Dwadzieścia lat temu, tak jak dzisiaj w tzw. Niedzielę Misyjną (dokładnie było to 19 października), Jan Paweł II podczas uroczystej liturgii na placu św. Piotra ogłosił św. Teresę z Lisieux doktorem Kościoła. Brałem udział w tej uroczystości i zapadła mi ona głęboko w pamięci.

Wspominam procesję na wejście i moje skojarzenie o Starcu i Dziecku. Papież pochylony, kulejący, wyraźnie zmęczony, a zarazem spokojnie idący do przodu. I św. Teresa od Dzieciątka Jezus, która umarła mając zaledwie 24 lata, a przecież bogactwo jej myśli i doświadczeń, zwanych często „małą drogą dziecięctwa Bożego” nie przestaje inspirować do dzisiaj ludzi na całym świecie. Żyła w zamkniętym klasztorze karmelitańskim w małym normandzkim mieście, Lisieux, które bez niej dalej byłoby nieznane na świecie, a nawet we Francji. W homilii Papież mówił: „Ten nowy doktor Kościoła jawi się, jako zdolny poruszyć serca i umysły, które są głodne prawdy i miłości”.

Piękne było doświadczenie powszechności Kościoła, która uwidoczniła się obecnością wiernych ze wszystkich kontynentów, wielojęzycznymi czytaniami, modlitwą wiernych i pozdrowieniami Papieża. Następnego dnia była audiencja dziękczynna, na której spotkałem rozkrzyczane Włoszki i nobliwe, dystyngowane Francuzki, tzw. Małych Braci ze wspólnoty Matki Teresy z Kalkuty i rzymskich księży pracujących w przeróżnych dykasteriach, grupę rozentuzjazmowanych młodych ludzi i stare Japonki, które w tradycyjnych japońskich strojach stały nieporuszone.

Była to również inauguracja roku akademickiego. Teresa, jako „Doktor bez studiów” staje się patronką studiowania sercem tzn. z miłością, która pomaga zrozumieć, a przede wszystkim żyć. Daje „nowe światło na tajemnice wiary i głębsze zrozumienie misterium Chrystusa” (z homilii Jana Pawła II). Bez miłości nie ma nic żywego: mogą istnieć kamienie, domy, klasztory, nawet zamieszkałe, ale bez miłości nie będzie to żywe. Kamienie dzięki modlitwie i miłości żyją. Antyfona po ogłoszeniu Teresy doktorem Kościoła brzmiała jak życzenia: „Crescete come pianta di rose su un torrente, fiorite i vostri fiori, spandete buon profumo” (Wzrastajcie jak krzak róży przy potoku, niech rozkwitną wasze kwiaty, wydajcie piękną woń).

Zakończenie uroczystości to okrzyki „Viva il Papa” i „Fuga” Bacha, połączenie jarmarku z koncertem oraz cichą, prostą kaplicą. Było to wszystko jakby na swoim miejscu i nie przeszkadzało sobie.

– x –

            Piętnaście lat temu, dokładnie 22 października 2002, przez Helsinki i Hongkong, wyruszyłem razem z o. Andrzejem Wójcikiem na Tajwan, by dołączyć do międzynarodowej wspólnoty przygotowującej się do pracy w Chinach. Myślałem, że wyjeżdżam na całe życie, ale – jak to z naszymi planami często bywa – dalsze wydarzenia doprowadziły do tego, że jestem teraz w Rzymie.

Zabrałem wtedy ze sobą „Dzieje duszy” św. Teresy z Lisieux oraz jej relikwie, które dostałem w prezencie. To jest niezwykłe i tylko zrozumiałe w logice Ewangelii, że właśnie Ona jest jedną z patronek misji. Jak pisał o tym Hans Urs von Balthasar: „… on [tj. Kościół] antycypuje w modlitwie, poświęceniu, w ofierze i w umieraniu dla braci to, co daje w zewnętrznej działalności misyjnej. Dowód: Mała św. Teresa jako patronka misji”.

Potem podczas studiów nad językiem chińskim znalazłem w Tao Te Ching tekst przypisywany Lao zi, czyli Staremu Mistrzowi (VI wiek przed Chrystusem), który mógłby być streszczeniem Jej życia: „Możesz poznać cały świat, \ Nie wychodząc nigdzie. \ Nawet nie otwierając okna, \ Możesz poznać drogi Nieba”.

Teresa poznała wiele dróg wędrując przede wszystkim w głąb siebie, poznając tajemnicę życia człowieka i Boga.

– x –

            Od 2011 roku, 22 października, wspominamy w liturgii Kościoła świętego (najpierw błogosławionego) Jana Pawła II. Mam Go przed oczyma już, jako Starca, który chociaż przemierzył cały świat, to cały czas szedł „małą drogą” św. Tereski, drogą dziecięcego zaufania i całkowitego oddania się Bogu. W 1973 roku powiedział karmelitankom w Krakowie: „Duchowa droga św. Teresy od Dzieciątka Jezus przypomina, że w ekonomii Bożej to, co wielkie, co największe, jest małe i ukryte. I to się jakoś mocno utrwaliło na kliszy współczesnego Kościoła, a mnie osobiście zawsze bardzo urzekało”.

– x –

            Zwykła niedziela października, ale jak to często bywa, podczas zwyczajnej codzienności odsłania się nam coś ważnego bądź zaczynają się łączyć odległe od siebie rzeczywistości – wystarczy, że cierpliwie poczekamy oraz pozwolimy działać pamięci i wyobraźni.