13007138_10208338725580194_3957347598748952283_n

Wobec wydarzeń, które miały miejsce w ostatni weekend w Białymstoku nie można przejść obojętnie. Tym bardziej, że w bardzo krótkim odstępie czasowym tego typu sytuacje nie są odosobnione. Potrzebny jest wyraźny głos sprzeciwu. Gdy miejscowym duszpasterzom nie kłóci się w tej samej świątyni, w której posługują, idea otartych Drzwi Miłosierdzia i obecność haseł promujących nacjonalizm, jednoznacznie bałwochwalczy, to naprawdę dzieje się coś niepokojącego. Konieczne jest niezwłoczne oficjalne wypowiedzenie się hierarchów Kościoła w Polsce. I nie wystarczą pojedyncze wypowiedzi „przy okazji”, poszczególnych biskupów, jak wypowiedź arcybiskupa Stanisława Gądeckiego po analogicznych wydarzeniach we Wrocławiu, z udziałem ks. Jacka Międlara:

Patriotyzm to uczucie, którym kochamy naszych bliskich, ale nie nienawidząc innych. Patriotyzm zdrowy i normalny to taki, w którym człowiek kocha swoją rodzinę, ale przenosi tę miłość szerzej. Nacjonalizm jest przeciwieństwem: kochaniem swoich, przy nienawiści do obcych. Ci ludzie powołują się na słowa „Bóg, honor, ojczyzna”, lżąc te hasła. W nacjonalizmie te słowa zamienione są w bluźnierstwo, bo obcego, z innej nacji, próbuje traktować jako niewolnika. To nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem.

Dziś potrzebny jest oficjalny głos w imieniu całego Episkopatu Polski, gdyż troska naprawdę już wydaje się paląca.

W tych samych dniach miały miejsce dwa wyraźne w swej wymowie wydarzenia. W sobotę,16 kwietnia papież Franciszek udał się „w imię obrony wartości chrześcijańskich” do obozu uchodźców na wyspie Lesbos, by dać świadectwo Kościoła, który jak ewangeliczny samarytanin okazuje miłosierdzie. w tym samym czasie. Ksiądz profesor Andrzej Draguła prosto i zwięźle porównał te wydarzenia: „Jak daleko jest z Białegostoku do Lesbos? Dzieli je odległość Ewangelii”. Tu naprawdę chodzi o Ewangelię.

Inny jest czas, inne proporcje – choć te w ciągu ostatnich 25-u lat wyraźnie i niepokojąco się przesuwają. Milczeć nam jednak nie wolno. W przeciwnym razie, wymowa Roku Miłosierdzia będzie wyraźnie podważona.
Przypomnę tutaj odważny i oficjalny głos papieża Piusa XI – encyklikę „Mit brennender Sorge”, do której nawiązałem w tytule wpisu, skierowany do biskupów i wiernych Kościoła w Niemczech:

Czuwajcie, Czcigodni Bracia, by przede wszystkim wiara w Boga, pierwsza i nieodzowna podstawa wszelkiej religii, była zachowana czysta i nieskalana w krajach niemieckich. W Boga wierzy nie ten, kto w mowie używa słowa Bóg, lecz kto z tym wzniosłym słowem łączy prawdziwe i godne pojęcie Boga (…) Kto ponad skalę wartości ziemskie rasę albo naród, albo państwo, albo ustrój państwa, przedstawicieli władzy państwowej albo inne podstawowe wartości ludzkiej społeczności, które w porządku doczesnym zajmują istotne i czcigodne miejsce, i czyni z nich najwyższą normę wszelkich wartości, także religijnych, i oddaje się im bałwochwalczo, ten przewraca i fałszuje porządek rzeczy stworzony i ustanowiony przez Boga – Człowieka i daleki jest od prawdziwej wiary w Boga i od światopoglądu odpowiadającego takiej wierze (…) Tylko płytkie umysły mogą popaść w ten błąd, by mówić o bogu narodowym, o religii narodowej. Tylko one mogą podjąć daremną próbę, by w granicach jednego tylko narodu, w ciasnocie krwi jednej rasy zamknąć Boga(…).

Całość encykliki: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xi/encykliki/mit_brennender_sorge_14031937.html

I jeśli święty papież Jan Paweł II naprawdę jest jeszcze w Polsce słyszalny, to przypomnę fragmenty z jego książki „Pamięć i tożsamość”. Kilka jej rozdziałów poświęcone są wprost potrzebie patriotyzmu, narodowi i jego tożsamości. Papież wyraźnie zaznacza, że pojęcia „naród” i „patriotyzm” muszą być poddane ewangelii, przykazaniom oraz przeżywane w szerszym kontekście Ludu Bożego. Pozwolę sobie zacytować dwa fragmenty:

Tożsamość kulturalna i historyczna społeczeństw jest zabezpieczana i ożywiana przez to, co mieści się w pojęciu narodu. Oczywiście, trzeba bezwzględnie unikać pewnego ryzyka: tego, ażeby ta niezbywalna funkcja narodu nie wyrodziła się w nacjonalizm. XX stulecie dostarczyło nam pod tym względem doświadczeń skrajnie wymownych, również w świetle ich dramatycznych konsekwencji. W jaki sposób można wyzwolić się od tego zagrożenia? Myślę, że sposobem właściwym jest patriotyzm. Charakterystyczne dla nacjonalizmu jest bowiem to, że uznaje tylko dobro własnego narodu i tylko do niego dąży, nie licząc się z prawami innych. Patriotyzm natomiast, jako miłość ojczyzny, przyznaje wszystkim innym narodom takie samo prawo jak własnemu, a zatem jest drogą do uporządkowanej miłości społecznej – Jan Paweł II, „Pamięć i tożsamość” , p. 12 „Patriotyzm.

 

Kraje Europy Zachodniej są dzisiaj na etapie, który można by określić jako „posttożsamościowy”. Myślę, że jednym ze skutków II wojny światowej było właśnie kształtowanie się tej mentalności obywateli, w kontekście Europy, która kierowała się ku zjednoczeniu. Naturalnie, jest też wiele innych motywów jednoczenia się Starego Kontynentu. Jednym z nich jest niewątpliwie stopniowe wychodzenie poza kategorie wyłącznie narodowe w określaniu własnej tożsamości. Owszem, narody Europy Zachodniej z reguły nie boją się, że utracą swoją tożsamość narodową. Francuzi nie boją się, że przestaną być Francuzami przez fakt wstąpienia do Unii Europejskiej, jak też Włosi, Hiszpanie itd. Polacy też się tego nie boją, choć historia ich tożsamości narodowej jest bardziej złożona. Historycznie polskość ma za sobą bardzo ciekawą ewolucję. Takiej ewolucji nie przeszła prawdopodobnie żadna inna narodowość w Europie. Naprzód, w okresie zrastania się plemion Polan, Wiślan i innych, to polskość piastowska była elementem jednoczącym: rzec by można, była to polskość „czysta”. Potem przez pięć wieków była to polskość epoki jagiellońskiej: pozwoliła ona na utworzenie Rzeczypospolitej wielu narodów, wielu kultur, wielu religii. Wszyscy Polacy nosili w sobie tę religijną i narodową różnorodność. Sam pochodzę z Małopolski, z terenu dawnych Wiślan, silnie związanych z Krakowem. Ale nawet i tu, w Małopolsce – może nawet w Krakowie bardziej niż gdziekolwiek – czuło się bliskość Wilna, Lwowa i Wschodu. Niezmiernie ważnym czynnikiem etnicznym w Polsce była także obecność Żydów. Pamiętam, iż co najmniej jedna trzecia moich kolegów z klasy w szkole powszechnej w Wadowicach to byli Żydzi. W gimnazjum było ich trochę mniej. Z niektórymi się przyjaźniłem. A to, co u niektórych z nich mnie uderzało, to był ich polski patriotyzm. A więc polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie. Wydaje się jednak, że ten „jagielloński” wymiar polskości, o którym wspomniałem, przestał być, niestety, w naszych czasach czymś oczywistym – p. 15 („Naród i kultura”).

Całość książki: http://www.zwola.karmelicibosi.pl/formacja/pamitozs.pdf.

13.10.2009 WARSZAWA , WYSTAWA " OBLICZA TOTALITARYZMU " W DOMU SPOTKAN Z HISTORIA PRZY ULICY KAROWEJ . FOT. BARTOSZ BOBKOWSKI / AGENCJA GAZETA

Zdjęcie przestawia demonstrację ONR we Lwowie, pod hasłem „Żądamy urzędowego ghetta”. WYSTAWA ” OBLICZA TOTALITARYZMU ” W DOMU SPOTKAŃ Z HISTORIA PRZY ULICY KAROWEJ W WARSZAWIE. FOT. BARTOSZ BOBKOWSKI / AGENCJA GAZETA

 

Historia lubi się powtarzać, więc tożsamość człowieka, narodu, Kościoła wymaga mądrej i pokornej pamięci.