W języku niemieckim można sformułować zdanie (które gdzieś przeczytałem): „Denken lehrt Danken”, bądź odwracając: „Danken lehrt Denken”. Myślenie uczy dziękczynienia bądź dziękczynienie uczy myślenia. Różnica jednej litery – podobieństwo brzmienia i pisowni.

– x-

 Co wspólnego mają wdzięczność i myśleniem? Jak wpływają na siebie, skoro mówimy o uczeniu się? Jestem wdzięczny, to znaczy dostrzegam dobro uczynione przez kogoś i nazywam, wyrażam wdzięczność gestem, słowem, życiem. Wdzięczność uwalnia mnie od siebie, powiększa przestrzeń życia.

Myśląc mogę dostrzec, odkryć i czasem nazwać obszary rzeczywistości, które mnie przekraczają. Pokornie schylam głowę wobec tajemnicy i dziękuję za cud stworzenia.

„O ile myślimy to, co najbardziej poważne, dziękujemy” (Heidegger). Czym jest „najbardziej poważne” dla nas, dla mnie? Moim życiem, Bożym życie, życiem drugiego człowieka? Każdym oddzielnie i wszystkim razem. Wdzięczność staje się myśleniem, a myślenie wdzięcznością. Są jednym i nierozdzielnym, zwłaszcza gdy damy się porwać „namiętności myślenia” (Heidegger) bądź ogarniającej wdzięczności.

 – x-

„I bądźcie wdzięczni” (Kol 3,15)