Kilka myśli nieuporządkowanych, subiektywnych i niekompletnych, z różnych notatek rekolekcyjnych i nie tylko

Edyta Stein – św. Teresa Benedykta od Krzyża, Myśli, wyznania, rozważania. Podrozdział „Kobieta niezamężna w świecie”, czyli ani w małżeństwie, ani w zakonie:
„Trwając blisko eucharystycznego Zbawiciela, dusza zostaje wyniesiona poza ciasnotę indywidualno-osobistego życia, a sprawy Pana i Jego królestwa (…) stają się jej własnymi; w tej samej mierze małe i duże biedy indywidualne tracą na ciężarze. (…) Kto osiągnął te wolne przestrzenie i rozległy horyzont – wzniósł się ponad to, co zwykle nazywa się «szczęściem» lub «nieszczęściem». (…) Liturgia Kościoła ukazuje nam wielu ludzi, mężczyzn i kobiety, podążających taką drogą «w świecie». Nasze czasy szczególnie ich potrzebują. Nowoczesnemu pogaństwu, dla którego podejrzana jest każda suknia duchowna, stroniącemu od wszelkiej nauki wiary, można życie nadprzyrodzone przybliżyć przez ludzi zewnętrznie takich, jak wszyscy inni; wykonują ten sam zawód, mają wspólne, ważne interesy z ludźmi tego świata, a przecież są wspierani przez tajemną moc, która z tego świata nie pochodzi”.
Teraz lepiej te słowa rozumiem, choć wciąż do nich nie dorastam. Czuję jednak coraz mocniej, że dzisiaj takie życie – nasze życie – jest jeszcze mocniejszym znakiem sprzeciwu niż w czasach, gdy św. Teresa Benedykta zapisywała swoje myśli.

Znak sprzeciwu: czystość
Serce niepodzielnie oddane Bogu. Radykalnie. Na zawsze. Łatwo o tym pisać, trudno zmagać się o to na codzień, zwłaszcza, że to wymaga czujności i ograniczonego zaufania do… samej siebie. Czystość to postawa, która wykracza daleko poza przestrzenie „szóstoprzykazaniowe”: jednoznaczność i klarowność w relacjach, w decyzjach, w zaangażowaniach, w poglądach. Oddanie bez reszty.

Znak sprzeciwu: ubóstwo
Ubóstwo adoracji, pustyni sam na sam z Bogiem, bez słów, bez żadnych podpórek.
Gdy mam zbyt wiele, gdy czuję się zbyt pewna swojego stanu posiadania, wiedzy, pozycji, samowystarczalności, z oczu znika mi Bóg…

Znak sprzeciwu: posłuszeństwo
W ostatecznym rozrachunku – Jezusowi. Obecnemu w słowie Bożym, którego nigdy dość czytać, odczytywać, zgłębiać, smakować, rozważać. Obecnemu w Tradycji Kościoła. Miernikiem autentyczności czyjegoś nauczania, wyboru przewodnika duchowego, jest jego stosunek do krzyża. Tam, gdzie wcale nie ma krzyża, bo jest hurraentuzjazm rozbuchanych emocji, same uzdrowienia i sukcesy, albo tam, gdzie jest sam krzyż, cierpiętniczo i bez zmartwychwstania – tam po prostu nie wchodzić.

Coś, co powinnam stale sobie powtarzać: Niezależnie od tego, co mówisz i piszesz, dla ludzi naprawdę ważne jest to, jak żyjesz. Słowami nie pociągniesz ich do Boga.

I jeszcze jedno: wciąż często się uważa, że osoby konsekrowane są świętsze od innych ludzi, jakby wraz ze złożeniem ślubów otrzymały (?), osiągnęły (?) „stan doskonałości”. Ja wciąż uczę się wiary od innych, nie tylko od tych, którzy mają formalny status osób konsekrowanych. Ostatnio w moim bliskim otoczeniu odkryłam kogoś, kto pokazuje mi całą sobą, co to znaczy wierzyć i ufać Bogu. Choruje na schizofrenię, ma za sobą dramatyczną historię, a teraz życie pod każdym względem ubogie i kruche. Ale to już temat na inny wpis.

Vera