Utrata pierwotnej miłości

Dyskusje o obowiązku celibatu duchownych rzymskokatolickich powtarzają się co jakiś czas jak po amplitudzie – tak w Kościele jak i poza nim. Prawie nikt nie prowadzi dyskusji o celibacie mnichów w hinduizmie czy buddyzmie, z powodu odległej kultury i miejsca, w którym żyją. Natomiast celibat w Kościele Katolickim jest pewnym wezwaniem, jest często znakiem sprzeciwu, nierzadko powodem gniewu oraz szyderstw; z drugiej strony dla wielu celibat osób duchownych jest powodem zachwytu i szacunku. Oprócz tego, życie seksualne lub publiczna rezygnacja z niego zawsze były i są obszarem ciekawości oraz szczególnej uwagi ze strony społeczeństwa.

Przyczyny dyskusji na temat celibatu duchownych Kościoła Rzymskokatolickiego są różne w różnych czasach. Na początku XXI wieku głównymi powodami do dyskusji są: brak powołań kapłańskich, różne skandale w Kościele, dość często też powodują te dyskusje wypadki niewierności osób duchownych wobec celibatu. Są to przyczyny „wewnętrzne”, w ramach struktury rzymskokatolickiej. Do tego dochodzą też różne zewnętrzne argumenty, na przykład biblijne czy historyczne, jak to: powołanie żonatych do grona Apostołów, brak zobowiązującego celibatu w pierwszych wiekach, jak również przykład żonatego kapłaństwa, które „świetnie funkcjonuje bez obowiązkowego celibatu”. Odnośnie ostatniego przekonania, to warto powiedzieć tak: żonate kapłaństwo mniej więcej tak samo „świetne” jak jest „świetnym” kapłaństwo w celibacie. Bowiem i tu, i tam są swoje problemy. Jeżeli kapłani celibatariusze mają problemy natury osobistej, najczęściej w sferze seksualnej, lub w pytaniu, jak radzić sobie z samotnością, to u żonatych księży są to problemy rodzinne, czasem bardzo trudne, a najczęściej materialne, które zmuszają nie raz, oprócz kapłańskiej posługi, gdzieś jeszcze dorabiać na życie (zazwyczaj kosztem prowadzenia należytej posługi duszpasterskiej), ażeby móc utrzymać rodzinę. Przedstawiane ideały: życia kapłana jako celibatariusza lub życia małżeńsko-rodzinnego – w obydwu przypadkach najczęściej pozostają pobożnym życzeniem.

Należy również zauważyć, że problem powołań kapłańskich statystycznie bierze się nie tyle z powodu celibatu, ile z danego kontekstu kulturowego, a także z ustroju gospodarczego danego społeczeństwa. Krótko mówiąc, brak powołań czy to w Kościele Katolickim, czy w Kościele Prawosławnym, czy też w różnych protestanckich tradycyjnych denominacjach odczuwa się prawie tak samo, jeżeli chodzi o region, który ma nazwę zbiorową: „świat zachodni”, czyli Zachód plus kraje, do których przedostała się zachodnia mentalność konsumpcyjna. Biorąc pod uwagę globalny charakter przenikania zachodniego sposobu myślenia i życia w ich czysto świeckim wydaniu, problem dotyczy większości regionów świata.

Dzisiaj coś takiego, jak dziewictwo – tak mężczyzn jak i kobiet – jawi się jako dziwactwo. Podobnie ma się rzecz z czystością przedmałżeńską. Natomiast „normą” stały się różne perwersje, o których zapis w prawie państwowym, a co za tym idzie – na praktykowanie tego typu zachowań – systematycznie walczą różni przychylni takiemu prawu aktywiści. To co kiedyś dla społeczeństwa było normą oraz cnotą, dzisiaj w jego oczach najczęściej jest swego rodzaju defektem i vice versa. I najważniejsza sprawa: opisywana mentalność konsumpcyjna przenikła również do Kościołów. Jak powiedział kiedyś kardynał Gerhard Müller, to nie celibat jest powodem kryzysu w Kościele, lecz odwrotnie – kryzys w Kościele spowodował deprecjację celibatu. Można dodać, także poprzez samych kapłanów. Stąd kryzys z wiernością wobec celibatu u wielu przedstawicieli duchowieństwa łacińskiego.

Rodzi się pytanie: co zrobić z wyżej opisanym kryzysem? Możliwie, że zniesienie obowiązkowego celibatu zwiększy nieco liczbę powołań. Jednak, jak się wydaje, nie aż tak znacząco, aby, jak dawniej, wypełnić seminaria na Zachodzie. Dopóki nie będzie odnowienia „pierwotnej gorliwości” czy też „pierwotnej miłości” (zob. Ap 2, 4), zaś „letni” stan (zob. Ap 3, 15-16) będzie dalej dominował, to żadne zmiany zewnętrzne nie odnowią Kościoła. Jeżeli nie będzie rozwiązana głębsza przyczyna problemu, wówczas permutacje zewnętrzne będą zamianą jednego problemu na inny. A głębszy problem – to brak konsekwencji uczniów Chrystusa, przede wszystkim pasterzy – czy to żonatych, czy to bezżennych – w wypełnianiu słów Chrystusa, którymi on gorąco modlił się do Ojca podczas swojej tak zwanej modlitwy arcykapłańskiej: „Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie” (J 17, 15-19). Uczniowie Chrystusa powinni być „nie z tego świata” oraz „uświęceni w prawdzie”. Przeciwstawiając się przez to obłudzie, podwójnemu życiu, fałszu, kłamstwu, chciwości, próżności, egoizmowi, nieczystości, braku nawrócenia.

 

Kardynał Sarah i „związek ontologiczny”

Przy okazji refleksji nad teologią celibatu kapłańskiego warto powiedzieć o jednej sprawie, która w ostatnim czasie wzbudziła ożywioną dyskusję. Chodzi o twierdzenie, kard. Roberta Saraha, prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, a dokładnie, że celibat jest ontologicznie powiązany z kapłaństwem. Innymi słowy, kapłaństwo bez celibatu nie jest prawdziwym i pełnym kapłaństwem Chrystusowym. W swojej ostatniej książce „Z głębi naszych serc” (2020)[1], (w której rozdział zatytułowany „Katolickie kapłaństwo” napisał emerytowany papież Benedykt XVI), kardynał Sarah kilka razy powtarza o związku ontologicznym pomiędzy celibatem a kapłaństwem służebnym, Lub inaczej mówiąc, o związku ontologiczno-sakramentalnym pomiędzy nimi.

Kardynał Sarah nie jest osamotniony w swoich rozmyślaniach na temat kapłaństwa. Odwołuje się on między innymi do papieża-emeryta Benedykta XVI. Właśnie w pierwszym rozdziale niniejszej książki papież emeryt pisze: „Można by powiedzieć, że wstrzemięźliwość funkcjonalna (czyli celibat) dokonała transformacji – sama przez siebie – we wstrzemięźliwość ontologiczną”. Przyczynę tej transformacji Benedykt XVI wyjaśnia w ten sposób: „Wychodząc z faktu codziennego sprawowania Eucharystii, a także z faktu nabożeństw, które takie sprawowanie włączały, wynikła sama przez się niemożliwość związku małżeńskiego”[2].

Odnosząc się do tego typu argumentacji papież-emeryt nawiązuje do służby kapłanów Starego Testamentu, którym była przypisana czystość rytualna i którzy powinni byli stać przed Panem w świętości i czystości, „jego bowiem wybrał Pan, Bóg twój, spośród wszystkich pokoleń twoich, aby był na służbie ku czci imienia Pana” (Pwt 18, 5). W czasach Nowego Testamentu kapłan Chrystusa codziennie „staje przed Panem”, sprawując Eucharystię, stąd też wymóg ciągłego i nierozdzielnego oddania na tę służbę, co wyraża się w stałym celibacie. Papież-emeryt w danym wypadku przekazuje po prostu tradycję łacińską, która w taki sposób argumentowała wprowadzenie obowiązku celibatu dla kapłanów.

Warto jednak skupić się na „transformacji” celibatu w „ontologiczną wstrzemięźliwość”. Używając określenia „ontologiczny” Benedykt XVI tak naprawdę wychodzi poza obszar teologii i wchodzi na teren filozofii. Ontologia bowiem jest to dyscyplina filozoficzna, wyjaśniająca istnienie jakiegokolwiek bytu, jak również wyjaśniająca czym byt jest sam w sobie czy też, jak by powiedział Kant, czym jest dla innych. Krótko mówiąc, ontologia – to ogólna teoria o tym, kim lub czym ktoś lub coś jest (albo też nie jest) w swojej istocie[3].

Tak więc, Benedykt XVI stwierdza, że przyjęcie sakramentu kapłaństwa powoduje pewną „ontologiczną transformację”, która wyraża się w „ontologicznym celibacie”. Innymi słowy, kapłan w swojej istocie staję się bezżennym. W pewnym sensie można by teologicznie uargumentować to twierdzenie, wskazując, że kapłan to „alter Christus”, czyli ten, który reprezentuje Chrystusa, ponieważ działa w imieniu Chrystusa, gdy naucza występując w imieniu Kościoła, a także podczas sprawowania sakramentów. Dlatego w swojej istocie upodabnia się do Chrystusa żyje tak, jak Chrystus – w celibacie, całkowicie i całym sobą oddając się służbie Chrystusowi w Kościele. W takim kierunku idzie argumentacja kard. Roberta Sarah w innej jego książce „Wieczór się zbliża i dzień już się chyli”[4], kiedy mówi on: „Kapłan bowiem jest ipse Christus. Jest samym Chrystusem. W sposób sakramentalny niesie w sobie Chrystusa, ucieleśnienie miłości Boga do człowieka… Na mocy konsekracji otrzymanej w sakramencie święceń istnieje swoisty związek ontologiczny łączący kapłana z Chrystusem… Zostaje wzięty w posiadanie przez Chrystusa, zanurzony w Chrystusa tak osobiście i głęboko, że ma żyć i działać w prawdzie tak jak Chrystus… Dzięki tej konsekracji życie duchowe kapłana jest ukształtowane przez zachowania właściwe Chrystusowi, na nich wzorowane i nimi naznaczone”[5].

Pisał o tym również Apostoł Paweł, że my wszyscy, którzy zostaliśmy ochrzczeni, a nie tylko kapłani, powinniśmy „przyoblec się w Chrystusa” (zob. Ga 3, 27), czyli ciągle odczuwać w swoim życiu Jego obecność, ciągle za Nim podążać, pokochać Go całym sercem i duszą. Tenże Paweł w innym fragmencie Listu do Galatów pisał: „Żyję już nie ja, a żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20a). Pawłowi chodziło o życie ochrzczonego wiarą w Chrystusa, dlatego od razu po tych słowach dodaje: „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2, 20b).

Przy tej okazji warto zauważyć, iż niektórzy teolodzy XX wieku (na przykład o. Roman Zdziarstek OP) opierając się na nauce Apostoła Pawła, rozwinęli całą teologiczną dyscyplinę – chrystianologię[6]. Mowa w niej o tym, że człowiek ochrzczony, „przyobleczony w Chrystusa”, posiada już ontologiczną wspólnotę z Trójcą Świętą. A to dlatego, że chrześcijanin to „nowe stworzenie”, a „stary człowiek” już umarł, zatem jest to swego rodzaju „nowe istnienie”, stąd też ontologiczna zmiana w naturze człowieka. Tak właściwie, dla chrześcijan, zgodnie z takim podejściem, należało by napisać osobną antropologię, bo nie są oni już takimi ludźmi jak wszyscy inni[7]. Stąd, zwolennicy tej dyscypliny proponują, aby termin „antropologia” w odniesieniu do chrześcijan zastąpić terminem „chrystianologia”, ponieważ osoba, która przyjęła Chrzest, staje się nowym człowiekiem, nowym stworzeniem w Chrystusie[8].

Świadomość ścisłego związku ochrzczonego z Chrystusem, a tym bardziej – wyświęconego kapłana, stopniowo doprowadziła na Zachodzie do świadomości potrzeby funkcjonalnego celibatu dla kapłanów, co też i stało się tradycją łacińskiej części Kościoła Powszechnego, utwierdzoną przez prawo. Skąd zatem próby teologicznego uzasadnienia przekształcenia „celibatu funkcjonalnego” w celibat ontologiczny? Skąd starania, by rozszerzyć prawną tradycję łacińską na cały Kościół oraz na inne tradycje.

 

Świętość Kościoła a świętość kapłana

W XX wieku zagadnieniem świętości Kościoła oraz ludzi Kościoła zajmowało się wielu myślicieli. Tu najbardziej będzie nas interesował Jacques Maritain, bowiem jego analizy przybliżą nieco zrozumienie źródeł, z których wywodzi się pogląd o ontologicznym związku pomiędzy kapłaństwem a celibatem. W jednej z ostatnich swoich książek, wydanej w Paryżu w 1970 roku pod tytułem „De l’Église du Christ. La personne de l’Église et son personnel”[9], Maritain rozróżnia „Osobę Kościoła” i „ludzi Kościoła”[10]. Szczególnie w XI rozdziale pod tytułem: „Osoba Kościoła bezsprzecznie święta – osoby w Kościele nie”[11] widać już w samym podtytule myśl autora, że należy rozróżniać w Kościele ludzi i Kościół. I nie chodzi o zwykłych wiernych. Dla Maritain’a „personnel de l’Église”to „zespół ludzi, którzy z racji przynależności do duchowieństwa świeckiego lub zakonnego są oficjalnie mianowanymi sługami Kościoła, a w szczególności ci spośród nich, którzy od samej góry do samego dołu hierarchii, ponoszą odpowiedzialność za władzę nad ludem chrześcijańskim”[12].

Ów „personel” Kościoła, chociaż podobnie jak świeccy, spełniają powierzoną im misję tak w Kościele, jak i w świecie, to jednak skutki grzechu pierworodnego pozostają takie same u wszystkich. Stąd należy odróżnić nauczanie od zachowania. Co więcej, należy bardzo wyraźnie odróżnić nauczanie nieomylne od omylnego – tu przy okazji Maritain robi wielki ekskurs w historię, pokazując mnóstwo przykładów omylnych decyzji ludzi Kościoła[13]. Tego typu nauczanie należy do skutków grzechu pierworodnego. Nauczaniem uroczystym kieruje Duch Święty, czyny zaś zależą od współpracy z łaską, zależą od ludzkiej wolności, ale też od tej wspólnej wszystkim ludziom zranionej grzechem natury. Mało tego, według Maritaina to nie Chrystus wybiera kogoś do jakiejś misji w Kościele (powszechnie nazywa się to „powołaniem”), tylko to właśnie ludzie Kościoła wybierają innych ludzi Kościoła. I tym pierwszym, łącznie z papieżami, nie raz się zdarza lekceważenie asystencji Ducha Świętego w czasie wyboru lub samej decyzji. Czyli, według Maritaina, ludzie Kościoła sami się rekrutują, natomiast Osoba Kościoła nie jest w to zaangażowana[14]. Maritain znowu tu chce wyraźnie odróżnić wolę Chrystusa od woli ludzi Kościoła.

Brak tego rozróżnienia doprowadzał w Kościele do ukrywania grzechów ludzi Kościoła, bowiem traktowano tych ludzi jako właśnie Kościół sensu stricto, który jest święty i nieomylny, a nie jak wszystkich innych ludzi, którzy są w Kościele. Stąd było większe dbanie o „dobro Kościoła”, który tak naprawdę nie potrzebuje obrony, aniżeli o wykrywanie błędów ludzi Kościoła i mówienie o tych błędach i grzechach, a wszystko to w imię tegoż „dobra”[15].

 

Teologia ścisłego związku celibatu z kapłaństwem

Na szczególną uwagę jednak zasługuje referat Jacques’a Maritain’a na temat kapłaństwa, opublikowany w Revue Thomiste, a który po śmierci autora został umieszczony w książce zatytułowanej „Untrammeled Approaches”[16]. Wspomniany referat pojawił się na jednym z letnich spotkań, które Jacques Maritain prowadził co roku w ramach Studiów w Meudon dla bliskich mu przyjaciół; wśród nich bywał m.in. Charles Journet. Na spotkaniach omawiano aktualne problemy filozoficzne i teologiczne. Latem, po opublikowaniu w 1970 roku książki „De l’Église du Christ”, Maritain przedstawił przyjaciołom do rozważenia referat na temat kapłaństwa pod tytułem „A propos Szkoły Francuskiej”. I tu zbliżamy się do sedna pytania o źródła myślenia o związku ontologicznym pomiędzy kapłaństwem a celibatem.

Maritain zauważa, iż rozważania nad ontologicznym powiązaniem celibatu z kapłaństwem pojawiają się gdzieś w XVII wieku za sprawą francuskiego kardynała Pierre’a de Bérulle’a (1575-1629). Był to człowiek, który w znaczący sposób odnowił życie duchowe we Francji w XVII wieku, w tym także kapłańskie i zakonne, zakładając między innymi Kongregacje kapłańskie, czyli tzw. oratoria, które już wcześniej we Włoszech zakładał św. Filip Neri, Kongregacja ta otrzymała nazwę „oratorianie”[17]. Termin „Szkoła Francuska” odnosi się do systemu rekrutacji i kształcenia księży diecezjalnych przez zgromadzenie Oratorian, założonego przez kardynała de Berulle w XVII wieku jako zarzewie dla księży, którzy mają poświęcić się do wzniosłego życia duchowego oraz dążenia do świętości. O ile jednak wkład Pierre’a Bérulle’a w odnowę kapłańskiej gorliwości jest bezsprzecznym, to jednak jego teologia kapłaństwa nie wywołuje już takiego entuzjazmu.

Maritain pokazywał, że Bérulle w swojej refleksji na temat kapłaństwa nie odróżniał stałej świętości kapłańskiej funkcji jako takiej (rzeczywistość obiektywna) od świętości życia samego kapłana (rzeczywistość subiektywna). I dlatego twierdził, że owa świętość życia jest przekazywana kapłanowi przez sam fakt święceń. Oczywiście, święcenia powinny jeszcze bardziej przynaglać kapłana do prowadzenia świętego życia, jednak ta świętość nie jest czymś stabilnym: jest ona dynamiczna, można ją rozwijać dzięki współpracy z Bożą łaską, lub też całkowicie utracić. W tym zatem był błąd Bérulle’a, jak pisze Maritain, że przyjęcie święceń nie czyni świętym, i że kapłaństwo nie jest „stanem świętym”, jeśli mowa o życiu kapłańskim, jest ono (kapłaństwo) świętym, gdy mówimy o sakramencie samym w sobie.

Niezmywalny „charakter”, odciska w duszy kapłana przyjęcie święceń. Jest to łaska, aby działać „w osobie Chrystusa”, przede wszystkim przy udzielaniu sakramentów, w pierwszej kolejności sprawowaniu Eucharystii. Przy czym ważność Eucharystii, zgodnie z nauczaniem Kościoła, nie zależy od osobistej świętości kapłana[18]. Dlatego też życie kapłana na poziomie świętości nie różni się od świętości innych wiernych; może być ono lepszym nie z powodu otrzymanych święceń, ale dlatego, że bardziej współpracuje z Bożą łaską. Jest to również zadanie każdego chrześcijanina. Stąd też, pośrednictwo kapłana, jak mówi Maritain, ma charakter funkcjonalny, nie zaś sakralny. Tymi funkcjami są: przepowiadanie wiernym Słowa Bożego oraz posługa sakramentalna. Tego typu pośrednictwo nie czyni kapłana w żaden sposób jakimś super-chrześcijaninem[19].

Jak stwierdza Maritain: sam Bérulle i szkoła francuska XVII wieku zrobiła wiele, by zwrócić uwagę na potrzebę świętości duchownych, którzy dla reszty wierzących mają być przykładem, jednak z drugiej strony, w sposób fałszywy przedstawiła ona źródło tej świętości. W prezentowanej koncepcji kapłan jawi się jako wcielone narzędzie zbawienia, który zlewa się niejako z Osobą samego Zbawiciela przez fakt święceń oraz, że wszystkie jego czyny i słowa są słowami samego Chrystusa. Zresztą, podobną myśl szkoły francuskiej powtarza kardynał Robert Sarah, gdy mówi: „Chrystus, Bóg, który stał się człowiekiem, został posłany na świat i jest pośrednikiem między niebem i ziemią, między Bogiem Ojcem i rodzajem ludzkim… Doskonała czystość księdza ma oznaczać nie tylko owo naśladowanie, owo upodobnienie do Chrystusa, ale również intensywną obecność Chrystusa w każdym kapłanie. Celibat kapłański wyprzedza to, czym będziemy w Bogu w pełni życia w królestwie niebieskim”[20]. Nawiasem mówiąc, w rozmyślaniach kardynała Saraha można prześledzić pewne „przebóstwienie” i „ubóstwienie” osób duchownych ze względu na ich „sakralną” pozycję dzięki przyjętym święceniom. Podobną myśl widzimy w „Katechizmie rzymskim”, wydanym po Soborze Trydenckim w XVI w., gdzie o kapłanach powiedziano między innymi: „Wielce jest poważny urząd kapłański… Przeto słusznie nie tylko Aniołami, ale też i Bogami są nazywani, iż moc i władzę samego Boga nieśmiertelnego między nami na sobie mają”[21].

Myśli o „sakralności osoby kapłana”, jakie rozwinął Bérulle, z czasem jeszcze bardziej się radykalizowały. Jeśli kapłan to „święty człowiek” dzięki święceniom, to wszystkie jego czyny i słowa są święte, nawet codzienne czy zwyczajne rozmowy. Bowiem naprawdę to nie on coś robi czy mówi, ale to „Chrystus czyni i mówi”. W przywołanej koncepcji teologicznej wyraźnie brak rozróżnienia funkcji i osoby; osoba natomiast staje się ontologicznie nie sobą, ale Kimś innym. Innymi słowy, było to nic innego, jak nadużycie czy też nadinterpretacja określenia kapłanów jako „alter Christus”. Z drugiej strony, było to podjęcie próby zaszczepienia wśród wiernych większego szacunku i miłości do osób duchownych. Jednak, jeśli wierni powinni kochać i szanować kapłanów, to na pewno nie z przyczyn fałszywej teologii i antropologii w odniesieniu do ich osoby. Nic więc dziwnego, że ze względu na ową „sakralność” osoby kapłana, gdy powstaje skandal, czy to z pedofilią, czy z nieprzestrzeganiem celibatu, czy w innym aspekcie, to tego typu informacja o skandalu z trudem dociera do wiadomości i świadomości wiernych, by w ten sposób nie łamać stereotypu o „sakralności” duchownych. Wielkość kapłana, jak mówi Maritain, wynika z wielkości jego służby w sprawowaniu Eucharystii, nie zaś z jakiejś innej przyczyny.

W nawiązaniu do koncepcji Bérulle’a i jego szkoły wniosek Maritaina brzmi: twierdzenie, że celibat kapłański jest czymś nierozłącznym z kapłaństwem, czy też – jak twierdzą współcześni – ontologicznie z kapłaństwem powiązany, jest bez wątpienia fałszywym i błędnym twierdzeniem z punktu widzenia teologii jak również z punktu widzenia historii – tutaj Maritain powołuje się na doświadczenie Kościołów Wschodnich. Celibat był umocowany w tradycji łacińskiej dla lepszego wykonywania funkcji kapłana, tzn. dla jego „dostępności”, swobodniejszej mobilności, słowem: dla większego dobra wiernych, nie zaś dlatego, że to wynika z istoty sakramentu kapłaństwa. I choć usunięcie obowiązkowego celibatu nie rozwiązałoby wszystkich problemów, jednak należy zastanowić się nad tą ogólną zasadą i bardziej spojrzeć na dobro Kościoła w całości, jako Ludu Bożego, a nie jedynie na dobro części Kościoła, jakim jest hierarchia.

I dlatego, podsumowuje Maritain, należy zachować tradycję obowiązku celibatu jako zasadę. Gdyby jednak w jakimś miejscu bądź w szczególnych okolicznościach małżeństwo duchownych przyczyniło się do lepszego ich funkcjonowania jako kapłanów oraz do większego dobra wiernych, można wówczas w Kościele łacińskim zrobić wyjątek w odniesieniu do celibatu. Warto przy tym zaznaczyć, że Maritain osobiście wysoko cenił celibat, sam zresztą ze swoją żoną Raïssą jeszcze w młodości złożył obietnicę „małżeńskiej czystości” rozumianej jako wstrzemięźliwości seksualnej (rozumianej jako wstrzemięźliwość seksualna), zaś po śmierci żony przeniósł się do klasztoru.

 

Boża łaska a natura ludzka

Na koniec kilka słów o tym, czy i w jaki sposób Boża łaska przemienia osobę, która przyjęła sakrament święceń. Nie ma wątpliwości, że łaska Boża odnawia człowieka, daje mu nowe duchowe siły, często takie, bez których nie jest on w stanie sam pokonać w sobie duchową słabość, czy też grzech. Łaska Boża daje również siły do nawrócenia, siły, by wytrwać w stanie świętości, by miłować wrogów, wybaczać im, modlić się za nich itd. Taki człowiek, pozostając w sensie ontologicznym człowiekiem bez żadnych zmian, staje się jednocześnie duchowo odrodzonym, odnowionym i staje się, jak mówi Apostoł Paweł „nowym stworzeniem”: „Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem” (2 Kor 5, 17, por. Ga 6, 15). Jednak owo „nowe stworzenie” jest udziałem w tej właśnie łasce działającej w słabym i grzesznym człowieku. Nie jest to żadna „zmiana ontologiczna”. Dla lepszego zrozumienia warto przywołać klasyczną formułę św. Tomasza z Akwinu: „Gratia supponit naturam et perficit eam”[22], czyli – mówiąc opisowo: łaska Boża działa w człowieku, nie zmieniając ludzkiej natury jako takiej, ale ją udoskonalając.

Oczywiście, Tomasz z Akwinu, idąc za Pawłem Apostołem, nazywa sakrament chrztu „nowym stworzeniem”, a ochrzczonego odpowiednio „nowym człowiekiem”, oczywiście nie w sensie ontologicznym, lecz duchowym. Człowiek dzięki Bożej łasce, zwłaszcza tej, która wylewa się na niego za pośrednictwem sakramentów, wchodzi w życie Boże, dokonuje przebóstwienia, jednak to „życie w Bogu” nie oznacza zmiany ontycznej i posiada wymiar teologiczny, a nie filozoficzny, czyli nie przewiduje jakiejś bytowej czy ontologicznej zmiany. W ogóle, według klasycznego myślenia metafizycznego, zmiana ontologiczna jako taka, możliwa jest jedynie w trzech wypadkach: 1) creatio ex nihilo, czyli wtedy, gdy pojawia się jakieś istnienie, którego wcześniej nie było; 2) destructio, czyli zniszczenie jakiegoś istnienia, jego śmierć, lub jak by to powiedzieli klasycy – oddzielenie się jego materii od formy; 3) transubstantiatio, czyli „przeistoczenie” chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa pod czas Eucharystii. Ten ostatni punkt jest oczywiście dodany do dwu poprzednich przez myślicieli chrześcijańskich. Mówiąc krótko, dzięki łasce zmiana powstaje nie w naturze człowieka, a jedynie w relacjach między człowiekiem a Bogiem, przy czym jest to na tyle wielka zmiana, że można ją nazwać „nowym stworzeniem”[23].

 

Podsumowanie

Podsumowując wszystko, co zostało powiedziane o działaniu łaski Bożej w człowieku, także tej, która jest udzielana razem ze święceniami, nie może być mowy o jakiejś ontologicznej zmianie w człowieku w związku z działaniem tej łaski. Odpowiednio, błędnym jest pogląd, iż „celibat funkcjonalny” wraz z przyjęciem święceń kapłańskich przeistacza się w jakiś „celibat ontologiczny”. Nie mówiąc już o tym, że w Kościele powszechnym istnieje nauka o jednych i tych samych sakramentach, a nie o różnych ich kategoriach – lepszych lub gorszych. Jeżeli jest jeden sakrament chrztu, niezależnie od wyznania, jeżeli jest jedna Eucharystia niezależnie od obrządku, to jest też jeden sakrament święceń, niezależnie od tradycji, czy to łacińskiej z obowiązkowym celibatem, czy to wschodniej, w której celibat kapłański nie obowiązuje. I dlatego niewłaściwym jest stwierdzenie, że wierni, którym posługują kapłani żonaci, mają u siebie księży „gorszej kategorii”[24].

Jest jedno kapłaństwo Jezusa Chrystusa i dlatego wszyscy kapłani Jezusa Chrystusa, czyli wszyscy prawowicie wyświęceni przez następców Apostołów – biskupów, pełnią tę samą funkcję kapłaństwa służebnego, udzielając wiernym tych samych sakramentów, których skuteczność działania zależy przede wszystkim od Chrystusa, nie zaś od osobistych cech duchownego.

 

[1] Wydanie polskie: Kardynał Robert Sarah z Benedyktem XVI – Josephem Ratzingerem, Z głębi naszych serc, tłum. Agnieszka Kuryś, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 2020.

[2] Benedetto XVI, Robert Sarah, Dal profondo del nostro cuore, Siena 2020, p. 38.

[3] Na przykład, ontologia stwierdza, że chleb jest w swojej istocie chlebem, a nie metalem, choć jakieś elementy żelaza w chlebie się znajdują, nie zmienia to jednak istoty, że jest to chleb. Chleb w swojej istocie przestaje być stopniowo chlebem, kiedy jest zjadany i zostaje strawiony lub kiedy całkowicie się psuje i znika, itp. W danym wypadku następuje „zmiana ontologiczna”, bo przedmiot zmienia swoją istotę lub całkowicie zanika, przekształcając się w coś innego.

[4] Kard. Robert Sarah, Wieczór się zbliża i dzień już się chyli, Warszawa 2019.

[5] Tamże, s. 109-110.

[6] Zob. Roman Zdziarstek, Chrystianologia Świętego Pawła, Aspekt ontyczny, t. 1, Kraków 1989.

[7] Por. Andrzej T. Kubanowski, Pytanie o status chrystianologii św. Pawła – quaestiones selectae, Studia Gdańskie, Tom XXXVIII, 2016, s. 65-74.

[8] Zob. Marek Kluz, Artur Sylwester Słomka, Chrystianologia moralna w świetle wybranych polskojęzycznych komentarzy Listu św. Pawła Apostoła do Efezjan, [w:] Ruch Biblijny i Liturgiczny, tom 70, Nr 4, 2017, s. 341–360.

[9] Przekład angielski: «On the Church of Christ: The Person of the Church and her Personnel», University of Notre Dame Press, 1973.

[10] Taka terminologia może wzbudzać zdziwienie, szczególnie jeżeli chodzi o wyrażenie „Osoba Kościoła”. Bowiem termin „personnel”, czyli „personel, obsada, załoga, kadra” w odniesieniu do odpowiedzialnych w Kościele, jest wystarczająco zrozumiały, natomiast „Osoba” w odniesieniu do Kościoła wydaję się brzmieć niezwykle. Jest to jednak specyficzny język Maritain’a, zresztą on wyjaśnia o co mu chodzi w pierwszej części książki. Krótko mówiąc, zgodnie Maritain’a, nie wolno utożsamiać Kościoła z ludźmi Kościoła, bowiem Kościół – to coś więcej, niż jego ludzie, i to nie ludzie stanowią o istocie Kościoła, czy o jego świętości.

[11] Chapitre XI. La personne de l’Église est indéfectiblement sainte, son personnel ne l’est pas, p. 229-256. W wersji angielskiej: The Person of the Church is Indefectibly Holy; Her Personnel is Not, wyd. University of Notre Dame Press, 1973, p. 135-151.

[12] Jacques Maritain, De l’Église du Christ. La personne de l’Église et son personnel, Desclée de Brouwer, Paris 1970, p. 237.

[13] Tamże, s. 257-400.

[14] Zob. Tamże, s. 239-242.

[15] Zob. Tamże, s. 413-414. Więcej w temacie rozmyślań Maritaina o Kościele i kapłaństwie pisze znawca jego twórczości Bernard Doering, zob. Jacques Maritain on the Church’s misbehaving clerics, by Bernard Doering, Sacramental function, pastoral dysfunction, publikacja internetowa na: http://www.crosscurrents.org/doering.htm, dostęp: 05.11.2021.

[16] Jacques Maritain, Untrammeled Approaches. Collected Works of Jacques Maritain, University of Notre Dame Press, 1997.

[17] Więcej na temat odnowy duchowej we Francji w XVII wieku, zapoczątkowanej przez Pierre’a De Bérulle’a zob. Keith Beaumont, Pierre De Bérulle (1575–1629) and the renewal of Catholic spiritual life in France, w: International Journal for the Study of the Christian Church, Volume 17, 2017 – Issue 2, p. 73-92. Zob. także: Edward Howells, Relationality and Difference in the Mysticism of Pierre de Bérulle, w: Harvard Theological Review 102(02) (April 2009), p. 225-243.

[18] Por. Tomasz z Akwinu, Summa theologiae, III, q. 68, a. 8: „Sakrament urzeczywistnia się nie przez sprawiedliwość człowieka, który go udziela lub przyjmuje, lecz przez moc Bożą”.

[19] Cały ten referat Maritain’a warto przeczytać w: Revue Thomiste (nos. 2-3, 1971), lub w cytowanym wyżej anglojęzycznym wydaniu Untrammeled Approaches.

[20] Kard. Robert Sarah, Wieczór się zbliża i dzień już się chyli, s. 109.

[21] Katechizm Rzymski, t. II: O Sakramentach, rozdział VII: O Sakramencie Kapłaństwa, 2, Jasło 1866, s. 303.

[22] Summa Theologiae, I, I, 8 ad 2.

[23] Więcej i bardziej szczegółowo na ten temat zob. Tomasz Gałuszka OP, Odnowa w łasce, Kraków 2018, s. 49-57.

[24] Por. Kard. Robert Sarah, Wieczór się zbliża i dzień już się chyli, s. 103.