, który pobudza do własnych poszukiwań i modlitwy.

 

 

[i] Por. Martin Buber. Opowieści chasydów. „W drodze”, Poznań 1986, s.169.

[ii] W.Hryniewicz. Nadzieja powszechnego zbawienia. Więź 1\1978, s.25-44.

[iii] W. Hryniewicz. Nadzieja zbawienia dla wszystkich. Verbinum, Warszawa 1990.

[iv] Por. Nadzieja – możliwość czy pewność powszechnego zbawienia? red.S.C.Napiórkowski, K.Klauza. Lublin 1992; B.Huculak. Chrześcijańskiej nadziei warunek konieczny. W sprawie pewnego poglądu ekumenicznego. Kalwaria Zebrzydowska 1994.

[v] „Potrzeba jednak poznania integralnego – poznania serdecznego, które łączy wymagania intelektu z mądrością serca”. Wacław Hryniewicz. Przedmowa do wydania polskiego. w: Paul Evdokimov. Wieki życia duchowego. Znak, Kraków 1996, s.8.

[vi] Por. T.Węcławski. Prawda jest pytaniem. Znak 465\1994, s.95-99.

[vii] „… im więcej czyni się dobrego, tym wolniejszym się staje. Wolność prawdziwa jest tylko na służbie dobra i sprawiedliwości. Wybór nieposłuszeństwa i zła jest nadużyciem wolności i prowadzi do ‚niewolnictwa grzechu'” Katechizm, 1733.