Na Zwiastowanie Pańskie – maryjnie, lirycznie, obrazowo i muzycznie.Tym razem podkład muzyczny zostawiam na koniec, w postaci jednej listy nagrań (po polsku teraz, o zgrozo, mówi się i pisze playlista). Najpierw będą obrazy i słowa, w tym wprowadzenia do utworów muzycznych. Inspiracje czerpałem z pięknej książki Martiny Degl’Innocenti i Stelli Marinone pt. Maryja. Matka Boża i nasza. To bogato ilustrowany album oraz maryjne kompendium, prowadzące przez sztukę do teologii.

Zacznijmy od obrazu Petrusa Christusa, Madonna pośród cierni (obraz można otworzyć na osobnej stronie i go powiększyć).

Oto mrok. A w mroku – nad miarę rozrosłe cierniowe drzewo. Czarne. Kolące. Bolesna pamiątka słów: przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu, w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli (Rdz 3, 17-18).

Suche kolczaste drzewo. Wspomnienie kwarantanny narodu wybranego, czterdziestu lat na pustyni. A przecież Izraelici nie wędrowali w mroku. Prowadził ich słup ognia i słup obłoku. Światło. Ten, kto ich prowadził, po wiekach powie o sobie: Ja jestem droga, prawda i życie.

Jak co roku, inaczej niż co roku, trwa kwarantanna narodu wybranego, mozolna droga do Zmartwychwstania. W tym roku droga wyrzeczeń przez nikogo nie zaplanowanych, a więc nie zaciemnionych faryzejską pychą. Doprawdy, Bóg upatrzy sobie jagnię na całopalenie, synu mój (Rdz 22, 8).

25 marca, w środku Wielkiego Postu, pomiędzy cierniami jaśnieje Nasza Pani z Dzieciątkiem. Z cierni żołdacy uplotą koronę dla Króla królów. Suche drzewo krzyża wyda owoce zbawienia, okaże się drzewem życia, Drzewem Życia. Nasze skromne zdrowaśki ozłocą to dziwne cierniowe drzewo. Piętnaście złotych liter A to piętnaście Ave Maria. Oto, jak owocne jest towarzyszenie Jezusowi w Jego tajemnicach, rozważanie ich w różańcu.

Do pierwszego obrazu nie wybrałem żadnej muzyki, tylko strofę hymnu Wenancjusza Fortunata Pange lingua glorios proelium certaminis w brewiarzowym przekładzie o. Placyda Galińskiego OSB.

Gdy praojciec zbuntowany

Wziął w swe usta zgubny owoc,

Uległ śmierci w nim ukrytej;

Wtedy Stwórca się zmiłował

Wybierając nowe drzewo,

By dawnego zniszczyć skutki.

Madonna w ogrodzie, dzieło Stefana Lochnera, zaprasza do medytacji nad Rajem utraconym i odzyskanym. Ogrodem zamkniętym jesteś, siostro ma, oblubienico, ogrodem zamkniętym, źródłem zapieczętowanym (Pnp 4, 12). Tak zwraca się oblubieniec do oblubienicy w Pieśni nad pieśniami, a Tradycja odczytuje ogród zamknięty (hortus conclusus) jako prawdę o dziewictwie Maryi. Ave – Eva, słowa w lustrzanym odbiciu, dzieje ludzkości rozpięte między sięgnięciem po zakazany owoc a owocnym posłuszeństwem, między łaską utraconą o pełnią łaski.

Wybrałem aż cztery opracowania słów oblubieńca: Piękna jesteś, przyjaciółko moja, i słodka, wdzięczna jak Jeruzalem, groźna jak zbrojne zastępy. Odwróć ode mnie twe oczy, bo niepokoją mnie (Pnp 6, 4-5). Najpierw motet Palestriny. To jeszcze renesans, muzyka klasycznie uporządkowana, ogród starannie przycięty. Trzy kolejne utwory to ten sam motet Palestriny, zmieniony nie do poznania, ukryty wśród girland kwiatów, zdobny w meandry i arabeski. To dyminucje: sposób zdobienia wcześniejszych utworów (standardów, jak w jazzie) przez rozdrabnianie wartości rytmicznych. Tam gdzie rzeka melodii płynęła spokojnie, teraz wije się, krąży i opada kaskadami.

W XIII wieku tak pozdrawiał Madonnę bizantyjski pisarz Neofita Rekluz:

Witaj, która rozwiązałaś przekleństwo praojca i pramatki Ewy. Witaj, ogrodzie duchowy kwiatu nieśmiertelności. Witaj, źródło wytryskujące z Edenu, nawadniające ogród, to jest Kościół Boży i zastępy wiernych… Witaj, drzewo życia zasadzone pośrodku ogrodu, z którego wierni pożywają owoce na odpuszczenie grzechów.

Tych ave/witaj/zdrowaś jest tam znacznie więcej. W podobnym, żarliwym duchu utrzymane są kolejne dwa utwory na naszej liście. Tym razem nie są to opracowania wcześniejszej muzyki, ale motety dwóch weneckich twórców z XVII wieku, Giacomo Finettiego i Alessandro Grandiego. Ekstatyczny poryw serca i błogi pokój. Liryka miłosna i religijna. Finetti: Maryjo, Ty porywasz ludzkie serca, porwałaś i moje. Grandi: O,  jakże piękna jesteś, przyjaciółko moja, gołąbko moja! (…) Omdlewam z miłości. To znów Pieśń nad pieśniami.

Pora na zmianę nastroju. Oto Tarquinio Merula i jego kołysanka Hor che tempo di dormire. Dariusz Czaja tak tłumaczy incipit i tytuł utworu:  Już czas, by zasnąć. Kantyczka duchowa na motywach kołysanki. W książce Kwintesencje. Pasaże barokowe kilkakrotnie powraca do tego utworu. Śpiewaczka Sara Mingardo, której nagranie Czaja najbardziej ceni, mówi: To absolutnie cudowna muzyka, zrobiona praktycznie z niczego. Istotnie, pieśń kołysze się na obsesyjnie powtarzanym półtonie. To tyle, co nic. A tekst to odpowiednik tego, co widzimy na obrazie Giovanniego Belliniego: kołysanka dla Dzieciątka przemienia się w Pietę. Kiedyś nadejdzie pora by umrzeć / Śpij, mój synku, i nie płacz / Bo jeszcze nie nadszedł czas, by płakać. Dalej mowa o Męce, która czeka Jezusa. Jak pisze Dariusz Czaja: A więc to Maria śpiewa tę kołysankę małemu Jezusowi, opowiadając mu jego dalsze losy. Żywemu o śmierci śpiewa. Niepojęte! I muzyka bezbłędnie unosi ten ciężar.

Przedziwne połączenie radości Narodzenia i smutku Męki to nexus mysteriorum – splot tajemnic, wzajemne powiązanie prawd wiary. Ukryte związki tajemnic wydobywali na jaw teologowie, począwszy od św. Pawła, wskazującego starotestamentowe zapowiedzi wydarzeń Nowego Przymierza. Urywek hymnu o Krzyżu przypomniał, że nexus mysteriorum był bliski poetom. Kołysanka Meruli i obraz Belliniego to przykłady splotu tajemnic w malarstwie i muzyce. W tymże nurcie: Dzieciątko spowite w pieluszki jak w śmiertelny całun, związany baranek jako dar od pasterzy, Jan Chrzciciel z laską w kształcie krzyża.

Ostatni obraz, Sen Maryi pędzla Simone dei Crocifissi, przypomina bardziej znany motyw, drzewo Jessego. Ze śpiącego Jessego wyrasta cały ród Dawida – drzewo zwieńczone Chrystusem. Dziewica – Virgo to gałąź – virga, z której zakwitł kwiat, Zbawiciel. Simone przedstawia apokryficzny temat snu, w którym Maryja widzi zapowiedź ukrzyżowanego Syna. Wspomniana na początku książka zawiera inny wariant obrazu. W internecie znalazłem reprodukowaną niżej wersję, w której Krzyż okazuje się Drzewem Życia i narzędziem wyzwolenia Adama i Ewy z piekieł.

Krzyż – oś świata, centrum dziejów. Skrzyżowanie dróg: tej, na której człowiek szuka Boga; tej, po której Syn Boży zstąpił z nieba; tej, po której do nieba wstąpił. Krzyż – klucz do bramy życia. Krzyż – znak zmartwychwstania. Krzyż – ostateczne objawienie Boga. Czyniąc znak krzyża, przywołujemy Trójcę Świętą. Dlatego następny utwór na naszej liście to krótka doksologia, Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu…Gloria Giovanniego Battisty Agnelettiego.

Stoi krzyż, a pod krzyżem stała Matka boleściwa. Ostatnie dwa utwory na liście to dwa różne opracowania sekwencji Stabat Mater. Jak pozostałe utwory (z wyjątkiem motetu Palestriny) to muzyka siedemnastowieczna. Giovanni Sances opracował sekwencję jak czuły lament, a Marc-Antoine Charpentier obdarzył siostry z klasztoru Port Royal muzyką prostą, pełną słodyczy i spokoju. To tak jakby całe Stabat Mater składało się tylko z ostatnich strof, które tu przytaczam w przekładzie Czesława Jankowskiego, które umuzycznił Karol Szymanowski.

Chrystus niech mi będzie grodem,

Krzyż niech będzie mi przewodem,

Łaską pokrop, życie daj!

Kiedy ciało me się skruszy,

Oczyszczonej w ogniu duszy,

Glorię zgotuj, niebo, raj.

Wzorem zeszłego tygodnia dodatek, tematycznie pokrewny, ale stylistycznie daleki. Krótki film animowany Magdaleny Bartákovej na motywach Pieśni nad pieśniami. A za tydzień? Jeszcze nie wiem. Może będzie o wędrowaniu narodu wybranego.