Podczas mojego nowicjatu jeden z braci przygotował tradycyjny żłóbek w którym położył postać Ukrzyżowanego. Nie spotkało się to ze zrozumieniem i trzeba było szukać figurki niemowlaka z zaróżowionymi policzkami. Obraz Ukrzyżowanego w żłóbku przekracza granice wyznaczone przez wigilijny stół, opłatek, kolędy i pasterkę. Jednak, bez Krzyża ta noc nie rozbłyśnie pełnią treści. Zresztą jutro – zaraz po Bożym Narodzeniu – wspominamy męczeńską śmierć św. Szczepana.

– x –

Bazylika Świętego Krzyża w Jerozolimie jest jedną z siedmiu najważniejszych bazylik rzymskich. Z dworca Termini to niedaleki spacer. Duży plac przed bazyliką sprawia wrażenie jakby budowla zrobiła krok do tyłu i dzięki temu mamy więcej miejsca do objęcia jej wzrokiem. Nazwa bazyliki wzięła się stąd, że została zbudowana by przechowywać w niej relikwie Krzyża Świętego przywiezione z Jerozolimy przez św. Helenę, matkę cesarza Konstantyna. Podaje się, że przechowywane są tutaj kawałki Krzyża Jezusa i jednego z łotrów, korony cierniowej oraz szczątki deszczułki na której Piłat napisał „Jezus z Nazaretu, król żydowski”.

– x –

Chodzę tam często, byłem też wczoraj, ale nie dla tych relikwii. W małej kaplicy przed schodami prowadzącymi do kaplicy Krzyża Świętego jest grób i różne pamiątki Antonietty Meo, nazywanej Nennoliną, która zmarłą 3 lipca 1937 roku w wieku 7 lat. Jej dom rodziny jest niedaleko od kościoła. Zachorowała mając pięć lat. Z powodu raka amputowano Jej nogę. Nie przeszkadzało Jej to, by być pełnym radości dzieckiem. Nabrała zwyczaju pisania każdego dnia listu do Boga Ojca, Jezusa bądź Matki Bożej, który wkładała w stopy figurki Dzieciątko Jezus leżącej pod… krzyżem. Zebrało się ich ponad sto. Listy są dowodem mistycznego wręcz życia tej dziewczynki i szczególnej więzi z Maryją. W gablotach można zobaczyć list pisany na Wielkanoc, sukienkę, komplet do zabawy z małymi filiżankami, spodeczkami i czajniczkiem, a także laskę, którą musiała używać po operacji. Została ogłoszona sługą Bożą przez Benedykta XVI w 2007, a teraz mówi się o możliwości ogłoszenia Jej błogosławioną. Chodzę tam, by modlić się za znane mi dzieci, a także za dorosłych, byśmy uczyli się wiary w przeciwnościach od Nennoliny.

– x-

„Gdy stałem kiedyś w mroźną noc, dygocząc wśród zamieci,

Znienacka jakiś dziwny żar w mym sercu płomień nieci:

I kiedym podniósł trwożny wzrok, by ujrzeć, co się pali,

Dziecię płonące niby stos zjawiło mi się w dali.

Prażone przez straszliwy żar, z ócz słone lało zdroje,

Na próżno pragnąc morzem łez płomienie zgasić swoje,

‘Zaledwiem przyszedł na ten świat’, powiada, ‘w ogniu płonę,

Lecz nikt nie przyjdzie, by w nim grzać swe serce wyziębione!

Pierś ma niewinna – oto piec, opałem cierń jest goły,

Miłość to żar, westchnienia – dym, hańba i ból – popioły;

Podkłada Sprawiedliwość drew, a Litość w węgle dmucha,

Żeliwem pieca zaś jest fałsz i brud ludzkiego ducha;

Skoro więc zbawić ludzi mam, a żar mnie straszny spala,

Roztopię się i własną krwią grzech zmyję, co ich kala’.

To rzekłszy, Dziecię znikło gdzieś; wyrwany z osłupienia,

Pojąłem nagle, że jest dzień Bożego Narodzenia.

(Robert Southwell. Dziecię płonące)