W czasie stanu wojennego ojciec Jacek Salij przygotował do druku antologię Miłujcie nieprzyjacioły wasze. Miłość nieprzyjaciół w Polsce, zawierającą fragmenty różnych tekstów z dziejów polskiej kultury, mówiących o miłości nieprzyjaciół. Książka wydana w Paryżu trafiła jednak do Polski. Sam posiadam na półce egzemplarz samizdatowy z 1983 roku.

Jeden z moich przyjaciół wspominał, że dla jego pokolenia, czynnie zaangażowanego w tworzenie opozycji demokratycznej w Polsce, szczególnie ważne były dwie książki: Etyka solidarności Józefa Tischnera i właśnie antologia przygotowana przez ojca Jacka. Dlaczego powstała ta książka? Ojciec Jacek we wstępie podaje dwa powody. Po pierwsze „taka tradycja – tradycja miłości nieprzyjaciół – w naszej myśli religijnej, politycznej i narodowej po prostu istnieje”. Jednak po drugie „obawiam się, że o tej wspaniałej tradycji dziś pamiętamy za mało”. Trudnym doświadczeniem, które wpłynęło na zajęcie się tym tematem  była wielką kampania nienawiści, jaka została rozpętana w roku 1966, w związku z orędziem biskupów polskich do niemieckich.

Podczas owej kampanii przeciwko orędziu „okazało się, że nawet ludzie najlepszej woli rzadko tylko uświadamiali sobie, jak bardzo słowo biskupów wypływało z najlepszych polskich tradycji. To nie był jakiś jednorazowy akt ducha ewangelicznego. Okazuje się, że nasi przodkowie – zwłaszcza w okresie zaborów, rozmaitych okupacji czy innych jeszcze udręk, jakie przeżywała nasza Ojczyzna – wielokrotnie starali się kształtować swój stosunek do nieprzyjaciół, właśnie w duchu Ewangelii. Są to tradycje dziś jakby nieco zapomniane, a przecież nie mamy prawa ich zapomnieć”.

the-mocking-of-christ-1441

Ciekaw jestem co ojciec Jacek powiedziałby dzisiaj. Dwadzieścia lat po opublikowaniu Miłujcie nieprzyjacioły wasze w wywiadzie udzielonym dla miesięcznika „Więź” dzielił się gorzką refleksją: „Podziałów się nam, owszem, namnożyło. Chyba dokonuje się jakiś proces rozpadania się polskiego społeczeństwa na wrogie sobie plemiona. Kiedy zanika zrozumienie dla dobra wspólnego, wzrasta zaś – i to w bardzo licznych środowiskach – poczucie własnej bezgrzeszności, proces taki jest chyba czymś nieuniknionym”.

Książka, o której tu wspominam, posiada ogromne znaczenie, a jest niestety chyba najmniej zananą publikacją ojca Jacka. Dlaczego jest ona tak ważna? Powtórzę słowa ze wstępu: „W społeczeństwie, w którym przynajmniej część obywateli rozumie, iż drugiego człowieka nigdy nie można nienawidzić, szanuje się więcej godność ludzką”.

Patrząc z perspektywy zarówno polskiej, jak i ukraińskiej, jestem przekonany, że nie mamy prawa zapominać o tradycji miłości nieprzyjaciół. Miłujcie nieprzyjacioły wasze powinna zostać wydana w formie kieszonkowej i rozdawana bezpłatnie wszystkim członkom naszych duszpasterstw. Osobiście marzę o tym, by podobna antologia powstała kiedyś z fragmentów tekstów autorów ukraińskich.