W tym dniu tak świętym trzy cuda wysławiamy: dziś gwiazda przywiodła mędrców do żłóbka; dziś podczas godów woda stała się winem; dziś Chrystus dla naszego zbawienia przyjął od Jana chrzest w Jordanie. Alleluja

 

Tak brzmi jedna z liturgicznych antyfon, która wprowadza nas w Misterium Objawienia Pańskiego. Czy ta głęboka perspektywa ma jakąkolwiek szansę z misteriami Orszaków Trzech Króli, które dziś zdominowały dzisiejsze święto swoją ludową narracją tak, jak niegdyś średniowieczne uliczne dramy? Tu nie ma konfliktu, ale mogą być źle połączone akcenty. Uliczne misteria nie zatrzymają laicyzacji, jeśli chrześcijanie nie postawią na Misterium (Tajemnice wiary).

 

W języku staropolskim – zwraca uwagę prof. Miodek, Święta Bożego Narodzenia nazywano Godami lub Godnymi Świętami. Bo bezsprzecznie, Tajemnica Wcielenia, to najpiękniejsze Gody i zaślubiny nieba z ziemią, Boga z człowiekiem: Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem – odważnie uczą Ojcowie Kościoła. Inna z antyfon na Objawienie Pańskie głosi:

Dzisiaj się Kościół złączył z Chrystusem, swoim Oblubieńcem, który go z grzechów obmył w Jordanie; biegną mędrcy z darami na królewskie gody, a woda przemieniona w wino cieszy biesiadników. Alleluja.

Wczytajmy się jeszcze w starożytne katechezy skierowane na Uroczystość Objawienia Pańskiego. Święty Piotr Chryzolog pisze:

Dzisiaj Chrystus przemienia wodę w wino i przez to daje początek znaków z nieba. Albowiem woda miała się przemienić w tajemnicę krwi, a czyste wino z naczynia swego ciała miał Chrystus ofiarować pijącym, aby się spełniło to, co zostało powiedziane: „Kielich mój pełny po brzegi”.

 „Ulica” przebiera się w orientalne stroje królów ze Wschodu, ale czy ma coś wspólnego z autentyczną otwartością na „Wschód”? To z jednej strony synonim przyjęcia „innych”, którzy przybywają z tego całego innego ludzkiego kontekstu dalekiego od tego wszystkiego, co „nasze” i  „swojskie”, bo „wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim” (Mt 8,11). Otwartość oznacza również gotowość na wyruszenie z granic własnej „stabilizacji”, czyli bardzo często egoizmu. Nie sposób poszukiwać Chrystusa i jednocześnie trwać w tym „co dotąd”. Różnica między marzycielstwem a chrześcijaństwem polega na tym, że chrześcijanin jest gotowy na zmianę mentalności (metanoia) i otwieranie serca, podczas gdy marzyciel obraca się ciąglę w dobrze mu znanej własnej i często narcystycznej wrażliwości, także pseudoduchowej.

Przejmujący jest Apel proboszcza Don Carmelo i całej wspólnoty parafialnej z Lampedusy do wszystkich chrześcijan napisany specjalnie na dzisiejszą Uroczystość Objawienia Pańskiego:

“… sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej” Flp 1,27 Jako chrześcijanie i obywatele, w tym czasie, które wymaga od nas skutecznego świadectwa, jesteśmy wezwani przez historyczne okoliczności jakimi są polityczne wydarzenia w naszym kraju, do tego, aby być protagonistami, a nie widzami.  Czujemy się powołani wyrokiem Bożej Opatrzności, która umiejscowiła nas jako wspólnotę na peryferiach Morza Śródziemnego, aby dzielić los mężczyzn i kobiet, którzy, z różnych powodów, stawiają stopy na naszej wyspie Lampedusie. Jesteśmy nieustannie zachęcani poprzez nauczanie Ojca Świętego i naszego Biskupa, by poważnie traktowali znaki czasów, które dostrzegamy na horyzoncie i traktowali je jako szansą, a nie jako problem.

Ci, którzy myślą, że mogą zredukować chrześcijaństwo jedynie do wizerunków lub ostentacji symboli, są w poważnym błędzie.  W naszych rękach trzymamy Ewangelię, przede wszystkim jednak mamy ją w naszych sercach i umysłach; jest Ona dla światłem, która oświeca kroki naszego życia osobistego i społecznego; jest Ona kompasem autentycznych relacji z bliźnimi.

Nie możemy zgodzić się z tymi, którzy próbują zredukować wiarę chrześcijańską do prostego wymiaru kulturowego, do zbioru tradycji i obyczajów, które wymagają naszej troski, aby nie uległy zniszczeniu.  Nasza wiara polega bowiem na prawdziwym i żywym związku ze Zmartwychwstałym Panem, którego spotykamy i rozpoznajemy w życiu Jego Kościoła, w Sakramentach Łaski, w przeżywanym Słowie i w każdym z „jego braci najmniejszych”, wykluczonych, cierpiących i cudzoziemcach (Mt 25).  Jako prawowici obywatele pragniemy szanować uniwersalne wartości i prawa człowieka, zapisane w naszej konstytucji i zagwarantowane każdemu człowiekowi.

Odrzucamy logikę tych, którzy, żerując na konfliktach pomiędzy ubogimi, chcieliby usprawiedliwić nadużywanie władzy sprawiedliwością, a najgorszy z nacjonalizmów bezpieczeństwem.  Dobrze wiemy, że „Bóg naprawdę nie ma względu na osoby, ale w każdym narodzie miły Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie” (Dz 10,34-35).

Dlatego też, w naszych sumieniach, w żaden sposób nie możemy zaakceptować i dostosować się do praw, które są sprzeczne z tymi zasadami; w sumieniu jako obywatele i chrześcijanie nie możemy uznać praworządnym autorytet polityczny i prawo stanowione, które wymagałoby od nas kwestionowania tych fundamentalnych zasad naszego życia.

Od piętnastu dni jesteśmy świadkami haniebnego przetrzymywania na morzu 49 osób, mężczyzn, kobiet i dzieci, na pokładzie Sea Watch 3 i Sea Eye, których jedyną winą jest to, że mają nadzieję i że mają marzenia o przyszłości. Nie do przyjęcia jest fakt, z jakiegokolwiek punktu widzenia, prowadzania debaty politycznej na temat koloru skóry tych biednych, rannych i bezbronnych ludzi,

Domagamy się od rządu włoskiego otwarcia portów i umożliwienia społeczeństwu obywatelskiemu przyjęcia tych, którzy potrzebują naszej pomocy.  Prosimy wszystkich katolików i chrześcijan, niezależnie od przynależności konfesyjnej, do przyłączenia się do tego apelu.  Prosimy wspólnoty chrześcijańskie, aby wyzwoliły się z lęków i obaw, i wprowadzały w życie z odwagą i bezinteresownością Ewangelię. Pragniemy być żywym złóbkiem, ubogim i pokornym, ale otwartym, aby każdego Chrystusa, którego będziemy mogli spotkać.

Pierwszym „Innym”, Który wyruszył poza granice Boskiej stabilizacji jest Chrystus. Aby zaślubić się ze swoim ludem Chrystusa wyruszył w ludzki świat, przemierzając meandry naszego człowieczeństwa i jego egzystencjalnych zmagań.

A Faustus, biskup Riez głosi:

Trzeciego dnia odbywały się gody. Jakież to gody, jeśli nie świętowanie radości z ludzkiego zbawienia, które czcimy jako trzecią tajemnicę tego dnia, wyznając Trójcę Przenajświętszą i wiarę w zmartwychwstanie? (…) Dlatego też i Pan, jak oblubieniec wychodzący ze swej komnaty, zstąpił na ziemię, aby przez swoje wcielenie zgromadzić spośród narodów i zjednoczyć swój Kościół, któremu także przyniósł swój dar i posag. Darem było zespolenie się Bóstwa z człowieczeństwem, posagiem zaś złożenie siebie w ofierze dla zbawienia ludzi. A więc przez dar rozumiemy przyniesione nam odkupienie, a przez posag – życie wieczne. Dla tych, którzy to oglądali, były to cudowne wydarzenia, lecz rozumiejącym je ukazują one tajemne działanie Boże. Bo gdy się uważnie nad nimi zastanowimy, to wody ukażą nam obraz chrztu i odrodzenia. Zwyczajna woda otrzymuje inne przeznaczenie; zwykły żywioł nabiera innej mocy dzięki tajemniczej przemianie w niej dokonanej; w ten zaś sposób spełnia się w niej misterium powtórnych narodzin. Oto nagle woda się przemienia, aby mogła następnie przemieniać ludzi.

Nie obce Chrystusowi doświadczenie wyobcowania: „lisy mają nory, ptaki powietrzne gwiazda, a Syn Człowieczy nie ma gdzie skłonić głowy” bo nie chcą go „swoi” i nie chcą go „obcy”, a On – Który „jest naszym pokojem i pojednaniem” nie przestaje obwieszczać: „nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale domownikami Boga”.

Pozostawienie własnej stabilizacji i wyruszenie w drogę niesie swoje zagrożenia. Nie jedna ciemność może przesłonić gwiazdę Bożego Światła lecz „światłość w ciemności świeci, a ciemność jej nie ogarnęła” (J) i „Jeśli powiem: «Niech mię przynajmniej ciemności okryją i noc mnie otoczy jak światło»: sama ciemność nie będzie ciemna dla Ciebie, a noc jak dzień zajaśnieje: <mrok jest dla Ciebie jak światło> „ (Ps 139). Napotkanym w sobie i na zewnątrz ciemnościom zawsze towarzyszy lęk. Nie da się jednak dotrzeć do Mesjasza bez tego ludzkiego kontekstu zagrożeń wiary, których synonimem może być postać Heroda. W drodze „nie jeden” będzie chciał zabić naszą nadzieję lecz

„ nigdy nie zabraknie przestrzeni temu, kto biegnie do Pana… ten, kto pnie się wzwyż, nie zatrzymuje się nigdy, idąc od jednego początku do drugiego poprzez początki, które nigdy nie mają końca…” (św. Grzegorz z Nyssy).

Chrystus także staje twarzą w twarz z zagrożeniami. Musi ze Świętą Marią i Józefem uchodzić do Egiptu przed Herodem, a gdy już objawi się Izraelowi podczas chrztu w Jordanie, Duch wyprowadzi Go na pustynię by stoczyć walkę z demonami. I tak Misterium Objawienia Pańskiego wkroczy w Misterium Paschy, w najtrudniejszą drogę wiary by spotkać się oko w oko ze śmiercią a potem przejść ze śmierci do życia.