W święto św. Teresy Benedykty od Krzyża – Edyty Stein chciałbym zwrócić uwagę na wymowę żydowskiego święta Jom Kippur, o czym częściowo pisałem w swojej książce „Zaskoczony wiarą. Między Jerychem a Jerozolimą.

EDITH-STEIN

Jom Kippur (pełna nazwa: Jom ha-Kippurim) Święto Pojednania lub Dnia Przebłagania ma charakter pokutny. Talmud uczy, że „nie ma dni bardziej szczęśliwych dla Żydów niż 15 dzień miesiąca aw (gdy ustanawiane są małżeństwa) i Jom Kippur. Wzmianki o święcie pojawiają się w Pięcioksięgu (Kpł 23,26–32; 25,9 oraz w Lb 18,7 i 29,7–11), a przede wszystkim w Kpł 16,1–34, choć niektórzy egzegeci uważają, że dzień ten ustanowiony został w późniejszym okresie dziejów Izraela, a mianowicie po niewoli babilońskiej, podczas działalności Ezdrasza. W tym dniu w synagodze odbywają się nabożeństwa obejmujące publiczne wyznawanie grzechów, wysławianie Bożego miłosierdzia, wspominanie zmarłych, wspomnienie Świątyni Jerozolimskiej. Każdy wierzący żyd prosi w ten dzień osoby przez niego skrzywdzone o przebaczenie.

My, chrześcijanie, wierzymy, że Krzyż Chrystusa jest Dniem Pojednania. Mesjasz Pan, który jest „naszym pokojem i pojednaniem”, wyprasza dla świata, bez podziału na „Żyda” i „Greka”, nieskończone miłosierdzie Boże. Jezus został powołany przez Boga, aby wstawiał się za ludźmi i składał ofiary za ich grzechy:

Każdy bowiem arcykapłan z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy. Może on współczuć z tymi, którzy nie wiedzą i błądzą, ponieważ sam podlega słabości. I ze względu na nią powinien jak za lud, tak i za samego siebie składać ofiary za grzechy. I nikt sam sobie nie bierze tej godności, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga jak Aaron. Podobnie i Chrystus nie sam siebie okrył sławą przez to, iż stał się arcykapłanem, ale [uczynił to] Ten, który powiedział do Niego:  Ty jesteś moim Synem,  Jam Cię dziś zrodził, jak i w innym [miejscu]:  Tyś jest kapłanem na wieki  na wzór Melchizedeka. Z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają, nazwany przez Boga kapłanem na wzór Melchizedeka (Hbr 5, 1-10).

Kapłańska misja Chrystusa wypełniła zapowiedź ukazaną w kapłaństwie Melchizedeka i proroctwie Psalmu 110,4. W czasie jednego z dorocznych wspomnień św. Teresy Benedykty od Krzyża, pomyślałem sobie, że nie mógł być przypadkowy, patrząc na jej przyszłe życie, dzień narodzin dla świata Edyty Stein. Urodziła się właśnie w żydowskie święto Jom Kippur. To jakby zapowiedź charakteru jej misji życiowej. I gdy każdy wierzący Żyd prosi w ten dzień osoby przez niego skrzywdzone o przebaczenie, to przecież narodziny Teresy Benedykty dla nieba dokonały się dla Tego i w Imieniu Tego, którego krzyż jest naszym pokojem i pojednaniem. Nie mam wątpliwości, że gdy w Auschwitz-Birkenau kontynuowano w bestialsko mordowanych ukrzyżowanie Chrystusa, jej ofiara, w jedności z ofiarą Chrystusa, ale jednocześnie w solidarności ze swoim żydowskim narodem, wyprasza dla świata, bez podziału na „Żyda” i „Greka”, przebłaganie i nieskończone miłosierdzie Boże. Złożyła swą ofiarę jako Żydówka pośród Żydów, jednocześnie oddając się całkowicie i na zawsze Chrystusowi. Swój holokaust wypełniła całkowicie w komorze gazowej jako ekspiacyjna ofiara pojednania. I wśród powszechnego przekonania, że jest właśnie odwrotnie, ona była milczącym świadkiem wiary w to, że wypełniło się proroctwo Izajasza: „On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i wyda wyroki dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny. Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pańskiej!” (Iz 2,4–5), bo „przyszedłszy [Chrystus] zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko” (Ef 2,17).

Kościół Powszechny stawia dziś przed nami szczególną, bo żydowskiego pochodzenia  Patronkę Europy, by poszerzyć nam niceco wyobraźnię co do różnorodności etnicznej, kulturowej i duchowej Starego Kontynentu. Edyta Stein, choć od wielu lat była już chrześcijanka i karmelitańską mniszką, to jednak w czasie Szoach świadomie oddała swoje życie za swoich żydowskich braci i siostry – „los tego ludu stał się także i moim”. A gdy już wiedziała, że ostatecznie jej los zbiegł się z losem całego prześladowanego narodu żydowskiego, zachęcała swoją rodzoną siostrę Różę, także chrześcijankę : „Chodź, idziemy za nasz naród!”

Jan Paweł II, w trakcie beatyfikacji Edyty Stein, mówił w homilii m.in.:

Obłędna ideologia, w imię założeń współczesnego rasizmu, podjęła ten plan i przeprowadziła go z całą bezwzględną konsekwencją. W parze z rozwojem wypadków, w czasie drugiej wojny światowej tworzono pospiesznie obozy zagłady, budowano piece krematoryjne. W piecach tych znalazło śmierć wiele milionów synów i córek Izraela, od dzieci do siwowłosych starców. Nikogo nie oszczędzano, gdy równocześnie potworna machina państwa totalitarnego stosowała najokrutniejsze środki wobec każdego, kto odważyłby się wystąpić w obronie Żydów. Edyta Stein zginęła w obozie zagłady w Auschwitz jako córka swego udręczonego narodu… Jej własne życiowe koleje i jej własna droga krzyżowa są jak najgłębiej związane z losem narodu żydowskiego. W swojej modlitwie wyznaje Zbawicielowi, że wie o tym, „iż to Jego krzyż został teraz nałożony na naród żydowski”; i wszyscy, którzy są w stanie to zrozumieć, „powinni wziąć ten krzyż dobrowolnie na siebie w imieniu wszystkich. Ja chciałabym to uczynić – mówi Edyta – On powinien by mi tylko pokazać jak”… Odkąd zaczęła „pod Krzyżem” rozumieć los narodu izraelskiego, dała się nasza nowa Błogosławiona coraz głębiej wciągnąć Chrystusowi w tajemnicę Jego odkupienia, by w duchowej jedności z Nim pomagać dźwigać wielorakie cierpienie ludzi i wynagradzać za krzyczącą niesprawiedliwość w świecie. Jako „Benedykta od Krzyża – pobłogosławiona przez Krzyż” chciała nieść swój krzyż wraz z krzyżem Chrystusa za zbawienie jej narodu, jej Kościoła, całego świata. Ofiarowała się Bogu jako „ofiara przebłagalna za prawdziwy pokój” i przede wszystkim za jej zagrożony i upokorzony naród żydowski. Kiedy zrozumiała, że Bóg znowu ciężko doświadcza swój lud, wyraziła przekonanie: „los tego ludu stał się także i moim”.

Smuci mnie więc, że w naszym polskim Kościele ciągle słyszę błędnie tłumaczoną w brewiarzu i Mszale modlitwę za Żydów, sugerące, że „niegdyś byli narodem wybranym”. W obowiązującym w całym Kościele Mszale Rzymskim z 1970 r., w tekście łacińskim, spotykamy się ze sformułowaniem: „populus prioris aquisitionis”. Tekst oryginalny mówi więc jednoznacznie o narodzie „pierwszego wybrania”, a nie „niegdyś wybranym”. Święty Paweł, nierozerwanie Żyd chrześcijanin, nadal odczywał nierozerwalną jedność w miłości ze swoimi żydowskimi braćmi. Także Edyta Stein, z wiernej i szczerej miłości, umocnionej łaską Chrystusa, umiera za swój udręczony ale nadal i nieodwołalnie umiłowany naród, a my w polskim tłumaczeniu niejednoznacznie sugerujemy, że Bóg mógł odrzucić swój wybrany lud i zrezygnował z jego wybraństwa? Tłumaczenie, ale niekiedy – co gorsze – myślnienie niejedynego kalolika nie liczy się ze słowami św. Pawła: gdy jednak chodzi o wybranie, są oni – ze względu na przodków – przedmiotem miłości. Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne (Rz 12, 28b-29).

Papież Benedykt XVI w wywiadzie „Światłość świata” (s. 118) mówił swojemu rozmówcy:

W nowym wprowadzonym przeze mnie sformułowaniu (modlitwa za Żydów w rycie nadzwyczajnym – trydenckim) obecna jest nasza wiara, że Chrystusa jest Zbawicielem wszystkich, że nie ma dwóch dróg zbawienia, a więc Chrystys jest też Zbawcą Żydów, a nie wyłącznie pogan. Zawarty w tej modlitwie sens wyraża także, że NIE MODLIMY SIĘ BEZPOŚREDNIO O NAWRÓCENIE ŻYDÓW W MISJONARSKIM ZNACZENIU, lecz o to, aby Pan doprowadził do takiego historycznego momentu, w którym my wszyscy będziemy zjednoczenia ze sobą ze sobą nawzajem.