Bóg wieczny czasem dla słuchaczy (czy w wypowiedziach dzieci) staje się „wietrznym”. Nie jest to pozbawione sensu. Bóg-Duch jest jak wiatr, który przychodzi nie wiadomo skąd i nie wiadomo dokąd zmierza. W języku greckim ten sam wyraz może pojawić się w odniesieniu do wiatru i ducha, a także Ducha Świętego – PNEUMA.

– x –

Często wiatr był uważany za boga i często Bóg pojawiał się jak wiatr, ale był to łagodnym powiew wiatru (1 Krl 19,12). Nie był wcale w wichurze (1 Krl 19,11), a łagodny powiew był Jego przypomnieniem o rajskim czasie, kiedy przechadzał się w ogrodzie, „w porze powiewu wiatru” (Rdz 3,8). Chociaż Bóg dopuścił także szatana, aby doświadczył Hioba i „powiał szalony wicher z pustyni, poruszył czterema węgłami domu, zawalił go na dzieci, tak iż poumierały” (Hi 1,19).

Jezus Nikodemowi odsłania tajemnicę Ducha, co słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii: „Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha” (J 3,8). Narodzenie z Ducha to dotknięcie nieskończoności, to „powiew życia wiecznego” (H. Urs von Balthasar).

Wieczność i wiatr – cóż je łączy? Nieskończoność i nieuchwytność. Bóg jest nieskończony i nieuchwytny, zwłaszcza przez naszą myśl i słowa.

– x –

„Z czterech wiatrów przybądź, duchu, i tchnij na tych pobitych, aby ożyli” (Ez 37,9).