Kościół prawosławny wspomina dzisiaj świętego Aleksego zwanego Człowiekiem Bożym. Z historią jego życia zapoznałem się w dzieciństwie, przeglądając karty „Złotej Legendy” Jakuba Varagine. Zastanawiało mnie dlaczego bliscy nie rozpoznali w żebraku, leżącym pod schodami, własnego syna. Czy tak bardzo się zmienił, czy też Bóg specjalnie ukrył przed nimi jego tożsamość? Ostatnio wróciłem do tej starej legendy. Ciekawe, że rodzice Aleksego byli dobrymi ludźmi. Jego ojciec był bardzo miłosierny. Każdego dnia w jego domu zastawiano trzy stoły dla biednych, sierot, wdów i pielgrzymów, a on sam pilnie im usługiwał. Kiedy Aleksy, wiedziony pragnieniem zachowania czystości, uciekł w noc poślubną, zarówno rodzice jak i narzeczona, szukali go i trwali w smutku. To byli pobożni ludzie.

11703505_1172172672812317_3787424515588260034_o

Po swojej ucieczce Aleksy przez siedemnaście lat żył jako żebrak w Edessie. Kiedy statek, na który wsiadł, w cudowny sposób przypłynął do Rzymu, postanowił wrócić do rodzinnego domu, jednak jako żebrak. I nawet w tej sytuacji jego rodzina zachowała się po chrześcijańsku. Ojciec odstąpił nieznanemu pielgrzymowi własne miejsce. Przez kolejne siedemnaście lat Aleksy pozostawał w domu ojca nie rozpoznany przez nikogo. Ta historia nie kończy się szczęśliwie, jeśli przyłożylibyśmy do niej miary współczesnej kinematografii. To raczej kino moralnego niepokoju. Aleksy umiera nierozpoznany przez nikogo. Dopiero tuż po śmierci, dzięki cudownej ingerencji Boga, zostaje odkryta jego tożsamość. Umierający Aleksy opisał swoją historię i zmarł, ściskając kartę w dłoni. Nikt nie mógł jej wyciągnąć, dopiero papież zdołał to zrobi.

Skąd papież w domu Aleksego? I tutaj podchodzimy do sedna historii. Pewnej niedzieli, po mszy świętej z nieba odezwał się głos: „Szukajcie męża Bożego, aby modlił się za Rzym”. Szukali i nie mogli znaleźć, więc głos z nieba skierował ich wprost do domu Aleksego. Tam oczywiście też nie było nikogo, kto odpowiadałby standardom „męża Bożego”. Dopiero któryś ze sług zwrócił uwagę na pielgrzyma, który siedemnaście lat temu przybył z Syrii. Niestety święty już nie żył.

Jesteśmy spadkobiercami tamtych Rzymian. Ciekaw jestem jakie oblicze ma dziś Aleksy, Człowiek Boży. Uchodźcy? Emeryta? Bezrobotnego? Ocalenie Rzymu zależy ot tego, czy go rozpoznamy.

 

foto. O. Karlovac