Postanowienia wielkopostne są jak działania matematyczne:

  • dodawanie modlitw i innych dobrych dzieł,
  • odejmowanie: wszelkiego rodzaju post i umartwienia,
  • mnożenie dobrych czynów,
  • dzielenie się tym, co mamy.

Wśród moich tegorocznych postanowień znalazło się podzielenie z Drogimi Czytelnikami tym, co pomaga dobrze przeżyć Post. To nie będą duchowe rady, tylko inspiracje – muzyczne, literackie, filmowe. Będę je zamieszczać co wtorek wieczorem, począwszy od wieczora poprzedzającego Środę Popielcową, aż po Wielki Tydzień. Za każdym razem garść inspiracji, jakoś ze sobą powiązanych.

Uwaga praktyczna: do linków prowadzą podkreślone słowa.

Na początek to, co wiąże się z sytuacją człowieka na tym łez padole. Po kolei: poezja, muzyka i opowieść.

Eliot i Norwid

Od ładnych paru lat zaczynam Wielki Post od lektury Środy Popielcowej T. S. Eliota. Wszystko, co składa się na ten poemat, od erudycyjnych aluzji po ślady osobistego nieszczęścia, od sugestywnych obrazów po natarczywe błaganie, wszystko prowadzi do modlitwy. Urywki znanych modlitw przewijają się zresztą przez cały wiersz. Warto sięgnąć po wydanie Adama Pomorskiego, w jego przekładzie i z jego przypisami (W moim początku jest mój kres, Świat Książki 2007). To komplet wierszy Eliota. Oto urywek z Opoki, widowiska, do którego Eliot napisał chóralne pieśni:

Czytacie wiele, ale nie Słowo Boże,

Budujecie wiele, ale nie Dom Boży.

Czy zbudujecie mi murowany dom kryty blachą,

A napełnicie go śmieciem niedzielnych gazet?

Kończę czytać książkę Stanisława Falkowskiego pt. Gladiator prawdy. Norwid – poeta naszych czasów (Volumen 2018). Nie mogę się nachwalić tej książki. Dla mnie – klucz do Norwida. Dzieło pełne miłości i wiedzy; przemyślana całość złożona z wierszy i listów Norwida, ich interpretacji oraz odpowiednio dobranych ilustracji. Książka-skarb, pozwala zaprzyjaźnić się z Norwidem, wejść w poufne z Tobą obcowanie / Jak – siedzący człek przy człeku.

Miserere

Dawidowy psalm 51 niesie na sobie brzemię tylu grzeszników, którzy przez wieki go odmawiali i wyśpiewywali. Jest w tym psalmie Dawid z brutalnie szczerze opowiedzianą historią jego grzechu. Jest cały człowiek – błądzący, osaczony przez zło od samego początku (jako grzesznika poczęła mnie matka), zbrukany, ale spragniony czystości (obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję). Tym psalmem kończono nabożeństwo Ciemnych Jutrzni w Wielkim Poście. Sławne Miserere Gregoria Allegriego było częścią tego nabożeństwa w Kaplicy Sykstyńskiej. Jest wiele pięknych nagrań tego utworu, a dwa szczególnie mi bliskie. Zespół A Sei Voci umieścił na jednej płycie dwie wersje: powszechnie znaną, z niebotycznie wysokim skokiem w sopranie, oraz alternatywną, zapewne bliższą oryginałowi, pełną dodatkowych ozdobników. Inną rekonstrukcję ornamentów zaproponował Andrew Parrott i jego Taverner Choir. Swego czasu to nagranie można było tanio kupić w empiku jako Muzykę w Kaplicy Sykstyńskiej.

Opracowania Miserere są niezliczone. Należy do nich mało znane niemieckie opracowanie, które wyszło spod ręki samego Jana Sebastiana, a jest w istocie przeróbką Stabat Mater Pergolesiego. W kompozycji Michela-Richarda de Lalande’a łączy się kunszt i ekspresja, wyrafinowane ornamenty i dramat. To Miserere w sposób przejmujący śpiewa Claire Lefilliatre. To ta płyta, zawierająca śpiewy Ciemnych Jutrzni. Można jej posłuchać np. w serwisie Spotify.

Los grzesznika

Na koniec trzy opowieści. Na wschód od Edenu Johna Steinbecka nie potrzebuje dodatkowych rekomendacji. Ta powieść pewnie już zawsze będzie mi się kojarzyć z pewnym kazaniem śp. o. Reginalda. W książce Steinbecka, która sama w sobie ma posmak biblijnej opowieści, pojawiają się rozważania na temat właściwego znaczenia słowa, które Bóg wypowiada do Kaina. Jak czytamy (w przekładzie Bronisława Zielińskiego), i jak słyszałem na kazaniu o. Reginalda: Amerykańskie tłumaczenie n a k a z u j e ludziom tryumfować nad grzechem, a grzech można nazwać niewiedzą. Przekład króla Jakuba daje obietnicę w słowie „będziesz”, co oznacza, że ludzie z całą pewnością nad grzechem zatryumfują. Natomiast słowo hebrajskie, wyraz timszel – „możesz” – daje prawo wyboru. Kto wie, czy to nie najważniejsze słowo na świecie. Mówi ono, że droga jest otwarta. Przenosi odpowiedzialność na człowieka. Bo jeśli „możesz”, to znaczy również, że „możesz nie”.

Inna opowieść to film Terrence’a Malicka Dni niebios, w którym i trójkąt miłosny, i praca na polu, i siły przyrody mają wymiar iście biblijny. To dramat człowieka – grzesznika dziejący się pod słońcem. To jeden z najpiękniej nakręconych filmów (zdjęcia: Nestor Almendros).

Po latach Malick nakręcił film Drzewo życia. I znów wspaniałe zdjęcia, tym razem Emmanuela Lubezkiego. Jest w tym filmie przejmujący epizod, który przywodzi na myśl II księgę Wyznań św. Augustyna. Głupi szczeniacki czyn jest pokazany tak, że nabiera wymiarów katastrofy. To grzech – utrata niewinności. Ale to nie ostatnie słowo.

Na dziś kończę. Za tydzień, w nawiązaniu do treści II niedzieli Wielkiego Postu, zaproponuję inspiracje związane z Przemienieniem.