Dziś (19 kwietnia) mija siedemdziesiąt pięć lat od dnia, w którym hitlerowcy rozpoczęli – w wigilię święta Pesah – ostateczną likwidację tzw. getta szczątkowego w Warszawie i wywózkę do obozu w Treblince pozostałych jeszcze przy życiu ok. 50-70 tysięcy Żydów. Żydzi odpowiedzieli bohaterskim, z góry skazanym na niepowodzenie powstaniem, którego symbolicznym zwieńczeniem było zniszczenie przez Niemców wysadzenie w powietrze „Wielkiej Synagogi” na Tłomackiem. Przez miesiąc aryjska ludność oglądała – z przerażeniem, częściej z obojętnością, a niestety niekiedy także z odczłowieczoną satysfakcją – płonące getto. Metr po metrze, w Warszawie kończył się świat żydowski, a Krzysztof Kamil Baczyński pisał wiersz, w którym modlił się o otwarcie złotego nieba.

Mural z Markiem Edelmanem na ul. Nowolipki 9 w Warszawie (fot. Mateusz Opasiński)

 

Utworzone przez Niemców getta nie mają sobie równych w historii. Hitlerowcy zamknęli Żydów za murami aby ich upokorzyć, kontrolować, okraść, głodzić, by ostatecznie zgładzić. Zrobili to także, by ich sąsiedzi zza muru jak najszybciej zobojętnieli na los dawnych przyjaciół, sąsiadów, obywateli.. by dali wiarę ideologicznej propagandzie, że tam, po drugiej stronie to nie są ludzie.

Mur z cegły miał stać się murem wyznaczającym obojętność a czasem i wrogość. Na szczęście nie wszyscy mieszkańcy aryjskiej strony zapominali o swoim człowieczeństwie i chrześcijańskiej tożsamości.

Teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość (Ef 2,13-14).

Niestety, jak pokazuje historia Europy, chrześcijanie nie zawsze budowali swoją tożsamość w oparciu o tą pawłową naukę z Listu do Efezjan. Dla przykładu. Na soborze Laterańskim IV (1215 r.) Żydzi (także muzułmanie) mieszkający pośród chrześcijan zostali zmuszeni do noszenia wyróżniających ich oznak, czyli żółtych naszywek na ubraniu oraz żółtych nakryć głowy. A na Soborze Laterańskim V (1512-1517) zalecano odseparowanie Żydów od chrześcijan. Już w 1516 roku w Wenecji siłą utworzono dzielnicę żydowską a Rzymie, na mocy bulli Cum nimis absurdam papieża Pawła IV getto utworzono w 1555 roku.

A w przedwojennej Polsce skrajni narodowcy, którym nie wystarczał zrealizowany postulat getta ławkowe na uczelniach wyższych, domagali się również utworzenia urzędowego getta, co można zobaczyć na zachowanym zdjęciu z przedwojennego Lwowa.

W janowej ewangelii słyszymy słowa: Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza.

Dobry Pasterz lituje się w swym miłosierdziu na każdym ludzkim nieszczęściem. Przez Wcielenie z wyboru sam stał się owcą – barankiem paschalnym, o którym Meliton z Sardes w Homilii Paschalnej (II w.) m.in. pisze:

On to był w Ablu zabity

w Izaaku związany

w Jakubie ziemi obcej służący

w Józefie sprzedany

w Mojżeszu porzucony

w baranku złożony na ofiarę

w Dawidzie prześladowany

w prorokach zelżony

Kontynuując teologiczną wymowę starożytnej homilii, przez wiarę i współczucie, możemy szukać i odnajdywać Chrystusa w każdej ludzkiej historii. Czy tę historię żydowskich braci i sióstr Jezusa z przed siedemdziesięciu lat mógłby ktokolwiek próbować wyłączyć?

On to getcie był zamknięty w małej Racheli i jej rodzicach Ruth i Jakubie

On to był zapędzony 22 lipca 1942 roku na Umschalgplatz w Lejbie, Chaimie, Icku i Chaji

On to w Dawidku, Szmulu, Miriam i Józefie wsadzony do wagonu bydlęcego

On to w Srulu i Rebece wywieziony i zagazawany w Treblince

Dziś, gdy mija siedemdziesiąta piąta rocznica rozpoczęcia likwidacji getta warszawskiego, ich imion nie wolno nam zapomnieć.

O tej rocznicy i gettach nie powinno w naturalny sposób zapomnieć państwo Izrael. Nie zapomnieć, to znaczy uczyć się wyciągać wnioski z własnej historii. Otaczający dziś autonomię palestyńską betonowy mur, którego Izrael nazywa murem bezpieczeństwa, celem ochrony swych obywateli przed ewentualnymi atakami terrorystycznymi, nie służy oczywiście eksterminacji Palestyńczyków. Porównywanie  go do gett żydowskich z czasów wojny jest ideologicznym nadużyciem. Niemniej jednak, Izrael musi uświadomić sobie, że na dłuższa metę jest to droga donikąd. Zamykając kogokolwiek za murem obcości, obojętności czy wrogości nigdy nie zapewnimy sobie sprawiedliwego i trwałego pokoju. W nieszporach Kjednej z niedziel ościół się modli do Chrystusa:

Okaż swą pomoc cierpiącym z powodu rasy, koloru skóry, pochodzenia, języka lub przekonań religijnych. Niech doczekają się uznania swoich praw i ludzkiej godności.

Jest tylko jedna droga do trwałego pokoju. To droga duchowego pojednania i zaakceptowania prawa do współistnienia obok siebie różnych narodów i kultur. Postulat etnicznie czystych państw narodowych jest pogańskim pomysłem i nie ma nic wspólnego z Bożym zamysłem.

On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i wyda wyroki dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza,
nie będą się więcej zaprawiać do wojny. Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pańskiej! (Iz 2,4-5).

Mur obcości, jakim były mury getta, symbolicznie w sobie nie przyjmował i burzył jeden z najwybitniejszych poetów tamtego czasu – Krzysztof Kamil Baczyński. Oto kilka faktów z tej biografii: wychowanek międzywojnia i przedstawiciel pierwszego pokolenia Kolumbów, dla którego niepodległość była faktem i wartością. Syn polskiego oficera, legionisty, pisarza i krytyka literackiego oraz polskiej nauczycielki piszącej szkolne podręczniki, pochodzącej z zasymilowanej rodziny żydowskiej. Dobrze zapowiadający się poeta, a w czasie wojny żołnierz AK, zginął 4 dnia Powstania w pałacu Blanka na Placu Teatralnym. Żona, z niesionym pod łonem dzieckiem, również zginęła w Powstaniu w czasie nalotów, raniona odłamkiem.

Nie można też przemilczeć świadomości żydowskiego (po matce) pochodzenia Baczyńskiego, która tak jak w przypadku Janusza Korczaka, obudziła się w czasie Zagłady. Z tą różnicą, że wraz z Matką (ojciec umarł w przededniu wojny) nie zdecydowali się na przeprowadzenie do getta, co w każdej chwili mogło się wydać i groziło karą śmierci. Życie po stronie aryjskiej zresztą także nie było bezpiecznie. Rodzony brata matki poety, zasymilowany Żyd i katolik, Adam Zieleńczyk 21 lipca 1943 roku, wraz z żoną i dwiema córkami padł ofiarą denuncjacji szmalcowników i został oddany Niemcom.

Solidarność z głodzonymi i mordowanymi Żydami w getcie, wywożonymi do Treblinki oraz z tymi, którzy podjęli ostatni, bohaterski czyn, skłoniła Baczyńskiego do napisania w kwietniu 1943 roku wiersza „Byłeś jak wielkie, stare drzewo…”.

Byłeś jak wielkie, stare drzewo…

Byłeś jak wielkie, stare drzewo,      

narodzie mój jak dąb zuchwały,

wezbrany ogniem soków źrałych

jak drzewo wiary, mocy, gniewu.

I jęli ciebie cieśle orać

i ryć cię rylcem u korzeni,   

żeby twój głos, twój kształt odmienić,

żeby cię zmienić w sen upiora.

Jęli ci liście drzeć i ścinać,

byś nagi stał i głowę zginał.

Jęli ci oczy z ognia łupić,

byś ich nie zmienił wzrokiem w trupy.

Jęli ci ciało w popiół kruszyć,

by wydrzeć Boga z żywej duszy.

I otoś stanął sam, odarty,

jak martwa chmura za kratami,

na pół cierpiący, a pół martwy,

poryty ogniem, batem, łzami.

W wielości swojej – rozegnany,

w miłości swojej – jak pień twardy,

haki pazurów wbiłeś w rany

swej ziemi. I śnisz sen pogardy.

Lecz kręci się niebiosów zegar

i czas o tarczę mieczem bije,

i wstrząśniesz się z poblaskiem nieba,

posłuchasz serca: serce żyje.

I zmartwychwstaniesz jak Bóg z grobu

z huraganowym tchem u skroni,

ramiona ziemi się przed tobą

otworzą. Ludu mój, Do broni!

Nie podejmuję się sam przeprowadzenia dogłębnej analizy wiersza. Zrobili to znawcy. Zwrócę uwagę tylko na dwie, zasadnicze w wierszu sprawy. Dla Baczyńskiego żydowskość nie wykluczała patriotyzmu polskiego, ale wręcz przeciwnie, była organicznie w niego wpisana. Na wielkość historii oraz cierpienia Żydów zamkniętych w getcie spoglądał więc z wnętrza polskiego patrioty, za którego się dogłębnie uważał. Po drugie, o czym pisał znawca twórczości Baczyńskiego – prof. dr hab. Józef Lewandowski, wiersz nawiązuje do Psalmów i przesycony jest symboliką starotestamentową, łącząc symbolikę żydowską z chrześcijańską: „I zmartwychwstaniesz jak Bóg z grobu / z huraganowym tchem u skroni / ramiona ziemi się przed tobą / otworzą. Ludu mój, do broni!”. Wiersz łączy Stary i Nowy Testament, co stało się wówczas samym życiem dla Baczyńskiego i jego matki, Żydówki i jednocześnie gorliwej katoliczki, neofitki.

 A przyszedłszy (Chrystus) zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko (Ef 2,17).

Już po upadku powstania w Getcie Baczyński napisał wiersz „Niebo złote ci otworzę”, który powszechnie i niesłusznie uznawany jest za elegię Powstania Warszawskiego. Znany jest głównie z przejmującej interpretacji muzycznej Ewy Demarczyk. Wiersz jest datowany na 15 czerwca 1943, miesiąc po upadku Powstania w Getcie, a na przeszło rok przed Powstaniem Warszawskim.

Niebo złote ci otworzę,

w którym ciszy biała nić

jak ogromny dźwięków orzech,

 który pęknie, aby żyć

zielonymi listeczkami,

śpiewem jezior, zmierzchu graniem,

 aż ukaże jądro mleczne

 ptasi świt.

 Ziemię twardą ci przemienię

w mleczów miękkich płynny lot,

 wyprowadzę z rzeczy cienie,

 które prężą się jak kot,

 futrem iskrząc zwiną wszystko

 w barwy burz, w serduszka listków,

 w deszczów siwy splot.

 I powietrza drżące strugi

 jak z anielskiej strzechy dym

 zmienię ci w aleje długie,

 w brzóz przejrzystych śpiewny płyn,

 aż zagrają jak wiolonczel

żal – różowe światła pnącze,

 pszczelich skrzydeł hymn.

 Jeno wyjmij mi z tych oczu

 szkło bolesne – obraz dni,

 które czaszki białe toczy

 przez płonące łąki krwi.

 Jeno odmień czas kaleki,

 zakryj groby płaszczem rzeki,

 zetrzyj z włosów pył bitewny,

 tych lat gniewnych

 czarny pył.