pamięci o. Wacława Hryniewicza OMI (1936-2020)

 

Przyjdź, prawdziwa światłości.

Przyjdź, żywocie wieczny.

Przyjdź, ukryta tajemnico.

Przyjdź, nienazwany skarbie.

Przyjdź, niewysławialna rzeczywistości.

Przyjdź, osobo przekraczająca wszelkie zrozumienie.

Przyjdź, radujący się bez końca.

Przyjdź, światło nieznające wieczoru.

Przyjdź, niezawodne oczekiwanie zbawionych.

Przyjdź, podniesienie upadłych.

Przyjdź, zmartwychwstanie umarłych.

Przyjdź, wszechpotężny, który mocą swoją wszystko bez końca stwarzasz, odbudowywujesz i przemieniasz.

Przyjdź, niewidzialny, którego nikt nie może uchwycić i dotknąć.

Przyjdź, który trwasz ciągle niewzruszony, lecz zawsze w nieustannym ruchu; zbliżasz się do nas, leżących na dnie, a sam pozostajesz wyżej niż niebiosa.

Przyjdź, gdyż Twoje Imię wypełnia tęsknotą nasze serca i ciągle jest na naszych ustach: Jesteś, a jaka jest Twoja natura, nie możemy opisać ani pojąć.

Przyjdź, wieczna radości.

Przyjdź, niewiędnący wieńcu.

Przyjdź, purpurowa szato naszego Boga i Króla.

Przyjdź, pasie kryształowy, wyłożony drogocennymi kamieniami.

Przyjdź, królewski sandale, którego nikt nie odważa się dotknąć.

Przyjdź, szato króla i prawico władcy.

Przyjdź, ponieważ moja strapiona dusza wiecznie tęskni i pożąda Ciebie.

Przyjdź, samotny do samotnego… oddzieliłeś mnie bowiem od wszystkich rzeczy i uczyniłeś mnie wyzbytym wszystkiego na ziemi.

Przyjdź, bo Ty sam jesteś pragnieniem, które jest we mnie i sprawiasz, że tęsknię za Tobą całkowicie niedostępnym.

Przyjdź, mój oddechu i życie.

Przyjdź, pociecho mej pokornej duszy.

Przyjdź, moja radości, moja chwało, moja wieczna rozkoszy.

 

św. Symeon Nowy Teolog (XI w.), Modlitwa do Ducha Świętego

W wigilię Zesłania Ducha Świętego odbędzie się pogrzeb śp. o. Wacława Hryniewicza OMI. Żegnanie kogoś nam bliskiego czy ważnego dla naszego życia, dla sposobu z jakim myślimy i odczuwamy, naturalnie uruchamia wspomnienia. Tak jest w odniesieniu do osoby wybitnego chrześcijanina, teologa i ekumenisty a przede wszystkim człowieka. Tak właśnie: człowieka. Skoro Bóg stał się człowiekiem, to nasze człowieczeństwo jest kluczowe. Ono jest „twierdzą” Europy, jak kilka lat temu na Zjeździe Gnieźnieńskim mówił abp Bolonii Metteo Zuppi. Człowieczeństwo, aby nie stało się ostatecznie tragicznym, przez Boga-Człowieka związało się szczęśliwie z nadzieją.

Historia mówi, nie miej nadziei

po tej stronie grobu.

Ale jednak, raz w życiu

Wyczekiwana fala przypływu

Sprawiedliwości może się podnieść

I nadzieja rymuje się z historią

 

Miej zatem nadzieję na wielki przypływ

Z dala od zemsty.

Uwierz, że dalszy brzeg

Jest osiągalny stąd.*

 

Ojciec Wacław stał się więc dla mnie nauczycielem pedagogii nadziei a nade wszystko świadkiem tego, że kochanie drugiego człowieka zakłada ogłoszenie mu Dobrej Nowiny o ostatecznej nadziei. Teologia, a jeszcze bardziej duszpasterska wrażliwość Hryniewicza  – zwycięsko wystawiona na próbę w czasie wieloletniego zmagania się z chorobą nowotworową i towarzyszeniem innym osobom będącym w stanie terminalnym – wpisuje się w ten nurt teologii i duchowości, która nie może się wyzbyć wołania, które wyrasta z zachęty: „Módlcie się za siebie wzajemnie, abyście byli ocaleni” (Jk 5, 16). Przed nim nadzieję powszechnego zbawienia pielęgnowali św. Grzegorz z Nyssy, św. Izaak Syryjczyk, św. Dominik i św. Katarzyna Sieneńska, św. Teresa z Lisieux, Juliana z Norwich i wielu innych świadków.  Głoszenie Chrystusa wyrasta bowiem z nadziei i jest jej proklamacja. Jeśli „miłość nie ustaje”, to znaczy pielęgnuje w sobie nadzieję (por. św. Tomasz z Akwinu, „Streszczenie teologii. O nadziei”), w Bogu kochany człowiek ma Przyszłość:

Tak, przywiązałem się do nadziei i od niej nie odejdę. Dopóki oczu nie zamknę, bez względu na konsekwencje, będę niósł nadzieję, zwłaszcza w jej wymiarach ostatecznych. Bez nadziei życie staje się wręcz niemożliwe. To nie jest tylko teoretyczne przywiązanie do nadziei; to trzeba czuć w sobie i wyczuwać w ludziach.**

Wacław Hryniewicz OMI / fot. Studio Pro Foto

Kilka lat temu miałem okazję uczestniczyć we wspólnym spotkaniu w Poznaniu z tą szczególną dla mojego postrzegania i przeżywania chrześcijaństwa osobą. Jeszcze wcześniej – jako redaktorowi naczelnemu „W drodze” – udało mi się namówić, pomimo sygnalizowanych trudności związanych z chorobą nowotworową, poprosić o. Wacława – wybitnego znawcę Prawosławia, o wstęp do polskiego wydania książki Paula Evdokimowa „Duch Święty w Tradycji prawosławnej”.

Ojciec Hryniewicz napisał wówczas m.in. o konieczności wyznania swej bezsilności i ubóstwa, by zstąpił Duch Święty. Dla chrześcijanina – jak dla każdego człowieka – śmierć jest doświadczeniem ostatecznej bezsilności „po tej stronie grobu” (Seamus Heaney). Tej ludzkiej bezsilności doświadczył Chrystus, jeśli wierzymy, że był prawdziwym człowiekiem a jego śmierć nie była boską grą pozorów lecz prawdziwą, egzystencjalną grozą. Jednocześnie jednak wierzymy, że Jego wejście w śmierć nierozerwalnie związane było z synowską ufnością wobec Ojca, który mocą Ducha wskrzesi Umiłowanego Syna – „najpiękniejszego z Synów ludzkich”.

Głęboko ufam, że bezsilność długiej i ciężkiej choroby była dla ojca Hryniewicza a jego śmierć dla jest okazją do wołania o Ducha Ożywiciele, którego przyzywamy i wyznajemy podczas każdej uroczystej Liturgii:

Przyzywając Bożego Ducha, wyznajemy swoją ludzką bezsilność i wewnętrzne ubóstwo. Wołamy o Jego zstąpienie z głębi naszego człowieczeństwa, które stale jest narażone na pustkę i samozniszczenie. To On odnawia oblicze ziemi, napełnia i przemienia serca ludzi. Jak sama nazwa wskazuje, Boski Parakletos to przecież Ten-Wzywany-na-pomoc, aby był tuż obok naszym Orędownikiem, Obrońca i Wspomożycielem. Tam, gdzie zanika głos ludzkiego wołania o przyjście Ducha, Kościół traci swoją prawdziwą twarz i swoją wiarygodność. Pamiętajmy jednak, przestrzegał Evdokimov, że Kościół nie rozporządza Duchem Świętym jako swoja własnością, gdyż to do niego samego należy wszelka inicjatywa. To On jest darem i Dawcą daru. O dar można jedynie prosić w postawie człowieka potrzebującego i przyzywającego pomocy Wspomożyciela. Sam Jezus obiecał uczniom: „A ja poproszę Ojca i da wam innego Orędownika, aby był z wami na wieki” (J 14, 16). Ta Jego boska i niezawodna prośba to właśnie prawzór i źródło chrześcijańskiej epiklezy. Odpowiedzią Ojca jest zesłanie Ducha. Tę prośbę ponawia Chrystus nadal wraz z nami. Dzięki niej Kościół jest ustawiczną Pięćdziesiątnicą.***

Okładka książki nawiązuje do dwóch drewnianych cerkwi p.w. Przemienia Pańskiego i Opieki Matki Bożej  z przełomu XVII i XVIII w., znajdujących się na wyspie Kiży, nad jeziorem Onega, w Karelii. Liczne kopuły o cebulastym kształcie symbolizują świat duchowy, przypominają ogniste języki Ducha Świętego, które ukazały się w dniu Pięćdziesiątnicy.


*Seamus Heaney

**„Nad przepaściami wiary. Z ks. Wacławem Hryniewiczem OMI rozmawiają Elżbieta Adamiak i Józef Majewski”, Znak 2001, s. 103.

*** Wacław Hryniewicz OMI, „Duch Święty – mistagog Bożego Królestwa”, wstęp w: Paul Evdokimov, „Duch Święty w Tradycji prawosławnej”, W drodze 2011, s. 13n.