Jednego w naszym życiu możemy być pewni. Niezależnie od tego jak będziemy żyć, dobrze czy źle, prędzej czy później umrzemy. I chociaż śmierć bez wątpienia przyjdzie, nie potrafimy jej zaakceptować jako czegoś naturalnego. Nasza ludzka natura z gruntu sprzeciwia się jej. Bunt wobec śmierci, szczególnie wobec śmierci niewinnych może wydawać się nam czymś złym, ponieważ słyszeliśmy wielokrotnie, że nie powinniśmy buntować się przeciw wyrokom boskim. Istnieją jednak dwa rodzaje buntu wobec śmierci. Aby je zrozumieć należy przyjrzeć się nie relacji zbuntowanego człowieka do Boga, ale do innych ludzi. Wydaje się, że to akceptacja świata stworzonego posiada zasadnicze znaczenia w naszym myśleniu o śmierci.

Najbardziej znanym wyrazicielem pierwszego rodzaju buntu jest Iwan Karamazow jeden z głównych bohaterów powieści Fiodora Dostojewskiego. Iwan nie może zgodzić się na cierpienie niewinnych dzieci. Jego bunt jest buntem nie przeciw Bogu, lecz przeciw światu, który On stworzył. „Nie Boga nie uznaję, lecz stworzonego przezeń świata”. Karamazow nie może zaakceptować harmonii świata, która oparta jest o cierpienie niewinnych. Taka harmonia „nie warta jest ani jednej łzy jednego męczonego małego dziecka”. W geście buntu zwraca Bogu bilet z tego świata, nie mogąc pogodzić się z tym, że rzeczywistość, w której żyje nie jest rajem.

Nie można powiedzieć, że Iwan Karamazow jest ateistą. Jeśli konsekwentnie odrzucałaby istnienie Boga, nie prowadził by z Nim sporu, nie zwracałby Mu biletu. Karamazow odrzuca świat. Świat relacji naznaczonych wyzyskiem, cierpieniem i śmiercią niewinnych. Czytając genialną powieść Dostojewskiego odnosimy wrażenie, że Iwan jest najbardziej samotnym z braci. Jest czystym intelektem bez pasji i współczucia, które są tak bliskie Dmitriju i Aloszy.

Podobny bunt rodzi się w sercu biblijnego Hioba. Co prawda nie chodzi tu o cierpienie dziecka, ale możemy powiedzieć, że Hiob w ramach biblijnej opowieści, jest niewinny na równi z dzieckiem z powieści Dostojewskiego. Hiob przeżywa bunt z całą siłą i dosłownością. Modli się do Boga: „Po co się daje życie strapionym, istnienie złamanym na duchu, co śmierci czekają na próżno?”. W jego sercu rodzi się bunt wobec cierpienia, które nie jest przez niego zawinione. Hiob nie odmawia jednak uczestnictwa w rzeczywistości, która jest mu dana. Na propozycję żony: „Złorzecz Bogu i umieraj”, Hiob odpowiada: „Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemuż zła przyjąć nie możemy?”. Pomimo buntu, który się w nim rodzi, skierowanego podobnie jak u Karamazowa, nie przeciw Bogu, ale przeciw światu przezeń stworzonemu, nie odmawia uczestnictwa w tym świecie. Jest mniej ideologiczny, a bardziej praktyczny – wie, że zło, cierpienie, śmierć i tak stanie się jego udziałem.

Przykładem takiej postawy mogą być bohaterowie „Dżumy” Alberta Camusa. Pod koniec epidemii przyjaciel głównego bohatera doktora Rieux pyta go, co powinni zrobić dla przyjaźni. „Wykąpać się w morzu. Nawet dla przyszłego świętego jest to godziwa przyjemność. To zbyt głupie w końcu żyć tylko dżumą. Oczywiście, człowiek powinien bić się w obronie ofiar. Ale jeśli przestanie kochać, cóż z tego, że się bije?”. Camus chce nam powiedzieć, że w obliczu śmierci, stajemy przed wyborem: samotność albo solidarność. Karamazow wybiera samotność, odrzuca świat. Bohaterowie „Dżumy” wybierają solidarność.