Część I. Weimar, 2 grudnia 1714, czyli co łączy św. Ambrożego, Marcina Lutra i Ludwika XIV.

Hymn św. Ambrożego Veni Redemptor gentium (Przyjdź, Odkupicielu narodów) będzie punktem wyjścia moich dwóch adwentowych rozważań. W pierwszym zaprowadzi nas do Weimaru, w drugim do Pragi, i to w okolice Mostu Karola.

Na dziś proponuję spotkanie z kantatą 61, która po raz pierwszy zabrzmiała w tzw. niebiańskim zamku, czyli weimarskim kościele zamkowym, znanym jako Himmelsburg, 2 grudnia 1714 roku. Ten krótki utwór (ok. 16 minut) w niezwykły sposób mieści w sobie starożytny hymn chrześcijański, muzykę rodem z francuskiego królewskiego ceremoniału i przesłanie Apokalipsy. Muzyka niebiańskiego zamku rzeczywiście zdawała się dobiegać z nieba, co łatwo sobie wyobrazić na podstawie tej oto ilustracji.

Powróćmy jednak z weimarskiego nieba na ziemię i przenieśmy się najpierw do Mediolanu, gdzie w IV wieku tamtejszy biskup, św. Ambroży, ułożył adwentowy hymn Veni Redemptor gentium. Oto istna pieśń naszych korzeni, by użyć sformułowania stanowiącego tytuł jarosławskiego festiwalu muzyki dawnej: łaciński hymn, którego melodię notują źródła z XII wieku, a który następnie przetłumaczył Marcin Luter. Przetłumaczył tekst, to jasne. Ale można powiedzieć, że i melodię, bo przystosowując ją do swego przekładu nieco ją zmienił. W ten sposób powstał chorał luterański Nun komm der Heiden Heiland. Na tej stronie można porównać obie melodie i dowiedzieć się, którzy kompozytorzy opracowywali wersję Lutra, a także ile razy i w jaki sposób wykorzystał ją Bach. Oto jedno z tych opracowań, preludium organowe, prezentowane na stronach wspaniałego przedsięwzięcia ALL OF BACH, stawiającego sobie za cel zamieszczenie nagrań wszystkich utworów Bacha z komentarzem. Kto ciekaw, bez trudu znajdzie na All of Bach więcej utworów lipskiego kantora na temat Nun komm der Heiden Heiland, w tym obie kantaty. Żeby nie przedłużać, przejdę już do omówienia pierwszej z nich, czyli właśnie kantaty 61, rodem z niebiańskiego zamku. Posłuchać wykonania oraz komentarzy dyrygenta i jednego ze śpiewaków można tu.

Pierwsza część to uwertura francuska. Przypomnijmy: chodzi o gatunek muzyczny wynaleziony przez Jean-Baptiste’a Lully’ego (skądinąd Włocha). Taka uwertura w punktowanym rytmie (pa-PAM) była uroczystą muzyką na wejście króla [dokładniej: po wolnej części punktowanej następuje część szybka]. Bach, który napisał wiele uwertur francuskich (np. na początku każdej suity orkiestrowej albo w połowie cyklu Wariacji Goldbergowskich), wykorzystał tu ten gatunek jako muzykę na przywitanie Króla królów i na początek Adwentu. Ciekawe, że uwertura otwierająca kantatę 61 przypomina uwerturę Lully’ego do Mieszczanina szlachcicem Moliera. Słuchając zwróćmy uwagę na dobitnie powtarzaną pierwszą linijkę tekstu – retoryczne podkreślenie wagi słów, wprowadzenie poszczególnych głosów i wyraziste przypomnienie melodii pieśni. Oto brewiarzowy przekład pierwszej zwrotki Veni Redemptor gentium, niestety nie mówiący wprost (jak w łacińskim oryginale i u Lutra) o narodzeniu z Dziewicy:

Przyjdź, o Zbawicielu świata, /I zdumionej ukaż ziemi / Tajemnicę narodzenia / Właściwego tylko Bogu.

W drugiej i trzeciej części dochodzi do głosu tenor, symbolizujący pastora. Najpierw, w recytatywie, tenor wyraża zadziwienie obfitością Bożych darów i uniżeniem Słowa, które stało się Ciałem. W arii woła: Przyjdź, Jezu, przyjdź, do Twego kościoła. Modlitwie pastora/pasterza towarzyszą zgodne owce, tak bowiem trzeba rozumieć unisono (czyli właśnie jednogłośne granie) I i II skrzypiec oraz altówek.

Centrum kantaty jest recytatyw o tekście wziętym z Apokalipsy. Na ALL OF BACH opowiada o nim bas Peter Harvey. A my po prostu przeczytajmy sobie tekst i zwróćmy uwagę, jak Bach odmalowuje słowa o pukaniu do drzwi. To arcydzieło dźwiękowego malarstwa.

Oto stoję u drzwi i kołaczę. Jeśli ktoś usłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną.

Słowa Chrystusa z Apokalipsy wyśpiewuje oczywiście bas, vox Christi, predestynowany do roli głosu Chrystusowego z racji głębokiego, poważnego rejestru.

Była modlitwa pastora i jego wspólnoty. Zabrzmiała odpowiedź Jezusa. Pora na modlitwę osobistą. Skoro ma przemówić dusza (jak Oblubienica z Pieśni nad pieśniami), zaśpiewa sopran. Ozdobniki w tej arii nie służą popisowi, ale podkreśleniu istotnych słów (Jesus, Herzen = serce) i zobrazowaniu piękna duszy otwartej na Boga. Bo właśnie o takim otwarciu mówi tekst: Otwórz się, moje serce, Jezus już puka do drzwi…

Kantatę zamyka chorał, a raczej jego połowa. Tak przepisał autor libretta, pastor Erdmann Neumeister, a Jan Sebastian do tej wskazówki się dostosował. Na ostatnim słowie, Verlangen (tęsknota) skrzypce grają swój najwyższy dźwięk, żeby wyrazić siłę tęsknoty i to, że chce ona dosięgnąć nieba.

Tak kończy się kantata 61, utkana z tekstów i gatunków muzycznych pochodzących z różnych miejsc i czasów. Łącząc francuską muzykę dworską, przesłanie Jana apostoła – wygnańca na Patmos, biskupa Mediolanu i pewnie jeszcze wiele innych warstw, utwór Bacha niejako samym sobą głosi Chrystusa – Zbawiciela wszystkich narodów i wszystkich czasów.