„Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: «Czy to Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» – czytamy dziś w Ewangelii (Mt 11, 2-11).

współczesna ikona św. Jana Chrzciciela, autorstw Todora Mitrovica

Jan Chrzciciel od kilku dni przewija się przez karty Ewangelii czytanej na Liturgii. Ten, który jest w Ewangelii jakby „ostatnim” z Pierwszego Przymierza proroczo w imieniu całego Izraela wskazuje na Mesjasza. Jest uosobieniem Izraela, który objawia nam, chrześcijanom, Jezusa. Ale nie wystarczy wskazywać  (nauczać) – trzeba Go przyjąć, stać się świadkiem. Stąd, Jezus mówi też w czytanej dziś Ewangelii: „Wśród urodzonych z kobiet nie pojawił się nikt większy od Jan Chrzciciela. Najmniejszy jednak w Królestwie Niebios znaczy więcej niż On”. Jan Chrzciciel w więzieniu, znajdując się w sytuacji granicznej, „utkany” okryciem już nie ze sierści wielbłądziej lecz lęku przed śmiercią, odsłania się przed uczniami ze słabością i pytaniami. Jego bezbronność woła o Jezusa:

Bezbronność i – patrząc z perspektywy zwykłego człowieka – słabość (a zatem także lęk) staje się najistotniejszym warunkiem chrześcijańskiej dzielności. (…) Im więcej bezbronności, tym większe otwarcie na Boga i dla Boga, i tym samym większy napływ Jego mocy, Jego większa obecność w człowieku. Nikt nie jest w swoim stosunku do Boga tak bardzo bezbronnie wyeksponowany jak święty, toteż nikt nie dorówna mu w gotowości przyjęcia każdego lęku; a przecież właśnie to jest kwintesencją każdego męstwa i każdego rynsztunku, który ofiaruje Bóg.

pisze Hans Urs von Balthasar w książce „Chrześcijanin i lęk”.  Można sobie „skroić” pustynię i ascezę na swoją miarę, ale najtrudniejszą pustynią jest ta, który przychodzi nie wyreżyserowana, nie przewidziana.

„Jezus im [uczniom Jana] odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i widzicie: niewidomi znowu widząc, kulawi dobrze chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli wstają do życia, a ubogim jest głoszona Ewangelia. Szczęśliwy jest ten, kto nie gorszy się z mojego powodu».” Teraz Jan może się na nowo narodzić – narodzić dla Królestwa, stać się jednym z tych małych w Królestwie, bo „jeśli się ktoś nie narodzi z góry, nie może ujrzeć Królestwa” (J 3, 5). Sam musi się przyjąć pocieszenie, które głosi Izajasz: „Niech się cieszą pustynia i wyschnięta ziemia, niech się raduje step i niech pokryje się kwiatami podobnymi do róży! (…) Dodajcie siły osłabym rękom, wzmocnijcie uginające się kolana! Powiedzcie zatrwożonym: «Bądźcie mocni! Nie bójcie się!” (…) – Iz 35, 1-6a. 10.

ikona Olgi Shalamowej – 2014 r.

 

Wiele lat temu, jedna z osób, która się u mnie spowiadała, i której zawdzięczam przyjaźń, podarowała mi tomik wierszy Czesława Miłosza. W chwili podarowania, tomik był otwarty na wierszu:

Moje szaty, kapłana i spowiednika,
Są po to, żeby ukryć strach i niepewność.
Jesteśmy ludzie odłączeni.
Tłumowi zazdrościłem znajomości świata.

Czułem się dzieckiem, które poucza dorosłych.
I daje rady, co są jak papierowa tamy na gwałtownym potoku.

Byłem im potrzebny tylko w nieszczęściu,
Do zaklinania niebieskich mocy.
Żeby przybyły i uratowały
Od guza w płucach albo wirusowej infekcji.

Oto legion nas, pośredników między tym, co wysoko i tym,
co tutaj nisko.
Kropimy, poświęcamy, mamroczemy.
Coraz to buntują się przeciwko nam,
Bo chcieliby rozmawiać z samym Gospodarzem bez pośredników.
Ale czyż nie jesteśmy Jego głosem, który jest jak głos człowieka?”

Czesław Miłosz, „Dziecko”

Św. Jan Chrzciciel  – jedność Starego i Nowego Testamentu: zapowiadania przyjścia Mesjasza i Jego przyjęcie. Jan o sobie mówił: „Ja jestem głosem wołającego na pustyni (…)” (J 1, 23), co św. Augustyn w jednym ze swoich pięknie komentuje: „Czym jest głos bez słowa? Pustym dźwiękiem, który niczego nie oznacza. Głos bez słowa dźwięczy w uchu, ale sercu nie przynosi pożytku. Jan Chrzciciel odsłonił się w swojej bezbronności odsłonić, by przyjąć Słowo… zgodzić się na Jego bliskość. Rzeczywistość więzienia, w którym znalazł się Jan – jako miejsce zamknięte, odosobnione pokazuje, że ta bliskość nie musi być odczuwana. Tę bliskość trzeba przyjąć wiarą.  Jan stał się jednym z pierwszych , którzy uwierzyli, że „Bliskie jest Królestwo Niebios” w Słowie Ojca i którzy „Je (Słowo) przyjęli [i] dało moc stania się dziećmi Bożymi, którzy wierzą w Jego imię,  którzy nie z krwi ani z woli ciała, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga zostali zrodzeni”.

 

„Weźcie przykład, bracia, z wytrwałości i cierpliwości proroków, którzy przemawiali w imieniu Pana” – dopowiada dziś w Liturgii Słowa św. Jakub (5, 10).*

*  tłumaczenie Pisma Świętego wg Biblii ekumenicznej