„Wierzymy nie w formuły, ale w rzeczywistości, które one wyrażają i których wiara pozwala nam ‚dotknąć’” (KKK 170).

Słowa w dogmacie – bo o nie chodzi w przytoczonym fragmencie – są bardzo ważne, bo mają pomóc abyśmy wyrazili i „dotknęli” rzeczywistość.

Słowa jako sposób odsłaniania się rzeczywistości w tym skrawku, w którym potrafimy zrozumieć i nazwać. Słowa jako wyraz doświadczenia i uczestniczenie w rzeczywistości. Jest to bardziej powszechny i obejmujący większe możliwości sposób niż zaprowadzenie kogoś i wskazanie. To, co jest związane z rolą słowa w dogmacie można rozszerzyć na nasze codzienne doświadczenie. Tym bardziej, że naszym udziałem staje się dostępność do wielu języków z racji uczenia się, podróżowania, spotykania się.

Słowa mogą czasem odsłonić taki element rzeczywistości czy też naszego doświadczenia, który był blisko, ale przez nas niezauważony, bądź był daleko i dzięki słowu staje się bliski. Słowo więc może być jak mikroskop bądź jak lornetka.

Ks. Tischner mówił kiedyś o myśleniu z głębi metafory, ja chciałbym notować myśli z powierzchni słowa. I to, co zapisane to tylko notatki z uczenia się słówek. „Niektóre obce słowa mają w sobie potężną siłę przyciągania” (Sándor Márai)

‘Przeniknij słowo’ (Dn 9,23).