Wypowiedź jednego z kapłanów wprawiła mnie w konsternację. Być może to, co przeczytałem zostało wyrwane z kontekstu, niemniej z całej wypowiedzi podkreślono szczególnie dwa zdania (w takim razie świadczy to także o tych, którzy podkreślili): że nigdy o nic nie prosił i że kapłaństwo jest szczytem tego, co człowiek może osiągnąć.

– x –

​Skąd moje konsternacja?

​Po pierwsze, jak można nie prosić w swoim życiu? Proszenie powinno być naturalne jak dziękowanie i dzielenie się. Pamiętam dokładnie mój dyplom z przedszkola na którym poza zdjęciem było napisane: „Pamiętaj o trzech słowach: Proszę, Dziękuję, Przepraszam”. W czasie PRL-u, a był to rok 1971, w Przedszkolu nr. 1 w Ostródzie szerzono w ukryty sposób to, co najważniejsze w codziennym doświadczeniu wiary: proszę o miłosierdzie, dziękuję za łaski i przepraszam za grzechy!

​Nieustannie prosimy Boga odmawiając codziennie modlitwę „Ojcze nasz”. Wielokrotnie prosimy innych, a kto nie prosi, nie umie dziękować i nie umie dawać.

– x –

​Po drugie, kapłaństwo nie jest szczytem tego, co człowiek może osiągnąć.

Wszystko w obszarze wiary, miłości i nadziei, w którym odkrywamy i podążamy za naszym powołaniem jest łaską, co nie znaczy wcale, że jest czymś łatwym. Na drogach powołania możemy odkrywać Boga i drugiego człowieka. Patrząc na wielu ludzie poza kapłaństwem, a także poza Kościołem, mam czasem wrażenie, że „osiągnęli” znacznie więcej i że są bliżej prawdy życia i bliżej wiary niż wielu spośród tych, którzy „zawodowo” zajmuję się „duchowością” bądź mówią o Bogu.

Każdą z dróg nam podarowanych (i potwierdzonych przez nasze wybory) próbujemy rozwijać, na miarę własnej słabości i miłości, a także łaski samego Boga. I tym sposobem łączymy się wszyscy na różnych drogach – w jednym powołaniu – zmagając się z codziennością.

– x –

„Głęboko wierzę w ideę powołania. Wierzę, że każdy człowiek otrzymuje od Boga powołanie. I nie jest to powołanie do czegoś, to powołanie do istnienia. Jak widać z lektury Biblii, zagadnienia powołania i stwarzania są bardzo silnie ze sobą połączone. Rzeczy istnieją, ponieważ Bóg nadał im nazwy i imiona. ‚Powołał mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię’ (Iz 49,1). Jesteśmy wezwani do pełni życia”. (‘Nazwałem was przyjaciółmi’. Z o. Timothym Radcliffe’em OP rozmawia Guillaume Goubert. Znak – W drodze, Kraków 2002, s. 19).