Czyli o nadstawianiu drugiego policzka

W poprzednich odcinkach: Sherlock Holmes na tropie róży, detektyw odkrywa sekret medytacji. Dziś: detektyw chwyta pogrzebacz, czyli buduje piorunochron. W załączniku: muzyczne arcydzieło.

Zacznijmy od sceny czy raczej humorystycznej scenki z opowiadania Wzorzysta wstęga, które notabene Conan Doyle uważał za najlepszą z historii o Holmesie.

Po tym, jak Helen Stoner, młoda dama w potrzebie, zwierzyła się detektywowi ze swoich obaw i opowiedziała o tajemniczej śmierci swojej siostry-bliźniaczki, niedługo po jej wyjściu do pokoju wpada jej ojczym. By użyć ulubionego przez Holmesa understatement (nie wiem, czy jest polski synonim; niedopowiedzenie to nie całkiem to, umniejszanie – jak chce jeden ze słowników – nie daje się zastosować), pan doktor Grimesby Roylott nie jest okazem dobrych manier. Przekład Marty Domagalskiej.

Już ja cię znam, łajdaku. Słyszałem o tobie. Jesteś Holmes Wścibski.

Mój przyjaciel się uśmiechnął.

– Holmes Natrętny!

Uśmiech stał się szerszy.

– Holmes Sługus Scotland Yardu!

Holmes roześmiał się serdecznie.

Nieproszony gość kończy swój występ pokazem siły: zgina pogrzebacz z kominka detektywa. Już sam na sam z Watsonem Holmes podniósł pogrzebacz i szybkim ruchem przywrócił mu dawny kształt. W dalszym ciągu opowieści Holmes jeszcze raz odwraca gniew złowrogiego doktora, co łatwo sprawdzić czytając opowiadanie.

Odwraca gniew – czyż nie na tym polega nadstawianie drugiego policzka? Biskup Robert Barron, komentując Mt 5, 38-42  w drugim odcinku serii Katolicyzm, mówi o postawie zalecanej przez Pana Jezusa jako o trzecim wyjściu, innym niż ucieczka i odpowiedź atakiem na atak (po angielsku zgrabnie flight or fight). Kiedy na prośbę Matki Teresy o chleb dla podopiecznych ktoś splunął jej w twarz, spokojnie odpowiedziała: To było dla mnie, a co dla moich chorych? Czy ten przykład rozbrojenia agresora spokojem i żartem nie przypomina przywołanej wcześniej scenki?

Zawsze mi się robi przykro, kiedy słyszę komentarze, jakoby sam Pan Jezus nie zastosował się do swojej rady, skoro na uderzenie sługi arcykapłana odpowiedział pytaniem. To tak jakby nadstawianie drugiego policzka sprowadzało się do odpowiedniego obrotu głowy. To przecież nie tak. Pytanie Chrystusa: Dlaczego mnie bijesz? jest narażeniem się na kolejny atak, ale i odwołaniem do sumienia sprawcy. Agresor przestaje być panem sytuacji. Jezus dokładnie wypełnia własną radę, słowem i czynem wyjaśniając jej sens. Zarazem spełnia zapowiedź proroka: Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem (Iz 50, 6). Cała Męka jest wszak wydaniem się do rąk ludzkich. Więcej, stając się człowiekiem Syn Boży przyjmuje na siebie podatność na zranienia, na śmiertelne ciosy. W całej Męce nieustannie nadstawia drugi policzek, słowem i milczeniem zbijając z tropu prześladowców.

Stwórca, znieważony przez Adama (niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc) sam staje się nowym Adamem; Odkupiciel Izraela naraża się na odrzucenie przez naród wybrany; Prawodawca człowieka zostaje skazany w majestacie (?) prawa. Pasterz staje się Barankiem ofiarnym.

Biblię (biblia = księgi, biblioteka) trzeba czytać w całości. To sposób na mądrość. A skoro mowa o mądrości, oto kantata o pannach mądrych i głupich. Krótki opis: przez kantatę przewija się pieśń, której pierwsza zwrotka (pierwsza część kantaty) nawołuje panny do przebudzenia, druga (część czwarta) głosi nadejście Oblubieńca, a ostatnia przenosi nas na ucztę weselną w niebie. Pierwszy duet to pieśń tęsknoty Oblubienicy (Kościoła, Panny Marii, duszy) za Oblubieńcem (Chrystusem), a drugi to radosne spełnienie.

Co by to było, gdyby Jan Sebastian uniósł się honorem i nie chciał pisać muzyki na niedzielne nabożeństwa w Lipsku? Strach pomyśleć!