Piekło: to słowo padło trzy razy w niedzielę z ust Zbawiciela. Pan Jezus chce, żebyśmy poczuli się odpowiedzialni za siebie i innych, żebyśmy nie gorszyli, także samych siebie.

Do 25 listopada zamierzam przejść przez piekło. Wyprawa w zaświaty zaczęła się 8 września, a ja dołączyłem trochę później i nadrabiam zaległości. 100 days of Dante, inicjatywa Baylor University, to świetna okazja, żeby: przeczytać Boską komedię, i to w roku Dantego; odbyć duchową podróż – od teraz do Wielkanocy; posłuchać inspirujących komentarzy; ćwiczyć się w sztuce uważnej lektury; poprawić angielski… Plan jest taki: trzy pieśni poematu tygodniowo są przedstawione z krótkim komentarzem oraz zestawem pytań pogłębiających lekturę. Na stronie można również znaleźć ryciny Gustava  Doré, tekst włoski i jedno z angielskich tłumaczeń Komedii oraz linki do zaskakująco bogatych zasobów. Jak dotąd, najbardziej do mnie przemówił komentarz Briana Williamsa do szóstej pieśni Piekła. Cerber – uosobienie żarłoczności (w dosłownym i przenośnym sensie) – w Eneidzie rzuca się na miodowy placek, podczas gdy u Dantego zadowala się ciastkiem z błota. To tak, jakby Wergiliusz po wielu wiekach zrozumiał lepiej naturę łakomstwa. Williams przy tej okazji przypomina słowa C. S. Lewisa z jego kazania pt. Brzemię chwały (tłum. Dariusz Bakalarz):

W rzeczy samej, wziąwszy pod uwagę szczodre obietnice zawarte w Ewangelii, wygląda na to, że Chrystus Pan uważa nasze pragnienia nie za zbyt silne, lecz za zbyt słabe. (…) Nie ma w naszych sercach entuzjazmu i oszałamiamy się alkoholem, seksem oraz ambicją, chociaż mamy obietnicę osiągnięcia nieskończonej radości. Zbyt łatwo nas zadowolić.

Celem jest niebo, a w niebie przebywają aniołowie, tajemniczo i na wiele sposobów związani z dziećmi i artystami. Aniołowie nie mówią, ale śpiewają. Według Hildegardy swoimi wzniosłymi pieśniami opiewają dzieła, których Bóg dokonuje w świętych. Ludzki pot i krew przemienia się w uduchowioną pieśń.

Z kręgu anielskiego tańca wypadł Lucyfer i ci, którzy za nim poszli. Zamiast niebiańskiej radości wybrali piekielną rozpacz. Sami. Wspaniały anioł stał się starym wężem.

Bóg wie, czym jest radość tworzenia, i zaprasza nas, żebyśmy weszli do radości naszego Pana (przypowieść o talentach). Rozkoszował się tą radością Tolkien, kiedy tworzył swój wtórny świat. Dziecko, kiedy się bawi, też wchodzi w inny świat, pełen nieraz wymyślnych reguł.

O dzieciach ostatnio wciąż słyszymy w czytaniach mszalnych. Prorok Zachariasz pośród tajemniczych wizji umieszcza miły obrazek: miejski plac pełen staruszków i bawiących się dzieci. Piotr Bruegel starszy (bo są dwaj Brejgelepokazał nam, jak to wygląda, i przy okazji przedstawił katalog gier i zabaw swojej epoki.

Mam nadzieję, że mimo nadmiaru bodźców dzieci wciąż potrafią bawić się na całego mając do dyspozycji tyle co nic: piasek, foremkę, szmatki, kasztany… Wbrew pozorom to odwrotność zadowalania się byle czym. To poważna sprawa. To zabawa. Według Romano Guardiniego zabawa i sztuka to te sfery ludzkiej (Tolkien dodałby: elfiej) działalności, które nie mają celu, za to mają sens. Guardini przekonująco uzasadnił pokrewieństwo liturgii ze sztuką i zabawą.

Kiedyś jeszcze do tego wrócę, a tymczasem coś, co jestem winien czytelnikom: parę słów o Dominikańskich Dniach Sztuki, które odbyły się na początku września w Tallinie. Cieszyłem się tam gościnnością naszego brata Artura Modzelewskiego. Podziwiałem prace naszego brata Carlosa Simbajona z Filipin przedstawiające sposoby modlitwy św. Dominika. Na tym wideo inny nasz brat, Dominic White, z ich pomocą pokazuje związek tych modlitewnych postaw z liturgią. Resztę filmu można sobie darować, bo jeśli się tam nie było, trudno będzie docenić to, zaproponowała s. Diana Cermane z Łotwy. Dobrze było spotkać się z braćmi i siostrami, którzy malują, projektują klasztory, grają, śpiewają, tańczą, piszą wiersze. Do poematu brata Grégoire’a Laurent-Huyghes-Beaufonda młody estoński kompozytor Pärt Uusbergi napisał utwór, który zabrzmiał podczas koncertu zespołu Vox Clamantis w kościele św. Mikołaja. Koncert połączył średniowieczną polifonię, chorał i muzykę współczesną. Najbardziej mnie zachwyciły dwie kompozycje do tekstu modlitwy Ave Maria, po estońsku i po łacinie. Warto zapalić świecę i włączyć ten oto link. Był jeszcze koncert piosenki poetyckiej, dla nas brzmiącej jesiennie, a także rozważanie generała Zakonu, którym kończę swój wpis.