Podczas X Zjazdu Gnieźnieńskiego odbyło się kilka niezwykle ważnych dyskusji panelowych. Jedna z nich poświęcona była przyszłości Europy Wschodniej w 25 lat po rozpadzie ZSRR. Referat wprowadzający wygłosił prof. Bohdan Cywiński. Logika wykładu oparta była o bardzo dobrze nam znaną metaforę kija i marchewki. Od czasu rozpadu ZSRR zajęliśmy się skubaniem marchewki, zapominając o kiju, który dzięki Bogu nie wisiał nad nami przez te dwadzieścia pięć lat. Profesor zakończył swoje wystąpienie optymistycznym wnioskiem, wypływającym z pesymistycznej obserwacji. W ostatnich latach, szczególnie od czasu aneksji Krymu przez Rosję, zaczynamy odczuwać zbliżający się do nas kij. Jego cień, choć nie napawa optymizmem, może wyrwać nas z uporczywego konsumowania marchewki. Może przynajmniej niektórych doprowadzi do pionu. Bo tak naprawdę — zdaniem prof. Cywińskiego — w tych wszystkich przemianach, które dokonują się na naszych oczach, najwięcej zależy od naszej postawy. To podkreślenie postawy indywidualnego człowieka wydaje mi się szalenie ważne.

Hannah Arendt pisała, że „zanim początek staje się wydarzeniem historycznym, jest najwyższą umiejętnością człowieka, pod względem politycznym jest identyczny z ludzką wolnością… Ten początek gwarantuje każde nowe narodziny; tym początkiem jest doprawdy każdy z nas”. Wszystko rozpoczyna się od zmiany postawy jednego człowieka. Z sali padło bardzo ważne pytanie o to, jak formować w sobie taką niezłomną postawę. Profesor nie odpowiedział na nie. Nie wiem, czy umknęło mu ono pośród innych pytań zadanych przez rzecznika widowni, czy celowo nie chciał wchodzić w tę kwestię. Jeśli pamięć mnie nie zawodzi, to w wypowiedzi Profesora nie padło stwierdzenie „niezłomna postawa”. Przypomniałem sobie jednak, że odwoływał się to niej w swoim wystąpieniu prezydent Andrzej Duda, wspominając o żołnierzach niezłomnych.

Szybko w pamięci przejrzałem karty Ewangelii i muszę stwierdzić, że nie znalazłem tam ani jednego niezłomnego. Wszyscy oni: Zacheusz, Lewi, Piotr, Magdalena, Paweł, byli ludźmi złamanymi. Ludzki złom. Jedynym, który mógł i chciał pretendować do niezłomności, był „Syn Gromu” Jan Ewangelista. Ten jednak pod koniec swojego życia, jeśli wzywał do niezłomności, to była to niezłomna miłość braterska. Obraz człowieka jaki wyłania się z kart Ewangelii wcale nie odpowiada kryteriom niezłomności. Nawet jeśli nazywamy świętego Piotra Księciem Apostołów, to jest oczywiste, że nie jest on Księciem Niezłomnym.

12802838_779021218869380_4557895277748663719_n

Bp. Michał Janocha obmywa twarz w geście skruchy podczas ekumenicznego nabożeństwa pokutnego celebrowanego w ramach Zjazdu Gnieźnieńskiego (foto. Zjazd Gnieźnieński facebook).

Nie wiem o jakiej postawie myślał prof. Cywiński. Z całości wypowiedzi wynika raczej, że chodziło mu o postawę solidarności, a nie niezłomności. Kwestię tę poruszył również bp. Grzegorz Ryś podczas pierwszego panelu, poświęconego kwestii polskiego katolicyzmu. Na zadane przez prowadzącego pytanie — czy Polacy są narodem ochrzczonym? — zwrócił uwagę właśnie na postawę. Mówił jednak nie o niezłomności, ale o skrusze i pokucie. Jego zdaniem Polacy nie zatracili jeszcze tej głęboko chrześcijańskiej cechy, w której wyraża się krytycyzm wobec własnej przeszłości, ale i ufna wiara w moc łaski.

Każdy z nas jest najpierw chrześcijaninem, a dopiero później Polakiem. To, co ewangeliczne powinno stać przed tym, co patriotyczne. Dlatego wymienione wyżej postawy ułożyłbym w następującej kolejności: skrucha, solidarność, niezłomność. I tylko w takiej.