O zaskakujących spotkaniach i o niezwykłym spojrzeniu

W związku z czytaniami soboty 9. tygodnia okresu zwykłego (cykl I)

185 000 (słownie: sto osiemdziesiąt pięć tysięcy) – tylu żołnierzy Sennacheryba pokonał pod Jerozolimą jeden anioł. Wynik nieosiągalny dla Batmana (człowieka-nietoperza), Iron Mana (człowieka-z-żelaza), a nawet Supermana (nadczłowieka), nie mówiąc o Czarnej Wdowie. A tymczasem, kiedy pod koniec Księgi Tobiasza wychodzi na jaw [spoiler alert!] anielska tożsamość towarzysza drogi młodego Tobiasza, co robi Rafał, anielski superbohater, jeden z siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański? Jak to co? Wygłasza kazanie.

Czyńcie dobrze, a zło was nie spotka. Lepsza jest szczera modlitwa i miłosierdzie połączone ze sprawiedliwością aniżeli bogactwo pochodzące z nieprawości. Lepiej jest dawać jałmużnę aniżeli gromadzić złoto. (…) Ci, którzy popełniają grzech i nieprawość, są wrogami własnej duszy.

Księga Tobiasza opowiada o anielskiej interwencji w życie pewnej rodziny. Pod tym względem łączy się z perykopą o ubogiej wdowie. Co robi Bóg-Człowiek w tej dobrze znanej scenie? Przywołuje swoich uczniów, jak dziecko, zadziwione czymś, co właśnie zobaczyło. Albo jak wnuczek dumny ze swojej babci. A jak jest naprawdę? Oto Stwórca zachwycił się swym stworzeniem. Bóg-Miłość  zobaczył swój obraz w szarej wdowie.