Trochę o czeskiej wierze i niewierze oraz o paru filmach

 

Niedawno zmarła Libuše Šafránková, powszechnie lubiana czeska aktorka, w roku 2009 udzieliła jednej z gazet adwentowego wywiadu. Tytuł rozmowy: Nie wierzę, że Czesi w nic nie wierzą. Wspominała tam swoje dorastanie w rodzinie kościelnego organisty; przygotowanie do I komunii, kiedy jednego księdza katechetę po drugim policja wtrącała do więzienia; późniejsze odejście od praktykowania wiary i powrót. Mówiła o modlitwie:

To najpewniejszy środek porozumienia, również w sytuacjach, kiedy zawiodą inne sposoby. Rozwiązuje nierozwiązywalne.

Była mowa o księżach: Dar kapłaństwa jest dany ludziom i przekazywany niczym sztafeta od czasów Melchizedeka i Aarona. (…) Księża to pośrednicy, dzięki którym od żywego Boga dostajemy dar sakramentów. Jeśli pośrednik zawiedzie, nie przerywa to sztafety, a on będzie odpowiadać jak każdy człowiek przed Bogiem, a nie przed nami.

Aktorka stanowczo sprzeciwiła się utartemu schematowi „Czech=ateista”.

W wywiadzie dla polskich dziennikarzy tę myśl wyraził pewien reżyser teatralny. Byłam świadkiem tej rozmowy, więc zapytałam go: Kiedy ostatnio był Pan w kościele? A on na to: Nie byłem nigdy! No to mówię mu: Niech Pan tam pójdzie, kościoły są pełne ludzi. Potem zmienił zdanie.

Aktorka twierdziła, że baśnie, tak ukochane przez Czechów, mogą otwierać na życie duchowe. Kiedy książę wędruje przez wyschłą ziemię, nie wolno mu się odwrócić, nie wolno ulec pokusie. Musi wyzwolić księżniczkę – duszę.

Czeskie baśnie… Co roku telewizja produkuje nowy film na Boże Narodzenie i na Nowy Rok. Bodaj również co roku powstaje baśń kinowa. Wielkie kinowe hity to dwie części filmu Anioł Pański o przygodach anioła-nieudacznika. A sama Libuše Šafránková została zapamiętana przede wszystkim jako Popelka – Kopciuszek. Notabene, maryjny poemat Václava Renča, zapisany w pamięci poety w więzieniu i spisany dopiero po wyjściu na wolność, nosi tytuł Popelka nazaretská, czyli Kopciuszek z Nazaretu.

Skoro już mowa o Czechach, kinie i wierze, byłem niedawno w studyjnym kinie Aero na filmie Dni niebios Terrence’a Malicka. O czym mówił prelegent przed pokazem? O tym, że kluczem do filmu jest wiara reżysera. Ostrożnie podkreślił, że Malick jako filozof nie jest fanatykiem religijnym. Osobliwa ostrożność w czeskich realiach.

W tymże kinie obejrzałem obie części Cichego miejsca. Swego czasu pisałem o pierwszym filmie. Druga część, choć mniej oryginalna, dobrze dopełnia pierwszej. Rodzice chronią swe dzieci, a one dorastają, by stawić czoła światu.

I jeszcze jeden film godny polecenia: Pierwsza krowa. O dziwo, w literackim pierwowzorze nie ma krowy. Zresztą, wbrew nazwie, jest to film o ludziach.