Ostatni tekst wywołał sporo oburzenia i sprzeciwu. Postanowiłam zatem nieco szerzej uzasadnić moje stanowisko.

1. Sam udział w zabawie pod nazwą Halloween, z intencją zabawy, nie wydaje się być grzechem zgodnie z nauką Kościoła Katolickiego. Według Katechizmu KK grzechem są zabobony (przypisywanie magicznego znaczenia pewnym praktykom), praktyki bałwochwalcze (czyli otaczanie kultem kogolwiek i czegokolwiek poza Bogiem), wróżbiarstwo i magia (horoskopy, amulety), bezbożność (np. świętokradztwo) [2110-2122].

2. Zwróciłabym tu szczególną uwagę na definicję zabobonu, jako „wiązania skuteczności modlitw lub znaków sakramentalnych jedynie z ich wymiarem materialnym, z pominięciem dyspozycji wewnętrznych, jakich one wymagają” – zgodnie bowiem z tą definicją, wiązanie samego udziału w pewnych zabawach, bez złych dyspozycji wewnętrznych (intencji), z ich złym wpływem na człowieka, może także okazać się zabobonem.

3. Pomimo usilnych starań, moich i zaprzyjaźnionych kapłanów, nie udało się dotrzeć do wypowiedzi papieży Franciszka i Benedykta na temat zła zabawy w Halloween, nie ma ich także na stronach Watykanu, gdzie zamieszczone są wszystkie kazania i oficjalne papieskie dokumenty.
Są wypowiedzi kapłanów, egzorcystów, nawet biskupów na ten temat, jednak nie mają charakteru nieomylnego, mając status jedynie opinii teologicznych (jak te o złu bajek Hello Kitty, Gwiezdnych Wojen czy wskazujących partie, na które katolik ma głosować).

4. Pisząc, że zbawienie się dokonało i nie musimy już się bać, poczyniłam skrót myślowy, który spieszę wyjaśnić. Jesteśmy zbawieni łaską Boga, szatan został pokonany i w tym znaczeniu osoby żyjące modlitwą i sakramentami, mogą żyć w wolności dzieci Bożych – jako dziedzice Boga czuć się panami szatana. Dlatego uważam, że zło nie może mieć nad nami mocy POZA NASZĄ WOLĄ np w kontakcie z rzeczami materialnymi (lalki Monster High) i zewnętrznymi zwyczajami (udział w zabawie Halloween, czy ćwiczeniach jogi) o ile nie ma w nas intencji zła (np. wróżenia kartami tarota).

Istnieje pogląd, iż można wejść w przemoc duchową bezwiednie, wchodząc nieświadomie w kontakt z przedmiotami czy rytuałami poświęconymi złu; ja uważam, iż niemożliwym jest, by działały one na człowieka dopóki on świadomie na to działanie nie pozwoli. Nasza wola i rozum to podobieństwo do Boga, nimi się kierujemy wybierając zło lub dobro. Zło, w świecie odkupionym już przez Boga, nie ma nad nami władzy; chyba, że sami się na jego usługi oddamy. Wierzenie, że zło może nami zawładnąć poza naszą wolą, uważam za zabobon.

Zbawienie się dokonało i kto przyjął je wolą i stara się codziennie przyjmować, nie musi się bać piekła i szatana – żyjąc Zmartwychwstaniem, zgodnie ze śpiewem Wielkanocnego Exultet, może doświadczyć wielkiej wolności, „poczuć, że wolny jest od mroku, co świat okrywa”

„Weselcie się już, zastępy Aniołów, w niebie: weselcie się, słudzy Boga. Niechaj zabrzmią dzwony głoszące zbawienie, gdy Król tak wielki odnosi zwycięstwo!
Raduj się, ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością Króla wieków, poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa!”

5. W tym sensie mój tekst dowartościowywał wolę osoby oraz intencje czynów. Gdyby cokolwiek mogło nam zagrażać poza naszą wolą, trudno byłoby mówić o wolności. To nie zewnętrzne wydarzenia i zwyczaje nadają sens nam, ale my nadajemy sens im. Czyn zły, to taki, który w świadomy i wolny sposób podejmuje zło – kluczowa jest intencja. Udział w Halloween podjęty jako zabawa, bez intencji zła (np. wandalizmu czy okultyzmu) nie czyni człowieka gorszym, nieczystym. Złe czyny czynią nieczystym, dobre – czystym.

Wiele osób podnosiło kwestię wychowania dzieci do nie-obchodzenia Halloween. Nie wyobrażam sobie jak można im to tłumaczyć – że dzieci przebierając się i prosząc o cukierki… oddają cześć szatanowi? Czy… że szatan może im przez to zagrażać? Nie widząc ani jednego, ani drugiego zagrożenia, nie umiałabym dzieciom tego wyjaśniać, ja osobiście bałabym się je tym niepotrzebnie straszyć, paradoksalnie strasząc je magią (!). Za niewychowawcze uważam izolowanie ich od innych dzieci. Natomiast umiem mówić im o wandalizmie (psikusy), okultyzmie, szacunku dla zmarłych – zresztą właśnie wspólne Halloween było okazją do takiej rozmowy a propos niektórych przebrań.

Jak pisałam, zło, by miało wpływ na człowieka, musi zostać „wpuszczone” świadomą zgodą woli. Dlatego nie widzę ryzyka w niewinnej zabawie dzieci. Maluch przypadkowo bawiący się tarotem bez intencji wróżenia, czy talizmanami, jest bezpieczny; dobry Bóg nie pozwoliłby złemu zaatakować niewinne, w odkupionym świecie On przytrzymuje głowę szatana przy ziemi. Poza tym dzieci są ochrzczone, uwolnione od mocy szatana i oddane Bogu; trzeba nam wiary w moc chrztu. Nastolatki wywołujące duchy – już samowolnie wystawiają się na ryzyko. Tu widzę pole do pracy wychowawczej nad pokazaniem dziecku znaczenia woli człowieka i realnego działania szatana w świecie. Mądrym wychowaniem do prymatu woli jest brak kultywowania niepotrzebnych, zabobonnych lęków.

6. Jako chrześcijanie nie możemy zatem drżeć ze strachu, że szatan zajdzie nas od tyłu, znienacka, mimo naszej woli, i zarzuci nam (lub naszym dzieciom) pętlę na szyję gdy np. pobawimy się w Halloween. Możemy się natomiast obawiać, że będzie nas kusić, także w bardzo wyrafinowane sposoby, stąd musimy nieustannie badać naszą wolę i intencje. Szczególnie zaś, według słów Pana Jezusa w Ewangelii, będzie nas kusił nie w kwestii zewnętrznego przestrzegania zasad, praw (nieobchodzenie Halloween), ale w kwestii miłości bliźniego, pokory, nieoceniania. W świetle Ewangelii, rozmów Jezusa z faryzeuszami, miłość jest najważniejszym przykazaniem i jest ważniejsza od tradycji i praw.

Bliskie są mi słowa Pana Jezusa, że nie to, co z zewnątrz wchodzi do człowieka czyni go nieczystym, ale to, co z niego wychodzi. „Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. To właśnie czyni człowieka nieczystym. To zaś, że się je nie umytymi rękami, nie czyni człowieka nieczystym” (Mt 15). Tak, sparafrazowałabym to chętnie następująco: to, że się z dziećmi pobawię w przebieranki i zbieranie cukierków, nie uczyni mnie (ani ich) nieczystymi. O wiele bardziej brak miłości wobec bliźnich. Dlatego wstrząsnął mną jeden z komentarzy, gdzie ktoś wyraził dumę, że otworzył „biednym przebranym dzieciom” i powiedział, że nie da im nic, bo jest katolikiem.

Jeśli można było zrobić coś dobrego w szabat, ale wbrew tradycji i prawu, Pan Jezus to robił. Jeśli ja mogę wyłuskać jakieś dobro z tego zwyczaju, by sprawić radość grupce dzieci, i pouśmiechać się do sąsiadów, robię to. Miłość jest najważniejszym przykazaniem. I tak, jest to rodzaj „poświęcenia rzeczywistości”, ochrzczenia jej. O św. Dominiku mówiono, że zamiast zajmować się złem – starał się czynić jak najwięcej dobra. Moim zdaniem w życiu warto widzieć głównie szanse, nie głównie zagrożenia. I tam, gdzie wielu ludzi widzi tylko zagrożenie, zobaczyć szansę na wzrost.

7. Gdyby to święto miało klarownie satanistyczny charakter, sprawa byłaby jasna. Ale to nie jest satanistyczne święto. Po pierwsze, ma katolickie korzenie: „przypada na 31 października dzięki papieżowi, a jego tradycje są wynikiem średniowiecznej katolickiej pobożności” (polecam artykuł o. Augustina Thompsona OP „Katolickie korzenie Halloween, pierwotnie w czasopiśmie Catholic Parent, ale też tu: http://rebelya.pl/post/4984/o-augustine-thompson-op-katolickie-korzenie-hal ) Po drugie – to my nadajemy sens rzeczywistości: mój spacer z córką był okazją do bycia razem, do poznania innych dzieci, do dobrych rozmów. Ni krztyny demona.

8. Każdy postępuje wedle swojego sumienia. Jeśli ktoś woli nie brać udziału w takich zabaw z powodu ostrożności, czy innych, jakie wskazuje mu sumienie, szanuję to. Ja przedstawiłam mój osobisty pogląd, który zresztą dzięki Państwu ponownie przemyślałam. Warto zawsze badać sumienie i wierzę, że jest to dobro, jakie mogą przynieść tego rodzaju dyskusje.