Redaktor Jan Turnau w tekście „Psy szczekają” chwali nas w “Gazecie Wyborczej”. Cieszy fakt, że książki i czasopisma naszych braci zostały zauważone. Można byłoby ograniczyć się do stwierdzenia, że szczekanie  jest głównym zadaniem członków Zakonu Kaznodziejskiego, jednak rozwijajac metaforę „psów Pańskich”, trzeba zwrócić uwagę na kilka szczegółów. Najpierw o samym szczekaniu.

A dog takes part in a mass at San Anton Church in Madrid

foto. A. Comas

Od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że psy jednak nie szczekają. Przykładem może być wspomniane przez Jonasza czasopismo „Teofil”. Zgadzam się, że jest to ciekawa intelektualna inicjatywa. Numer poświęcony prawicy przeczytałem w całości i to, co mnie niepokoi, to milczenie młodego pokolenia dominikanów. W ostatnim numerze nie znajdziemy artykułów braci, którzy zostali wyświęceni w ciągu ostatnich 10 lat. Odnoszę wrażenie, że mamy bardzo zdolnych braci studentów, którzy zaraz po skończeniu studiów nabierają wody w usta.

Drugą ważną kwestią jest pytanie, dlaczego szczekają? Kiedyś ojciec Jacek Woroniecki zwracał uwagę, że „na młodym pokoleniu dominikanów polskich (…) ciąży obowiązek poważnego zastanowienia się nad tym, jak ideę apostolstwa doktrynalnego – przewodnią myśl św. Dominika – urzeczywistnić w dzisiejszych warunkach życia duchowego i umysłowego naszego kraju”. Mama wrażenie, że czasem umyka nam przymiotnik „doktrynalne” przy słowie apostolstwo. Przykładowo, dlaczego dominikanie nie byli bardziej obecni w debacie nad ustawą o in vitro? Myślę, że wyważony doktrynalny głos pomógłby w tej sprawie. Może takie głosy były. Jeśli czegoś nie zauważyłem proszę o wskazanie odpowiednich tekstów.

I ostatnie dwie kwestie. Psy nie tylko szczekają. Poza szczekaniem jeszcze słuchają głosu swojego pana. Eklezjany wymiar posługi dominikanów jest dla mnie bardzo ważny. Dominik tworząc Zakon wypełnił misję, którą zlecił mu papież. Czasem zapominamy o tym, celowo pokazując dominikanów jako przeciwników Kościoła hierarchicznego. Nic bardziej mylnego.

Psy również liżą rany. Jest to stary biblijny obraz, który zawiera w sobie metaforę posługi sakramentalnej, szczególnie myślę tutaj o sakramentach miłosierdzia.

Ktoś dodałby jeszcze, że psy gryzą heretyków, jak  było to często pokazywane na średniowiecznych freskach. O tym też nie można zapominać. Bliższa jest mi jednak inna metafora, na którą zwrócił mi uwagę przyjaciel po wygłoszeniu przez mnie kazania o psach Pańskich. „Psy robią jeszcze jedną rzecz – stwierdził – psy machają ogonem kiedy widzą swojego pana”. Element radości jest stale obecny w tradycji dominikańskiej. Radości, płynącej z obecności Boga w naszym życiu.