Dzień pamięci, minuta ciszy za śmiertelne ofiary Covid w Polsce. W piątek 12 marca o dwunastej w południe. Gdyż rok temu właśnie, 12 marca, zmarła pierwsza osoba na Covid w Poznaniu. Przez ten czas w Polsce umarło na wirusa 46 tysięcy ludzi.

Staramy się żyć normalnie, ale wirus nie odpuszcza. Ciągle w trzeciej fali liczby zachorowań są większe i większe. Stajemy często bezradni. Gdyż ten niewidzialny wróg atakuje, a my nie mamy skutecznej obrony. Tak: maseczki, dystans, dezynfekcja i szczepionka. Nic innego nie pozostaje. Lecz mimo tego, on jest.

Prowadząc pogrzeby w naszej parafii, chowałem już i współmałżonków zmarłych na Covid. Dwie trumny to widok bardzo smutny. W naszych dominikańskich klasztorach w Polsce co chwilę któryś jest zamknięty, gdyż ktoś zachorował.

Wielu przyjaciół i znajomych przechodziło wirusa. Jedni lżej, inni nie mogą się pozbierać z konsekwencji po kilku nawet miesiącach.

Musimy ten czas przetrzymać, roztropnie korzystając z przestrzeni publicznej. I jedni drugim pomagając tam, gdzie słabsi sami sobie poradzić nie mogą.

Covid nie zniknął. Pandemia się stale rozprzestrzenia, bądźmy uważni i mądrzy, mimo zmęczenia i może zniechęcenia. Ciągle umierają ludzie. Ciągle ktoś zostaje zarażony. Bądźmy uważni. Mogę tylko apelować i prosić. Jak kiedyś, w innych czasach, i w innej wojnie pisano na murach: wróg nie śpi.

„Monitor Szczeciński”.