Chciałabym się podzielić moim doświadczeniem nowenny pompejańskiej. Zakończyłam ją 7 października w święto Matki Bożej Różańcowej. Modliłam się w intencji mojej przyjaciółki, która jest bardzo dobrą osobą, ale ateistką. Moja modlitwa była daleka od ideału. Często wykorzystywałam czas dojazdu do pracy. Jadąc metrem, zakrywałam ręce torebką ściskając różaniec. Doświadczałam mojej słabości, wielokrotnie błądząc myślami, by ponownie przypomnieć sobie, którą tajemnicę odmawiam, by ponownie wzbudzić intencję. Czasem myślałam, że moja modlitwa, zwłaszcza po dniu ciężkiej pracy, niekiedy przerywana ziewaniem, nie ma żadnego sensu. Ale wracałam do niej. Głos, który mówi, że modlitwa nic nie da, jest diabelskim zwiedzeniem. To Złemu zależy, bym przestała. W końcu doświadczenie własnej słabości i tego, że Bóg będzie działał mimo wszystko, stanowi istotny wymiar pokuty.

Dlaczego nowenna pompejańska? Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę mieć różaniec w ręku, a tym bardziej odprawiać nowenny. Owszem, byłam pobożną nastolatką, ale szybko zaczęłam słuchać, co mówi świat. Wydawało mi się, że dojrzałam, by rozpocząć niezależne życie. Gdy skończyłam 21 lat, szczerze oświadczyłam mamie, że moja noga więcej nie postanie w kościele katolickim, że nie będę klękała przed księdzem, nie będę recytować zdrowasiek, że nie będę robić tego, co inni, bo taką mamy tradycję. W Boga dalej wierzyłam, ale był to Bóg na moją miarę, zgodny z moim marzeniem. Chciałam robić to, co inni, realizować swoje pasje, mieć partnera, ale niekoniecznie męża. Mój związek jednak nie wytrzymał próby czasu.

Uważałam, że mama mnie odrzuca, że jestem dla niej zgorszeniem. Ona jednak odprawiła wiele nowenn pompejańskich w intencji mojego nawrócenia. Zapytałam ile, ale nie chciała powiedzieć. Modliła się w mojej intencji przez 7 – 8 lat. Wiele godzin spędziła w służewieckiej kaplicy Matki Bożej Różańcowej. Zawsze miała szczególne nabożeństwo do świętej Moniki, która wyjednała synowi świętość, mimo, że zabrudził szatę chrztu.

Kiedy przystąpiłam do neokatechumenatu, stopniowo dojrzewałam do radykalnego nawrócenia. Nawiązałam kontakt z naszym Instytutem. W bieżącym roku rozpoczęłam formację.

Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna; przeciwnie, pracowałem więcej od nich wszystkich, nie ja, co prawda, lecz łaska Boża ze mną. (I Kor 15, 10).

W sposób szczególny modlę się o nawrócenie niewierzących. Dziś, kończąc nowennę pompejańską za nawrócenie przyjaciółki, w jakimś stopniu spłacam dług…

Marylka