Wywiady Błażeja Strzelczyka dla Tygodnika Powszechnego często mnie irytują. Poprzez swoją formę, gdzie pytający nie pozwala na dłuższą refleksję i spokojniejsze uzasadnienie. Tym bardziej większy wręcz podziw, że prymas Polski odważnie przyjął tę konwencję. Arcybiskup Wojciech Polak przypomniał naukę społeczną Kościoła i wprost Ewangelię. Uchodźcom, ludziom będącym w potrzebie trzeba bezwarunkowo pomóc. Przypomina też o tym prawie codziennie papież Franciszek. Prymas mówi, „Że Chrystus cierpi w uchodźcach i musimy się na tych uchodźców otworzyć. Że nie chodzi o zwyczajne otwarcie granic bez żadnej kontroli, ale mądrą, systemową pomoc, którą możemy i powinniśmy dać, i która nie będzie dla nas żadnym zagrożeniem”. Te i podobne słowa o pomocy wielu katolików rozsierdziły. Internet, i nie tylko, się gotuje. Biskup przypominający ewangeliczne prawdy: „..Byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi a przyodzialiście Mnie..” – jest jak to się dziś mówi hejtowany. Trzeba tu mocno powiedzieć: co się z nami katolikami dzieje, że Ewangelia jest wprost odrzucana a wezwanie do ewangelicznej otwartości jest traktowane jako polityczna deklaracja? Kto i po co w głowach ludzi czyni zamęt? Kto dzieli wierzących tak, że głos biskupa, prymasa Polski jest ostro kontestowany?
To nic nowego w Polsce, powiedziawszy prawdę, gdyż list biskupów polskich do niemieckich z 1965 roku o przebaczeniu, też spotkał się z podobnym ostracyzmem i nagonką. Tylko wtedy ona przychodziła z zewnątrz od komunistycznej propagandy. Dziś hejt przeciwko prymasowi wychodzi z naszych, katolików umysłów i serc. Kto nam poprzewracał w głowie?
W tym wywiadzie jest więcej treści. Jest też mowa, o zmianie tempa życia i nowych wyzwaniach z tym związanych dla chrześcijan, o wierze i niewierze Polaków, o naszych podziałach społecznych, o formowaniu sumienia przede wszystkim, o katolickich lękach i stereotypach. A także o nieangażowaniu się Kościoła w czynną politykę, i o wielu, wielu innych sprawach. Takie mamy czasy. Ale pytam otwarcie raz jeszcze, dlaczego Ewangelia uwiera katolików? Może więc dobrze, że biskup przypomina o niej w porę i nie w porę.
Pomimo dużej skrótowości – a pytający w tym wywiadzie jak widać woli ping–pong zamiast spokojnej refleksji, wywiad trzeba przeczytać. A prymasowi Polski dziękuję, że w tym zamęcie codziennym przypomina o ewangelicznej zasadzie pomocy, gdy ktoś puka do naszych drzwi.