„Wędrowanie po Biblii” to forma czytania, którą bardzo lubię, zbliżona do czytania tematycznego. Można zacząć od jakiegoś fragmentu i pozwolić mu się prowadzić albo wybrać coś, co nas w danej chwili zaintrygowało czy nam się z czymś skojarzyło. Oczywiście wymaga to większej niż podstawowa znajomości Pisma Świętego.

Kiedyś podczas jednej z takich lektur-wędrówek połączyły mi się trzy postacie biblijne. Zacząłem od Dawida, który poprowadził mnie do Salomona, a potem doszedłem do Piotra. Łączyły ich doświadczenia: wyjątkowości, wybrania, obdarowania przez Boga i zdrady. Inny przykład to fragment z Drugiej Księgi Machabejskiej, w której autor wspomina walkę o pieniądze znajdujące się w depozycie świątyni (2 Mch 3,1–40). Pieniądze złożone w świątyni prowadzą nas do Świątyni Jerozolimskiej. Pieniądze i Świątynia Jerozolimska otwierają drogę do wypędzenia przez Jezusa przekupniów oraz porozrzucania ich stołów, na których także były pieniądze. Ten ostatni fragment kończy się niezwykłym dialogiem, w którym Jezus mówi: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo” (J 2,19).  Ludzie nie wiedzieli, o czym On mówi, a On mówił o świątyni swojego ciała. Dzięki śmierci na krzyżu i zmartwychwstaniu świątynia ciała Jezusa stanowi źródło, początek innej świątyni, o której święty Paweł w Liście do Efezjan mówi, że jej kamieniem węgielnym jest sam Jezus, dzięki czemu nie jesteśmy już obcymi i przechodniami, lecz domownikami Boga (Ef 2,19–22).

„Wędrowanie po Biblii” otwiera możliwość przeróżnych skojarzeń i przestrzeń dla jakże ważnej pracy wyobraźni. Wystarcza najprostszy fragment Pisma Świętego, który pamiętamy bądź też usłyszeliśmy podczas liturgii. Początkiem może być skojarzenie czy nawet przypis odsyłający do innego fragmentu. To „wędrowanie” pozwala nam niespodziewanie odsłaniać różne etapy i momenty historii zbawienia, a także etapy naszej historii z Bogiem. Rozwija w nas również dar wyobraźni, który czasem staje się łaską: „dar wyobraźni – to znaczy umiejętność widzenia razem i w związku ze sobą rzeczy, które – przynajmniej na pozór – zachodzą osobno i bez związku. No to spróbujmy pozwolić działać łasce wyobraźni” (T. Węcławski, Rekolekcje wielkopostne, „Homo Dei” 1998, nr 1, s.93).

Czytanie w języku obcym

Bardzo zachęcam każdego, kto zna – nawet w stopniu podstawowym – jakiś język obcy, by sięgnął do Pisma Świętego w tym właśnie języku. To zaskakujące doświadczenie, gdy teksty, które słyszeliśmy już wiele razy – tak wiele, że gdy znów są czytane w kościele, my się „wyłączamy”, przestajemy słuchać, bo już je znamy i wiemy, co będzie dalej – nagle w języku obcym przez jakieś słowo, idiom czy inną składnię otwierają nas na coś zupełnie nowego i zaskakującego. W gruncie rzeczy cały czas chodzi o to, by nie ulec rutynie związanej z wielokrotnym słuchaniem słowa Bożego ani pokusie zgody na to, że już wiemy. Ponadto czasem czytanie w obcym języku pozwala zobaczyć ograniczenia znaczeniowe (prowadzące nawet do błędnego rozumienia) związane z naszym językiem. W niektórych sytuacjach dobrze sięgnąć po tekst w innych językach lub tłumaczeniach, jeśli nie jesteśmy pewni znaczenia niektórych sformułowań w języku polskim.

Pozwolę sobie przywołać jeden przykład: fragment Pierwszego Listu do Koryntian, który długo nie dawał mi spokoju: „Starajcie się posiąść miłość, troszczcie się o dary duchowe, a zwłaszcza o dar proroctwa” (1 Kor 14,1). Zdanie to następuje bezpośrednio po Hymnie o Miłości i dlatego „nie pasowało” mi połączenie miłości ze słowem „posiąść”. Okazuje się, że tak naprawdę chodzi o podążanie za miłością, o bycie jak uczeń, który idzie za nauczycielem. W angielskiej tak zwanej Biblii św. Jakuba (King James Bible) czytamy: „follow after love / charity” (czyli „podążaj za miłością”), a w tak zwanej Nowej Biblii Jerozolimskiej (New Jerusalem Bible): „make love your aim” („uczyń miłość swoim celem”). Następnie sprawdziłem ten fragment w Wulgacie, czyli tłumaczeniu świętego Hieronima; tu także pojawia się motyw drogi, poszukiwania, podążania: „sectamini caritatem”, przy czym secto oznacza „poszukiwać”, „dążyć”, „ubiegać się”, a sector – „iść za kimś”, „postępować jak uczeń, sługa”. W oryginale greckim pojawiają się słowa: „diôkete tên agapên”, dosłownie: „ścigajcie miłość”.

(To fragment z mojej książki „Jak się modlić Pismem Świętym”, która ukazała się w minionym tygodniu w naszym wydawnictwie „W drodze”; https://www.wdrodze.pl/index.php?mod=book&id=1542)