Chciałbym podzielić się kilkoma krótkimi refleksjami, które zrodziły się w wyniku oglądania i słuchania Papieża Franciszka.

Papież reprezentuje wartości ewangeliczne nie tylko na ambonie, ale również w samolocie, w tramwaju, w rozmowie z dziennikarzami i politykami. Mówi pięknie, poetycko i głęboko, jego język i wrażliwość nacechowane są ewangelicznym miłosierdziem.

Może się wydawać, że to oczywiste, iż Papież używa wszędzie języka Ewangelii, że nikogo nie obraża, nie politykuje, nie dzieli ludzi na gorszych i lepszych. W obronie ubogich wypowiada się dobitnie, wady ludzi Kościoła też nazywa po imieniu, ale upomina z miłością jak ojciec.  Franciszek nikogo nie obraża, nie beszta, nie oddziela od reszty, nie wyśmiewa i nie szydzi, nawet jeśli się z nim nie zgadza.

My w Polsce świeccy i duchowni, kiedy poruszamy problemy społeczne, nierzadko robimy to w sposób nieewangeliczny. Dotyczy to wszystkich środowisk i opcji politycznych, to nasza nasza narodowa przywara, choć oczywiście nie specjalność.

 

 

images

 

 

Jesteśmy przesadnie upolitycznieni, opowiadamy się bezkrytycznie za jedną opcją polityczną jednocześnie nie mając umiaru i hamulców w krytykowaniu i dystansowaniu się od drugich. Taka postawa nazywa się sekciarstwem. Słowo sekta ma swoje źródło w języku łacińskim i oznacza odciętych od reszty, zamkniętych we własnej ideologii, niezdolnych do przekraczania granic oddzielających: ludzi, środowiska, religie, narody i partie polityczne. W naszym języku jest wiele agresji.

Czasami nawet duchowni publicznie wtrącają się w partyjne spory polityczne, są nieobiektywni, stronniczy. Chcą być moralnymi autorytetami, ale de facto stają się nimi tylko dla jednej ze stron.  Ich grzechem jest to, że nie budują mostów, lecz dokładają paliwa do ognia narodowej niezgody.  Martwi   nie tylko napastliwy i nieelegancki język, ale również  nieprzejednane, zręcznie wypowiedziane opinie. Szczególnie przygnębiające jest to, jeśli napastliwe polityczne komentarze pojawiają się w katolickich mediach.

Katolicy świeccy zaprzeczają własnej wierze, nie tylko wtedy, gdy sprzeciwiają się chrześcijańskiej etyce, nie szanują ludzkiego życia , ale również, gdy uprawiają  niezbyt szlachetną grę polityczną, gdy osłabiają instytucje demokratyczne, gdy manipulują opinią publiczną. Zastanówmy się czy tak się nie dzieje po obydwu stronach politycznego sporu w Polsce. Nie będę się licytował kto bardziej, a kto mniej.

Wszyscy jesteśmy tylko grzesznymi i słabymi ludźmi: duchowni, politycy, dziennikarze, prawnicy, …wszyscy bez wyjątku. Dlatego dobrze się stanie jeśli zechcemy się nawrócić. Zyska na tym nie tylko nasz indywidualny duch, ale również nasze życie społeczne. Bez nawrócenia wysiłki polityczne nie przebiją szklanego sufitu zbiorowego zaślepienia.

 

 

1024px-Rembrandt_Harmensz_van_Rijn_-_Return_of_the_Prodigal_Son_-_Google_Art_Project-x0-y1

 

 

Nauczanie Papieża Franciszka przestrzega przed językiem agitacji i niechęci. To nie jest Jezusowe, to nie jest  sprawiedliwe, bo pozbawione miłosierdzia.

W czasie tej pielgrzymki  papież Franciszek  może pomóc nam nawrócić się  z naszego rozumienia wolności i  sprawiedliwości, w których nie ma miłosierdzia.