Obserwujemy falę wzburzenia, które może doprowadzić do nienawiści skierowanej przeciw muzułmanom. Wzburzenie jest słuszne, ale możemy popełnić błąd pars pro toto i wziąć część za całość.

Islam potępia terroryzm

Tymczasem Wyższa Rada Uczonych w Islamie wydała dokument, który jednoznacznie i nie po raz pierwszy przypomniał, że w teologii muzułmańskiej terroryzm, agresja i masakrowanie niewinnych nie są akceptowane. Rada Uczonych opiera się na wersetach Koranu:
„lecz nie bądźcie najeźdźcami. Zaprawdę; Bóg nie miłuje najeźdźców!” oraz „Ten, kto zabił człowieka, który nie popełnił zabójstwa i nie szerzył zgorszenia na ziemi, czyni tak, jakby zabił wszystkich ludzi”.
( Zachęcam do zapoznania się z całością dokumentu: http://strefa-islam.pl/?p=317 )

I wielu muzułmanów, w tym uchodźców którzy mieliby do nas zawitać, żyje zgodnie z taką nauką. Zacytuję Szymona Hołownię, bo sama nie jestem takim obieżyświatem i tak rozległych znajomości nie mam: „ja w swoim życiu spotkałem parę setek muzułmanów, którzy zawstydzili moje chrześcijaństwo swoją dobrocią, pokorą, wiarą i miłosierdziem. Czy więc drzewo, z którego wyrasta dobro mogę nazwać złym?”

12239942_10153312127453562_2079884894264866804_n

 

Na zdjęciu powyżej panie z Tadżykistanu. Muzułmanki. Autorką jest p. Martyna Kwiatkowska, z Fundacji Edukacja dla Demokracji. Pisze: „Teraz jedna pani modli się, dwie karmią piersią, trzy jedzą zupę. Rozmawiamy. O wydarzeniach w Paryżu panie nic nie wiedziały, od wczoraj nie było prądu. Siedzimy w ciszy. Panie wspominają czasy wojny i bardzo współczują Francuzom”. One nic nie wiedzą o ISIS i Francji, żyją normalnym życiem.

Każda religia może być narzędziem nienawiści

Gdy wkleiłam treść dokumentu Wyższej Rady na fb, napisał do mnie mój (skądinąd wybitny) Student, któremu serdecznie dziękuję za polemikę. W odpowiedzi na mój wpis przywołał wybrane fragmenty Koranu:

„Zabijcie bałwochwalców, tam gdzie ich znajdziecie, chwytajcie ich, oblegajcie i przygotujcie dla nich wszelkie zasadzki”, „Zabijajcie ich, gdziekolwiek ich znajdziecie”, „Zwalczajcie ich, aż ustanie prześladowanie i religia będzie należeć do Boga” „I na pewno, jeśli pomrzecie albo jeśli zostaniecie zabici, to ku Bogu zostaniecie zabrani” , „To nie wy ich zabijaliście, lecz Bóg ich zabijał”, „Zwalczajcie tych, którzy nie wierzą w Boga i w Dzień Ostatni, którzy nie zakazują, czego zakazał Bóg i Jego Posłaniec, i nie poddają się religii prawdy – spośród tych, którym została dana Księga (żydzi i chrześcijanie) dopóki nie zapłacą oni daniny własną ręką i nie zostaną upokorzeni” , „Nie słabnijcie więc i nie wzywajcie do pokoju, kiedy jesteście górą”. 47:4 „Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą, to uderzcie ich mieczem po szyi; a kiedy ich całkiem rozbijecie, to mocno zaciśnijcie na nich pęta. A potem albo ich ułaskawicie, albo żądajcie okupu… „

Dodał, że „choć dla nas chrześcijan dialog z innymi religiami jest częścią misji ewangelizacyjnej, którą szerzył m.in. Jan Paweł II, każdy człowiek jest naszym bratem i siostrą – my dla muzułmanów jesteśmy po prostu niewiernymi, według nich nazywanie Maryi Matką Bożą jest bałwochwalstwem a uznanie Jezusa za Boga największym grzechem, jaki może popełnić człowiek. Warto tu jeszcze wspomnieć jak często muzułmanie stosują karę śmierci w stosunku do osób nawracających się do Jezusa (jak również prześladowania, więzienie)”.

Jeśli dobrze rozumiem, Michał uważa, że wbrew deklaracjom Wyższej Rady Islamu, islam zakłada agresję wobec niewiernych.

Oczywiście jestem świadoma, że wśród muzułmanów są tacy, którzy niewłaściwie, po swojemu i dosłownie – inaczej niż Uczeni Islamu – interpretują Koran. Opowiadała o tym mieszkająca w Irlandii koleżanka:
„mieszkam w kraju, gdzie jest sporo muzułmanów – mam bliską koleżankę z Indii, muzułmankę i ona jak najbardziej zgadza się z takim stanowiskiem [reprezentowanym przez Wysoką Radę Islamu] ,ale…już znajomi Pakistańczycy jasno mówią, że jak przyjdzie wybór to oni spokojnie będą zabijać jeśli taka będzie potrzeba, (…) znam Pakistańczyków, którzy uważają, że jak zabija niewiernych to będą żyć w raju z nałożnicami”.

Jednak z tego powodu, że wśród muzułmanów istnieje mniejszość akceptująca przemoc, nie możemy ferować sądów, że „islam jest religią nienawiści”, tylko, że może być wypaczany i służyć nienawiści.

Dlatego nie wydaje mi się zasadne powoływanie się na cytaty z Koranu celem wywiedzenia z nich teologii islamu, podobnie jak nie godzę się, by cytatami ze Starego Testamentu opisywać teologię chrześcijaństwa.

Takimi jak choćby z Pwt 13:
„Jeśli okaże się prawdą, że taką obrzydliwość popełniono pośród ciebie, mieszkańców tego miasta wybijesz ostrzem miecza, a samo miasto razem ze zwierzętami obłożysz klątwą”.
„Jeśli cię będzie pobudzał skrycie twój brat, (…) mówiąc: «Chodźmy, służmy bogom obcym», (…) Winieneś go zabić, pierwszy podniesiesz rękę, aby go zgładzić, a potem cały lud. Ukamienujesz go na śmierć, ponieważ usiłował cię odwieść od Pana, Boga twojego, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli”.

Albo Lb 15:

„Gdy Izraelici przebywali na pustyni, spotkali człowieka zbierającego drwa w dzień szabatu. Wtedy przyprowadzili go ci, którzy go spotkali przy zbieraniu drew, do Mojżesza, Aarona i całego zgromadzenia. (…) Pan zaś rzekł do Mojżesza: «Człowiek ten musi umrzeć – cała społeczność ma go poza obozem ukamienować». Wyprowadziło go więc całe zgromadzenie poza obóz i ukamienowało według rozkazu, jaki wydał Pan Mojżeszowi”.

Oczywiście znamy chrześcijan, którym zasada „oko za oko” jest bliska, choć nie jest absolutnie zgodna z Ewangelią i teologią chrześcijańską. Wielu chrześcijan jest zwolennikami kary śmierci za różne przewinienia, zatem powyższy fragment mógłby być ich orężem. W każdej religii możliwe są błędne interpretacje.

Podobnie przywołani przez moją koleżankę Pakistańczycy są ekstremistami i nie są zgodni z teologicznymi założeniami islamu. Takiego, który uszanował Jan Paweł II całując Koran i modląc się w meczecie.

Podsumowując: uogólnienia mówiące, że islam jest religią nienawiści, są fałszywe. Prowadzą do fałszywego wniosku: „wszyscy muzułmanie nienawidzą”. Należy być świadomym, jakie skutki propagowania owych kłamliwych tez i wzbudzania zbiorowego lęku przed wyznawcami islamu bierzemy na swoje sumienia.

Chciałabym przytoczyć zatrważające fakty już mające miejsce w Szczecinie. Cytuję za kolegą, który opisał je na swoim profilu.
„Pod artykułem zamieszczonym na facebookowej stronie Głosu Szczecińskiego o ćwiczeniach żołnierzy w razie spotkania grupy uchodźców przekraczający granicę pojawiły się koszmarne komentarze:
Maciej M…napisał: „Jak reagować, wycelować, pociągnąć za spust i po problemie”
Marcin M…: „nic wielkiego , tylko strzelać ”
Daniel M…: „Po zdjęciu widać ze ćwiczenia się nie udały, nikt nie strzela. . . .”
Renata G…: „Wystrzelać najlepsza reakcja”
Daniela D…: „Po co ćwiczyć… strzelać już chyba powinni umieć, nic innego w tej sytuacji im się nie przyda”
Wszystkie lub prawie wszystkie komentarze jawnie pochwalające przemoc lub nawołujące do zabijania ludzi. (…)
Wczoraj słyszałem rozmowę studentów w tramwaju. Rozmawiali o uchodźcach… nie, o „brudasach”. Tak ich nazywali. Jak profesjonalni strażnicy obozów koncentracyjnych, tylko po to, żeby pozbawić ich werbalnie człowieczeństwa, bo wtedy łatwiej można powiedzieć: najlepiej ich rozstrzelać.
Dzień wcześniej, również w tramwaju, obserwowałem reakcję ludzi na studentów z Erasmusa. Mieli ciemną karnację, a prawdziwi Polacy w tramwaju mieli złe skrzywione twarze, coś szeptali bacznie ich obserwując.
Jest mi cholernie smutno i źle. Tak autentycznie, bo myślałem, że to się więcej nie powtórzy. Przecież 6 milionów ofiar Holocaustu powinno coś ludzi nauczyć. Ale nie nauczyło i Polska jest o krok od tego, żeby mieć swoją własną Kryształową Noc”.

Tak, każda religia może stać się narzędziem nienawiści.

Wymagania Ewangelii

Michał, który nadesłał mi cytaty z Koranu, polemikę kończy stwierdzeniem:

„I coraz bardziej ostrożnie podchodzę do sprawy uchodźców, bojąc się o przyszłość chociażby swoich dzieci, chyba, że ta pomoc byłaby mądra, odpowiedzialna, gwarantująca nam bezpieczeństwo, co jak widać na przykładzie Francji byłoby bardzo ciężkie”.

Wydaje się, że u podstaw ostrożności wobec kwestii muzułmańskiej leży nasz uzasadniony lęk. Powtarzam: uzasadniony.
Oczywiście należy prowadzić kontrolę uchodźców napływających do naszego kraju, ale liczę się z tym, że wraz z potrzebującymi schronienia i pokojowymi muzułmanami wpuścimy ekstremistów.

Stawiając sobie jednak pytania, jak powinniśmy się zachować jako chrześcijanie, uważam, że należy sięgnąć nie po Koran, lecz Ewangelię.

A Pan Jezus nie pozwala zasłaniać się lękiem:
„Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” Mt 10, 28
Wymagania Ewangelii są tutaj bardzo jasne.

Po pierwsze, jej sercem są potrzebujący. Tacy właśnie, jak szukający u nas schronienia uchodźcy, którzy naprawdę w znakomitej większości są udręczonymi wojną rodzinami pragnącymi spokoju i uciekającymi – przed kim? Przed terrorystami Państwa Islamskiego! Dziś w PR programie 3 słuchałam pani, która naukowo od lat bada islam; zauważyła, że paszport syryjski u zamachowca był ewidentnym zagraniem wymierzonym w uchodźców. Żaden terrorysta idący na akcję nie pakowałby paszportu; to jasne. Miało to służyć tylko i wyłącznie zniechęceniu Europy do uchodźców. Oni także są ofiarami ISIS. Chcemy, by byli i naszymi?

Pan Jezus mówiąc o sądzie ostatecznym jednoznacznie wskazuje, że zapytani będziemy nie o udział w niedzielnej Mszy, lecz tylko o to, „czy nakarmiliśmy głodnych, napoiliśmy spragnionych” i – uwaga – „przyjęliśmy przybyszów”.
Oczywiście możemy wtedy odpowiedzieć – „nie przyjąłem, bo bałem się o przyszłość moich dzieci”.
W każdym uchodźcy chce na nasze terytorium dostać się Chrystus. „Bo byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie”.
Zatem zgodnie z Ewangelią nie wolno nam zamknąć serc i granic dla ubogich.

Natomiast skoro wiemy, że w ich gronie są nasi nieprzyjaciele – choć oczywiście powinniśmy ich wychwycić – fakt ten nie może stanowić tytułu do zamykania się na innych ubogich. W imię miłości bliźniego, musimy wziąć na siebie to ryzyko. Nawet najwyższej ceny!

Także wiedząc, że wielu z przyjezdnych, jak znajomi mojej irlandzkiej koleżanki, nie będzie nas lubiło. Może nie będą terrorystami, ale mogą być dla nas co najmniej nieprzyjemni. I tu znowu Ewangelia okazuje się bezwzględna. I na nich musimy otworzyć nasze serca. Jako chrześcijanie nie mamy wyboru!
„ Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w [jeden] policzek, nadstaw mu i drugi! Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty!
(…) Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. 33 I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią.(…) Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” Mt 6, 27-35.

Miłość nieprzyjaciół a wojna obronna

Wojna obronna jest w chrześcijaństwie dopuszczona i oczywiście mamy prawo bombardować Państwo Islamskie, by powstrzymać morderców i chronić społeczeństwo. Jednak po pierwsze nie wolno nam traktować jej jako zemsty. Jeśli nie przebaczymy z serca terrorystom, Bóg nie wybaczy nam (Mt 18,35).  Dlatego tak bardzo powinniśmy modlić się za rodziny ofiar ataków, o łaskę przebaczenia, która przyniesie im uleczenie i pokój Ducha świętego.
I zrozumieć nareszcie, że nie mamy podstaw toczyć wojny obronnej wobec uchodźców.