Media kropką nad „i” demokracji

Współpraca z mediami nie jest łatwa. Kto wie, czy to nie one są dzisiaj piętą achillesową  demokracji, a jednocześnie jej zwieńczeniemi największą potęgą.

Polskie dziennikarstwo, a w zasadzie dziennikarze mają swoje grzechy: brak obiektywizmu i bezstronności, nierzetelność, czasami brak szacunku do rozmówcy, skłonność do histerii, podżeganie do awantur politycznych, uganianie za sensacjami i plotkami. Z drugiej strony mają oni silne przekonanie o swojej politycznej i ideowej bezstronności. Przydałoby się również zdefiniowanie publicznej misji mass mediów.

Nie ulega przy tym wątpliwości, że dziennikarstwo ma również swoje piękne strony i zasługi.

nowak s
Kościół i media

Trzeba uczciwie powiedzieć, że niejedne problemy wielu instytucji – w tym Kościoła – znajdują swoje źródła w nieprawidłowym tworzeniu i formułowaniu informacji. Kościół stoi przed trudnym zadaniem, kiedy przychodzi współpracować mu ze światem mediów. Te zaś niejednokrotnie natrafiają na trudności ze strony katolickich instytucji.

Ludzie Kościoła często nie posiadają umiejętności zabierania głosu w debacie, bywa że są nudni, brakuje im odwagi, zaufania, otwartości. Mass media nagabują i zmuszają do wywnętrzania się, do czynienia z rzeczy intymnych i wstydliwych publicznymi. Siłą rzeczy istnieje tu konflikt stron. Spotęgowany faktem, że Kościół swoją specyfiką przypomina bardziej rodzinę niż korporację. Stąd na zewnątrz mówi on o własnych trudnych sprawach tyle ile musi, a nie tyle ile się da. Z drugiej strony dostaje on surową lekcję, kiedy w przypadku łamania prawa przez duchownych próbuje milczeć zapominając, że jest instytucją publiczną, a przestępstw w przeciwieństwie do grzechów nie należy otaczać dyskrecją.

Duchowni i  medialny świat

Duchowni są obywatelami, a ci mogą i powinni mieć poglądy polityczne, bowiem nie umarli za życia, lecz żyją w społeczeństwie, potrzebują państwa i chcą je współtworzyć. Poglądy i sympatie polityczne nigdy nie są wynikiem kompromisu, stąd da się je dość szybko zauważyć nawet u osób dyskretnych.

Ksiądz może mieć określone sympatie polityczne, jednak dla dobra wiernych powinien wykazywać się bezstronnością polityczną i umiarem w ich ujawnianiu, nie powinien też ich nikomu narzucać. Jest to jednak nie tyle wymóg obywatelski co duszpasterski, podyktowany dobrem Kościoła choć i niewątpliwie i demokracja na tym skorzysta. Duchowa presja antagonizuje wspólnotę Kościoła, a niszcząc ją psuje też pośrednio demokrację.

O ile Kościół jako instytucja nie związał się z żadnymi niezależnymi od siebie mediami to poszczególni duchowni już tak. To co robią można określić mianem próby towarzyszenia kulturze i polityce. Jest to rzecz jak najbardziej pozytywna.

Jednak i taka rola narażona jest na niebezpieczeństwo upolitycznienia i stronniczości. Zagrożeniem jest brak krytycyzmu, konformizm i podleganie manipulacji, szybka chęć zaistnienia. Źle by było, gdyby zanadto utożsamiali się oni z ideową i meta-polityczną linią konkretnych gazet,  kanałów telewizyjnych, programów publicystycznych i gdyby wysługując się nimi rozgrywano walki ideowe.

Pewnym delikatnym problemem polskich mass mediów jest to, że komentatorami życia Kościoła są zwykle byli księża, przedstawicielki feminizmu, lewicowi  politycy, a i nawet odświeżeni reprezentanci dawnego systemu.

 

Nowy rząd, nowa telewizja

Ostatnimi czasy telewizja publiczna stała się przedmiotem reformy, ale ze strony rządu, czyli zwycięskiej partii prawicowej. Poparli ją ci katolicy, którzy wystraszyli się liberalizmu ideowego Platformy Obywatelskiej oraz narastającej nierówności ekonomicznej Polaków.
Rząd zajął się zmianami w telewizji publicznej. Nastąpiła wymiana dziennikarzy, zdjęto niektóre programy. Jednym się to podoba innym nie.

Najważniejsze pytanie na jakie musimy sobie odpowiedzieć to, czy  media w wyniku tych reform staną się bardziej obiektywne i niezależne od lobbingu i polityki. Zobaczymy jakie będą tego efekty. Wszyscy przyglądają się temu uważnie.

Ważnym testem  dla telewizji publicznej i pozostałych mediów jest obiektywne relacjonowanie sporu o Trybunał Konstytucyjny. Wciąż istnieje wiele pytań na ten temat. Zaniepokojona jest nie tylko opozycja, ale również środowiska niezależne, w tym poważni i szanowani prawnicy.

Bardziej obiektywne i ambitne dziennikarstwo

Dobrze by było, gdyby media podchodziły do tematu  Kościoła wielowątkowo. Jednak tak nie zawsze było, bo trudno  szukać obiektywnych wypowiedzi na temat jakiejś instytucji przede wszystkim wśród jej krytyków i oponentów. Taka praktyka pozbawiona jest obiektywizmu i bezstronności, podkopuje też społeczne zaufanie.

Zapominamy, iż wolne media to nie tylko siedziby chronione przed ingerencją państwowych służb, ale to również redakcje służące społeczeństwu. Zadaniem mediów jest tworzenie przestrzeni wypowiedzi, dialogu i dyskursu oraz pomoc w artykulacji idei i przekonań i wyrażaniu nastrojów. Tę przestrzeń trzeba zagospodarowywać równie przenikliwie i ambitnie jak obszar gospodarki.

Do tego potrzebne są cele, strategia i uczciwość. Społeczeństwo nie może całkowicie oddać tego terenu ani komercji ani organom państwowym. Musi też go bronić przed ideologizacją, chaosem informacyjnym, presją i manipulacją oraz przed obcą propagandą. Co do ostatniego: polityka Rosji jest tu argumentem.

Społeczeństwo obywatelskie

Bez publicznych mediów nie ma społeczeństwa obywatelskiego, a jedynie wyalienowani i bierni konsumenci. Telewizja i gazety muszą spełniać rolę społeczną. Dla przykładu w Stanach Zjednoczonych czy we Francji podczas kampanii wyborczej w telewizyjnych studiach zasiadają nie tylko politycy i osoby publicznie znane, ale również zwykli obywatele: rzemieślnicy, pielęgniarki, pracownicy branży usługowej, nauczyciele, lekarze. W Polsce do studiów wyborczych takich osób prawie się nie zaprasza, rozmawia się wyłącznie z biznesmenami, politykami, wysokimi urzędnikami i słucha wynurzeń celebrytów.

Na uroczystościach w Normandii w siedemdziesiątą rocznicę zakończenia wojny w przekazach medialnych ważniejsi od polityków byli żyjący żołnierze. Każdy z nich dostał nie tylko krzesło, ale również asystenta z parasolem, kamerzystę i wyznaczone miejsce w ceremonii. To ich przyozdabiano nimbem chwały i honorowano, a nie głowy państwa.

W Polsce  w mediach i na uroczystościach państwowych ciągle najważniejsi są politycy i notable. W demokracjach robienie miejsca przestrzeni publicznej dla obywateli nie jest jedynie paragrafem, lecz rzeczywistą praktyką, a wcześniej, ideą postulatem i umiejętnością. Media są elementem demokracji  o tyle o ile wyrażają i reprezentują społeczeństwo.

Kultura obywatelska

Wciąż brak nam wystarczającej kultury obywatelskiej: polski paradoks to z jednej strony domaganie się ograniczenia wolności dla tych grup, których nie popieramy, a z drugiej strony domagamy się poszerzenia własnych praw i zagwarantowania większej wolności dla instytucji z którymi się identyfikujemy. Łatwo też przekraczamy granice prywatności innych. Łatwo usprawiedliwiamy własne upolitycznienie i zideologizowanie.