Tak nazwałem cykl spotkań, które odbywały się w Hadesie, podczas lubelskich
edycji Cavaliady. Przyjaciele z Poznania, a właściwie z Baborówka, Krystyna
i Henryk Święciccy z całym zespołem i swoją dużą rodziną, pod patronatem
i we współpracy z Międzynarodowymi Targami Poznańskimi, organizowali ten
festiwal jeździecki. A my w małym elitarnym gronie z ich udziałem bawiliśmy
się świetnie intelektualnie i towarzysko. „Koń a sprawa Polska” – wieczór, gdy
zaproszeni goście, zacni i uczeni dzielili się wiedzą na różne tematy: Koń
w filozofii, Koń w literaturze czy poezji, Koń w dyplomacji, Koń w Biblii, Koń
w historii sztuki, Koń u dominikanów i inne tematy, w tej estetyce.
Owi zacni goście przyjmowali zaproszenie, aby w krótkich bardzo słowach
opowiedzieć o wspomnianej roli konia. Ks. prof. Andrzej Szostek, ambasador
Andrzej Jaroszyński, prof. Lechosław Lameński, prof. Sławomir Żurek,
ks. prof. Alfred Wierzbicki, moja skromna osoba, dyrektor Targów Poznańskich
Przemysław Trawa. Poziom mini wykładów był utrzymywany na bardzo
wysokim poziomie. Zawsze śpiewano, w czym prym wiodły słynne lubelskie
siostry, znane z miejscowej palestry i muzycznych uzdolnień, jeszcze z czasów
studenckich występowania w zespole Leszczyńskiego.
Po tych dziś już legendarnych wykładach o roli konia, dyrektor Targów
Poznańskich stawiał koniak dla wszystkich. Pod warunkiem, że owi wszyscy
przynieśli swój kieliszek i pozostawili go na wieczne czasy w Hadesie.
Merytoryczne i wysoko oktanowe mini wykłady przejdą do legendy Lublina,
poprzez treść i poprzez formę. Często humorystyczną. Profesor Żurek, czy
ks. Profesor Wierzbicki oraz ambasador Jaroszyński windowali poziom i humor
na piedestały polskiej nauki i kabaretu. To prawda, że koń dla Polaka to druga
natura. W historii naszej i kulturze jego obecność jest wszędobylska. Nie tylko
w malarstwie, ale i poezji. A w Biblii i u dominikanów koń to zwierzę
nierzadkie.
Cavaliady w tym roku nie ma. Pandemia. Hades nam się zamyka – pandemia.
Ja również Lublin opuściłem – zakonna pandemia. Zawsze lepiej wszystko
zrzucać na wirusa i zarazę. Ale wspomnienia zostają. Kilka tych edycji się
odbyło. Co ludzie się zabawili, intelektualnie i towarzysko, tego nam pandemia
nie odbierze. Nawet jeśli nas do grobu zabierze. Cośmy się koniaku napili, na
koszt poznaniaków – a mówią, że skąpi – tośmy się napili, i widać, że nie skąpi
byli.
A wszystko zaczęło się od pewnego spotkania. Gdy Hades pękał w szwach,
i nie można było wejść do środka, a pewien nadredaktor w przedsionku
przesiadywał, a pewien zagubiony gość błąkając się po Starym Mieście zajrzał
do owego przedsionka zwabiony muzyką z wnętrza Hadesu, i dwaj panowie
zaczęli debatę o filozofii i nie chcieli się długo rozstać. Rozmowy są
kulturotwórcze. Z tej i z mojej podpowiedzi dla gościa, którym okazał się prezes
Międzynarodowych Targów Poznańskich, powstała idea spotkań „Koń a sprawa
Polska”. Czy projekt będzie kontynuowany nie wiadomo, nic nie trwa wiecznie.
Poza przyjaźnią i poza dobrym towarzystwem, zebranym w dobrym miejscu
i z dobrego powodu.
Zoom 3/20121.