Pod koniec kwietnia byłem w naszym klasztorze w Gdańsku. Akurat o. Maciej Okoński rozpoczynał swoją posługę jako przeor. Dla mnie to powrót do miłych wspomnieć z czasu, kiedy byłem tam przeorem i proboszczem (1999-2002). Z Gdańska wyjechałem na Tajwan i do Chin.

To przypomniało mi słowa, które usłyszałem zaczynając swój pobyt w Gdańsku: „Tu z Gdańska to tylko w świat daleki”.

– x –

To ciekawe, że z Gdańska wyjechało wielu braci w świat: Michał (Algieria\Francja), Wojtek i Stanisław (Włochy), Bolesław (Niemcy), Józef (Węgry), Władek (Ukraina), Jacek (Łotwa), Michał (Niemcy), Marek (Irlandia\Belgia) i inni.

Michał napisał: „Oczywiście, że z Gdańska wywiewa ludzi w różne strony. Również dlatego, że jest w nim strasznie miło, melancholijnie i bezpiecznie. Jest to miasto dobre ‘do mitu’ i legendy, ale żyć – tak szczerze powiedziawszy – to tam się nie da”.

Żyć się oczywiście da, ale może to obecność morza powoduje tęsknoty wyjazdu, co w przypadku zakonników jest związane z głoszeniem Słowa Bożego w innym miejscu i w innym języku. A z drugiej strony dobrze wiemy, jak często trudno się ruszyć z bezpiecznego miejsca, dróg dobrze znanych i osób nam bliskich. Inne niebezpieczeństwo to siedzenie w wygodnym fotelu i snucie planów o tym, jak to w innym miejscu i z innymi ludźmi byłoby nam lepiej i byśmy lepiej pracowali, problem w tym, że nie odpowiadamy w ogóle na to, co trzeba robić „tu i teraz”.

Szczególnie mocno objawiło mi się to w Gdańsku, kiedy – tak to nazwałem – codziennie nawracałem się na codzienność („Będąc w Gdańsku, by być w Gdańsku”), by nie żyć myślą o tym, co będzie i jak będzie gdzieś tam. Odpowiadając na codzienność jest się przez nią obdarowywanym na wiele sposobów, dlatego też doświadczenie gdańskie i wiele osób z tego czasu są dla mnie ważne do dzisiaj.

-x-

Różne miejsca i doświadczenia stają się dla nas – przynajmniej na jakiś czas – punktem odniesienia, miarą do której przykładamy inne miejsca i inne doświadczenia.

I w tym kontekście tak o Gdańsku pisał Stefan Chwin: „To właśnie tutaj dowiedziałem się, co znaczą dwa słowa: ‚piękne miasto’. Zostało mi to na całe życie i dziś, gdy sporo podróżuję, tamtą miarą mierzę miasta, które oglądam” (Krótka historia pewnego żartu. słowo/obraz terytoria, Gdańsk 1999, s. 262).