W tym roku mija 75 rocznica urodzin poety Josifa Brodskiego. W związku z tym w rosyjskiej telewizji pojawiło się kilka dokumentalnych filmów wspominających noblistę. Oczywiście wszyscy z szacunkiem wypowiadają się o jego twórczości i tragicznej biografii, jednak dało się odczuć w ich wypowiedziach jakąś gorycz, chęć odegrania się. Jakby mimochodem we wspomieniach pojawiają się napomknienia o jego licznych związkach z kobietami, o kłamstwach, o mitomanii i ukrytych celach, które nim kierowały. Odnoszę wrażenie, że biografia przytłoczyła to, co było najważniejsze dla samego Brodskiego, czyli poezję. A nawet nie sama biografia, ale wybrane fakty, o których chcieliby usłyszeć widzowie.

Kiedyś spotkałem się już z podobnym sposobem wspominania innych ludzi. Jako młody duszpasterz akademicki zaprosiłem na rekolekcje pewnego bardzo znanego w kraju księdza. Rozmowa przy kolacji toczyła się swobodnie i długo, ale po jakimś czasie zauważyłem, że niezależnie o kim by nie mówił mój gość, zawsze kończy podkreśleniem jakiejś negatywnej cechy wspominanego człowieka. Gdzieś w połowie kolacji zdałem sobie z tego sprawę i do końca śledziłem wypowiedzi mojego gościa. Niestety dla nikogo nie zrobił wyjątku.

Bardzo jestem przywiązany do starego słowiańskiego porzekadła, które głosi, że o zmarłych mówimy dobrze, albo nie mówimy wcale. I nie chodzi tutaj o zamiatanie brudów pod dywan, ale o zwykły, pewnie nawet nie chrześcijański, szacunek do drugiego człowieka, który nie może już nic powiedzieć na swoją obronę, ani przeprosić za popełnione czyny.

fot. Rolly McKenna

Brodski pisał, że chciałby aby z jego wierszy zostały tylko ogonki. Kilka najlepszych strof, jak ma to miejsce w przypadku starożytnych poetów. Myślę, że w biografii człowieka możemy również znaleźć takie ogonki, momenty, w których w najbardziej jaskrawy sposób przejawiało się jego człowieczeństwo. Zachowało się wiele fotografii Josifa Brodskiego. Na moim ulubionym samego Brodskiego prawie nie widać. W centrum fotografii widzimy żonę poety Marię Sozzani. Brodski nie zmieścił się w kadrze. Widoczna jest tylko ręka, którą z miłością obejmował żonę… Takiego Brodskiego, chciałbym żeby wspominali w 75 rocznicę jego urodzin.