W Rzymie Synod biskupów, w Polsce kampania wyborcza, a w Lublinie rozpoczęły się Konfrontacje Teatralne. Jubileuszowy 20 festiwal. Jak mówi przysłowie: bliższa ciału koszula. Dlatego będę chodził do teatru, a właściwie w różne przestrzenie aby zobaczyć tych co do Lublina zjechali.

Dostałem na rozpoczęcie od Janusza Opryńskiego prezent, który mnie bardzo osobiście ucieszył. Jest to nowe tłumaczenie Fiodora Dostojewskiego „Braci Karamazow” dokonane przez Cezarego Wodzińskiego. Przetłumaczył najpierw fragmenty wybrane przez Opryńskiego do jego inscenizacji Barci Karamazow a potem, jak dziś widać, całość. Na spektaklu byłem kilkakrotnie w różnych fazach powstawania tego wielkiego i wielogodzinnego dzieła. Robi duże wrażenie.

 

dostojewski
A przed pięcioma laty w ramach cyklu „Jak żyć?” rozmów sceny otwartej Konfrontacji prowadziłem spotkanie, gdzie były czytane przez aktorów Karolinę Porcari, Magdalenę Warzechę i Jacka Brzezińskiego fragmenty „Braci…” w tym tłumaczeniu. Spotkanie to na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Nazwaliśmy je „Rosja, której nie znamy, Rosja, której się boimy – uwiedzeni Rosją”. Gośćmi byli prof. Jerzy Pomianowski, który obchodził wtedy swoje 90 urodziny i ojciec Aleksander Hauke–Ligowski.

 

dostojewski 2

 

Już w trakcie spotkania prezydent Krzysztof Żuk, dyskretnie poprosił, abym zszedł ze sceny. Normalnie się tego nie robi, ale jak poważna osoba prosi… Gdy szliśmy przez salę powiedział, że właśnie zmarł arcybiskup Życiński. Czułem, że coś się działo, bo kilkakrotnie dobijała się telefonem Teresa Torańska, ale nie mogłem odebrać na scenie. Nie podaliśmy tej wiadomości do końca spotkania. Gdy w końcu musiałem już to powiedzieć, profesor Pomianowski, stary człowiek, lekarz z wykształcenia i emigrant żyjący lata we Włoszech, oburzony, że w wielkim mieście Rzym, nie uratowano człowieka, z bólem mówił kilka słów. Potem z państwem Pomianowskimi pojechaliśmy do domu arcybiskupa Życińskiego. Tak nowe tłumaczenie Dostojewskiego również połączyło wielkiego tłumacza Izaaka Babla i wielu innych pisarzy rosyjskich, jakim jest Pomianowski, ze śmiercią Życińskiego i nowym tłumaczeniem Dostojewskiego.

Z Cezarym Wodzińskim wielokrotnie kontynuowaliśmy ten cykl „Jak żyć?” – jego mini-wykłady połączone z rozmową, którą z nim prowadziłem. A teraz ta powieść. Już się cieszę. Ale kiedy ponownie zacznę czytać Braci Karamazow nie wiem. Bo to przecież ponad 800 stron. Zapewniam, że jednak to uczynię.